Pięć pytań, które pomagają podejmować lepsze decyzje finansowe [NARZĘDZIE]

Pięć pytań, które pomagają podejmować lepsze decyzje finansowe [NARZĘDZIE] Pięć pytań, które pomagają podejmować lepsze decyzje finansowe [NARZĘDZIE]

Podwyżka, premia albo dodatkowy dochód często uruchamiają ten sam dylemat: odkładać więcej na przyszłość, spłacić kartę kredytową, nadpłacić kredyt hipoteczny, a może podzielić pieniądze na kilka celów naraz? Intuicja podpowiada jedno, emocje drugie, a matematyka często trzecie. I właśnie od niej warto zacząć. Skorzystaj też z narzędzia online na dole artykułu.

  • Najlepsza decyzja finansowa zwykle wynika z porównania gwarantowanego „zysku” ze spłaty długu z możliwym zyskiem z inwestycji
  • Dług o wysokim oprocentowaniu, zwłaszcza karta kredytowa, często powinien mieć pierwszeństwo przed dodatkowymi inwestycjami
  • Matematycznie optymalny wybór nie zawsze będzie najlepszy emocjonalnie. Dla wielu osób bezpieczeństwo i spokój są równie ważne jak wynik finansowy
  • W polskich realiach warto porównywać spłatę zobowiązań z oszczędzaniem w PPK, IKE, IKZE, lokatach i funduszach, pamiętając o podatkach oraz ryzyku
Thumbnail
Rozwijaj swoją markę osobistą. Dołącz do programu BGR Expert Network

Co zrobić z dodatkowymi pieniędzmi? To jedno z najczęstszych pytań w domowych finansach. Ktoś dostaje podwyżkę i zastanawia się, czy zwiększyć wpłaty emerytalne. Ktoś inny ma wolne środki po premii i nie wie, czy lepiej zmniejszyć saldo na karcie kredytowej, nadpłacić kredyt mieszkaniowy czy zbudować poduszkę finansową. Problem polega na tym, że każda z tych decyzji brzmi rozsądnie. Różnią się jednak stopą zwrotu, poziomem ryzyka i wpływem na poczucie bezpieczeństwa.

Według badań Vanguard Group wielu klientów nie podejmuje takich decyzji w sposób optymalny matematycznie.

Część osób nie ma wystarczającej wiedzy, część jest ograniczona bieżącą sytuacją finansową, a część wybiera rozwiązanie, które po prostu daje im większy komfort psychiczny. I nie musi to być błąd.

Jak podkreśla Andy Reed, szef badań ekonomii behawioralnej w Vanguard, są to decyzje głęboko osobiste. Matematyka nie powinna więc zastępować rozsądku, ale może dać punkt odniesienia.

1. Jaki jest koszt mojego długu?

To najprostszy i często najważniejszy element układanki. Jeżeli ktoś ma zadłużenie na karcie kredytowej oprocentowane na kilkanaście lub kilkadziesiąt procent rocznie, spłata tego długu daje efekt podobny do pewnej, natychmiastowej i wolnej od ryzyka stopy zwrotu.

Nie trzeba zgadywać, jak zachowa się giełda. Każda złotówka przeznaczona na zmniejszenie takiego długu ogranicza przyszłe odsetki.

Dlatego z matematycznego punktu widzenia wysoko oprocentowany dług konsumpcyjny zwykle powinien być priorytetem. Inwestycja, która miałaby przebić koszt karty kredytowej, musiałaby być bardzo zyskowna, a przy tym obarczona dużym ryzykiem. Spłata długu jest prostsza i wynik jest znany z góry.

2. Czy ktoś dopłaca mi do oszczędzania?

W amerykańskim kontekście chodzi o wpłaty pracodawcy do planu 401(k). W Polsce podobną logikę można odnieść do PPK, gdzie część pieniędzy pochodzi od pracownika, część od pracodawcy, a część od państwa.

Jeżeli rezygnujemy z programu, w którym ktoś dokłada środki do naszych oszczędności, rezygnujemy de facto z dodatkowego wynagrodzenia.

To nie oznacza, że każdy powinien zawsze maksymalizować takie wpłaty bez względu na sytuację. Jeżeli ktoś jednocześnie tonie w drogim długu, priorytety mogą wyglądać inaczej. Ale pieniądze „dopłacane” przez pracodawcę lub państwo trzeba traktować jako bardzo istotny element rachunku.

W wielu przypadkach podstawowa wpłata, która pozwala uzyskać pełną dopłatę, może być jedną z najbardziej opłacalnych decyzji finansowych.

3. Jaki mam zysk po podatkach i inflacji?

Nie każda stopa zwrotu znaczy to samo. Lokata na kilka procent rocznie, fundusz inwestycyjny, obligacje, konto oszczędnościowe czy nadpłata kredytu hipotecznego działają inaczej. Część zysków trzeba opodatkować, część jest niepewna, a część może zostać zjedzona przez inflację.

Nadpłata kredytu hipotecznego ma tę przewagę, że ogranicza przyszłe odsetki.

Daje więc efekt zbliżony do gwarantowanego zysku równego oprocentowaniu kredytu, choć trzeba uwzględnić prowizje, warunki umowy i utratę płynności. Inwestycje mogą dać więcej, ale mogą też przynieść stratę.

Właśnie dlatego decyzja nie powinna opierać się na samym pytaniu „gdzie mogę zarobić najwięcej?”, ale również „jak pewny jest ten wynik?”.

4. Czy mam wystarczającą poduszkę finansową?

Czysta matematyka czasem podpowiada: spłać drogi dług albo inwestuj tam, gdzie oczekiwana stopa zwrotu jest najwyższa. Życie dodaje jednak kolejny warunek: płynność.

Osoba bez oszczędności awaryjnych może zostać zmuszona do ponownego zadłużenia się po pierwszym większym nieprzewidzianym wydatku. Naprawa samochodu, leczenie, utrata zlecenia albo opóźniona płatność od klienta potrafią zniszczyć nawet najlepszy plan.

Dlatego budowa podstawowej rezerwy finansowej często powinna iść równolegle ze spłatą długu. Nie chodzi od razu o wielomiesięczną poduszkę, ale o minimalny bufor, który pozwala uniknąć powrotu do kredytu konsumpcyjnego.

Dla części osób taka rezerwa ma też ogromną wartość psychologiczną. Daje poczucie kontroli, a to zwiększa szansę, że plan finansowy będzie realizowany konsekwentnie.

5. Co da mi większy spokój i czy jestem gotów za niego zapłacić?

To najciekawsza część problemu. Matematycznie najlepsza decyzja nie zawsze będzie najlepsza dla konkretnej osoby. Ktoś może wiedzieć, że statystycznie inwestowanie nadwyżek na rynku kapitałowym powinno dać wyższy wynik niż nadpłata taniego kredytu hipotecznego. Mimo to wybierze nadpłatę, bo mniejszy dług daje mu poczucie bezpieczeństwa. Ktoś inny zaakceptuje zmienność inwestycji, bo ma długi horyzont i większą tolerancję ryzyka.

Ważne, aby wiedzieć, z czego rezygnujemy. Jeżeli wybieramy spokój zamiast potencjalnie wyższego zysku, to nie jest nieracjonalne. To świadoma decyzja, o ile rozumiemy jej koszt. Problem zaczyna się wtedy, gdy działamy wyłącznie impulsywnie: inwestujemy, gdy rynek rośnie, nadpłacamy kredyt ze strachu, a potem znów zadłużamy się na karcie, bo nie mamy rezerwy.

Najprostsza kolejność myślenia może wyglądać tak: najpierw sprawdzić, czy nie mamy bardzo drogiego długu. Potem zadbać o minimalną poduszkę bezpieczeństwa. Następnie wykorzystać dopłaty lub ulgi, które zwiększają opłacalność oszczędzania. Dopiero później porównywać nadpłatę tańszego kredytu z inwestowaniem długoterminowym.

Nie ma jednej odpowiedzi dobrej dla wszystkich. Jest jednak dobre pytanie: gdzie każda dodatkowa złotówka pracuje dziś najlepiej — i czy ten wybór pasuje do mojego życia, a nie tylko do arkusza kalkulacyjnego?

REKLAMA