SAP, największa europejska firma software’owa, zaciska pasa. Powód? Chce przesunąć więcej pieniędzy w stronę sztucznej inteligencji. Ograniczenia w zatrudnianiu, podróżach służbowych i kosztach dostawców pokazują, że AI przestaje być dodatkiem do strategii, a staje się jej centrum. Dla klientów oznacza to jedno: transformacja chmurowa i wdrażanie narzędzi AI będą coraz mocniej powiązane.
- SAP ogranicza nowe rekrutacje i podróże służbowe niezwiązane z rozwojem AI
- Firma chce skoncentrować zasoby na kluczowych rolach związanych ze sztuczną inteligencją
- Decyzja wpisuje się w szerszą presję na tradycyjne firmy software’owe, które muszą bronić się przed nowymi graczami AI
- Klienci SAP nadal mierzą się z kosztowną migracją do chmury, co utrudnia im szybkie korzystanie z nowych narzędzi AI
SAP wysyła do rynku bardzo czytelny sygnał: era spokojnego rozwoju klasycznego oprogramowania biznesowego się kończy. Europejski gigant technologiczny zamierza ograniczyć koszty w wybranych obszarach, aby przeznaczyć więcej środków na sztuczną inteligencję. Według informacji przekazanych pracownikom, nowe zatrudnienie ma być skupione niemal wyłącznie na wybranych profilach, przede wszystkim tych związanych z najważniejszymi rolami AI. Jednocześnie wstrzymane mają zostać podróże wewnętrzne, które nie dotyczą rozwoju sztucznej inteligencji, a firma poszuka także oszczędności u dostawców.
To nie jest zwykła korekta budżetowa, ale element głębszej przebudowy strategicznej, w której AI staje się główną osią inwestycji. Zarząd SAP podkreśla, że sztuczna inteligencja zmienia przyszłość całej branży, dlatego spółka chce inwestować zarówno we własne produkty i kompetencje AI, jak i w przejęcia firm specjalizujących się w danych oraz nowych technologiach.
Innymi słowy, SAP nie chce zostać dostawcą systemów ERP z epoki przed generatywną AI. Chce być firmą, która pokaże klientom, że ich najważniejsze procesy biznesowe można obsługiwać szybciej, inteligentniej i bardziej automatycznie.
Sprawdź też: Wall Street odkrywa blockchain. Rewolucja czy nowe opakowanie dla starego rynku?
AI wymusza reorganizację nawet u największych
Za zmianą stoi Christian Klein, prezes SAP, który coraz mocniej reorganizuje firmę wokół sztucznej inteligencji. Klein bierze większą osobistą odpowiedzialność za zarządzanie tym obszarem, a ostatnie zmiany na najwyższym szczeblu mają koncentrować kompetencje AI bliżej zarządu i operacyjnego centrum firmy. To ważne, bo inwestorzy coraz uważniej patrzą na tradycyjne spółki software’owe. Sam fakt posiadania rozpoznawalnej marki i tysięcy dużych klientów przestaje wystarczać, jeśli rynek uzna, że nowi gracze AI mogą podważyć dotychczasowy model biznesowy.
Presja jest widoczna także na giełdzie. Akcje SAP spadły w tym roku o około jedną trzecią, a na rynku rośnie obawa, że firmy takie jak Anthropic czy inni dostawcy nowej generacji narzędzi AI mogą odebrać część wartości klasycznym producentom oprogramowania.
Nie chodzi tylko o konkurencję produktową. Chodzi tutaj o pytanie, czy aplikacje biznesowe przyszłości będą wyglądać jak dzisiejsze systemy ERP i CRM, czy raczej jak warstwa inteligentnych agentów, które przejmują część pracy wykonywanej dotąd w interfejsach dużych platform.
SAP stara się więc kupować czas, kompetencje i technologię. Firma w ostatnim okresie dokonywała przejęć wzmacniających jej możliwości AI, a także prowadziła również rozmowy w sprawie przejęcia Cognite, firmy zajmującej się przemysłową sztuczną inteligencją i danymi.
Ostatecznie Cognite ma jednak trafić do Schneider Electric w ramach transakcji wartej 3,1 mld dolarów. Sam SAP nie komentuje szczegółów tych rozmów, ale potwierdza, że stale przegląda inwestycje, aby koncentrować się na wartości dla klientów i innowacjach.
Oszczędności jako paliwo dla nowej strategii
Decyzja SAP wpisuje się w szerszy trend w branży technologicznej. Firmy sprzedające oprogramowanie w modelu subskrypcyjnym, takie jak Salesforce, Workday czy Microsoft, w ostatnich dwóch latach również ogłaszały redukcje zatrudnienia. Powód jest podobny: z jednej strony trzeba inwestować ogromne środki w AI, z drugiej — kontrolować koszty i przekonywać inwestorów, że wzrost wydatków nie wymknie się spod kontroli.
SAP ma już za sobą duży program restrukturyzacyjny, którego koszt przekroczył 3 mld euro i który oznaczał likwidację 10 tys. miejsc pracy.
Dyrektor finansowy Dominik Asam zapowiadał wcześniej, że firma może nadal redukować zatrudnienie o 1–2% rocznie. Obecne ograniczenie rekrutacji nie wygląda więc jak pojedyncza decyzja, ale raczej jak kolejny etap dostosowywania organizacji do nowej rzeczywistości. Czyli mniej kosztów w obszarach uznanych za poboczne, więcej pieniędzy na AI, dane, chmurę i kompetencje, które mogą przesądzić o pozycji SAP w kolejnej dekadzie.
Warto jednak zauważyć, że taka strategia niesie ryzyko. Jeśli firma zbyt mocno ograniczy zatrudnienie poza AI, może osłabić obszary obsługi klienta, wdrożeń czy rozwoju klasycznych produktów. SAP zapewnia, że aktywności związane z klientami oraz krytyczne inicjatywy AI pozostają w pełni wspierane.
To ważne, bo w przypadku systemów biznesowych sama technologia nie wystarczy. Dla dużych organizacji liczą się stabilność, bezpieczeństwo, integracja z procesami i możliwość wdrożenia bez paraliżu operacyjnego.
Klienci są jeszcze w połowie drogi do chmury
Największym wyzwaniem SAP może być to, że wielu klientów nie jest jeszcze gotowych na pełne wykorzystanie AI. Firma podkreśla, że z jej rozwiązań korzysta ponad 90% firm z listy Fortune 500, ale ogromna część tych organizacji nadal przechodzi z lokalnych instalacji SAP do chmury. To długi, kosztowny i skomplikowany proces, który pochłania budżety, uwagę zespołów IT i czas zarządów.
Dopiero po uporządkowaniu danych, modernizacji architektury i migracji do środowisk chmurowych firmy mogą korzystać z bardziej zaawansowanych funkcji AI. Jeśli dane są rozproszone, procesy niespójne, a systemy działają w przestarzałych konfiguracjach — sztuczna inteligencja pozostaje bardziej obietnicą niż praktycznym narzędziem. Dlatego SAP musi rozwiązać podwójny problem. Przekonać rynek, że jego AI ma wysoką wartość, a jednocześnie pomóc klientom przejść przez transformację, bez której te narzędzia nie pokażą pełnego potencjału.
Wiele dużych firm w Polsce — od przemysłu, przez handel, po energetykę i finanse — korzysta z systemów klasy ERP i mierzy się dziś z podobnym dylematem. Mianowicie: modernizować stare środowiska, przenosić procesy do chmury i równolegle inwestować w AI, czy najpierw uporządkować fundamenty. Decyzja SAP pokazuje, że dostawcy będą coraz mocniej pchać klientów w stronę chmury, danych i automatyzacji.
Dla polskich przedsiębiorstw oznacza to konieczność chłodnej kalkulacji. AI w systemach biznesowych może przynieść duże korzyści: od automatyzacji finansów, przez prognozowanie popytu, po szybszą analizę łańcuchów dostaw. Ale nie będzie działać dobrze bez jakościowych danych, kompetentnych zespołów i dobrze zaplanowanej migracji. W tym sensie ruch SAP jest nie tylko informacją o cięciu kosztów. To zapowiedź zmiany, w której każda duża firma korzystająca z klasycznego oprogramowania biznesowego będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotowa na nową architekturę pracy z danymi i AI.
Najbliższe miesiące pokażą, czy SAP zdoła przekuć oszczędności w przewagę produktową. Rynek nie będzie oceniał firmy po deklaracjach, ale po tym, czy jej narzędzia AI rzeczywiście uproszczą pracę klientów i dostarczą wymierny zwrot z inwestycji. Bo w wyścigu o sztuczną inteligencję nie wygra ten, kto najgłośniej zapowie transformację, ale ten, kto sprawi, że klienci przestaną traktować AI jak eksperyment, a zaczną jak codzienną część biznesu.
Czytaj też: AI widzi w danych to, czego firma nie widzi od lat. Tak powstaje przewaga konkurencyjna
