Chcesz osiągać więcej? Przestań próbować zrobić wszystko naraz

Być może próbujesz robić zbyt wiele naraz. Ambicji nie trzeba zmniejszać, ale trzeba nią lepiej zarządzać Być może próbujesz robić zbyt wiele naraz. Ambicji nie trzeba zmniejszać, ale trzeba nią lepiej zarządzać
Być może próbujesz robić zbyt wiele naraz. Ambicji nie trzeba zmniejszać, ale trzeba nią lepiej zarządzać

Ambicja zwykle podpowiada, by działać szeroko. Poprawić kondycję, rozwinąć biznes, nauczyć się języka. Napisać książkę, zacząć oszczędzać i jeszcze znaleźć czas dla rodziny. Problem w tym, że badania coraz częściej pokazują coś odwrotnego. Im więcej celów realizujemy jednocześnie, tym mniejsza szansa, że którykolwiek z nich doprowadzimy do końca.

  • Przeciętna osoba aktywnie realizuje jednocześnie około siedmiu różnych celów
  • Badania wskazują, że wiele równoległych celów osłabia zaangażowanie w każdy z nich
  • Cele konkurują o ograniczone zasoby: czas, energię, uwagę, pieniądze i siłę woli
  • Skuteczniejszą strategią może być realizowanie kilku priorytetów po kolei, zamiast wszystkich naraz

Badania nad wyznaczaniem celów sugerują, że wiele osób aktywnie pracuje jednocześnie nad kilkoma planami, a jedna z analiz wskazuje na średnio siedem równoległych celów. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak dowód produktywności. W praktyce może być źródłem przeciążenia.

Badanie opublikowane w „Journal of Consumer Research” wykazało, że planowanie wdrożenia działa bardzo dobrze, gdy dotyczy jednego celu, lecz korzyści te nie przenoszą się łatwo na wiele zadań realizowanych naraz. Co więcej, rozpisanie kilku celów na konkretne kroki może unaocznić, jak trudna będzie ich równoczesna realizacja. To z kolei obniża zaangażowanie.

Mechanizm jest prosty. Jeśli celem jest przygotowanie lasagne, przepis „najpierw to, potem tamto” pomaga. Podobnie działa reguła: „kiedy wydarzy się X, zrobię Y”. Rano po przebudzeniu poćwiczę. Wieczorem zjem zdrową kolację. W weekend popracuję nad dodatkowym biznesem. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy każda z tych sytuacji wymaga kolejnej decyzji i kolejnej porcji samokontroli.

Każdy cel walczy o tę samą uwagę

Inne badania pokazują, dlaczego taki system łatwo się załamuje. Praca opublikowana w „Journal of Personality and Social Psychology” wykazała, że dodawanie kolejnych celów osłabia psychologiczne powiązanie między konkretnym działaniem a pojedynczym rezultatem. Gdy jedno zachowanie może służyć kilku konkurującym zamiarom, spada skłonność do konsekwentnego wykonywania tego, co naprawdę potrzebne.

Jeszcze inny eksperyment, opisany w „Journal of Experimental Social Psychology”, pokazał, że samo uaktywnienie w głowie alternatywnego celu może zmienić sposób, w jaki rozdzielamy zasoby na cel główny. Innymi słowy, wystarczy, że zaczniemy myśleć o kolejnym ważnym zadaniu, a nasza koncentracja na bieżącym może osłabnąć.

„Frontiers in Psychology” podsumowuje ten problem jeszcze szerzej. Wiele celów konkuruje o skończone zasoby, takie jak czas, energia, pieniądze i uwaga. Nie da się zwiększać ich w nieskończoność. Każdy nowy priorytet zabiera więc część paliwa poprzedniemu.

Sprawdź też: Chiny chcą z tym skończyć. Chatbot nie może udawać kochanka

Jedno potknięcie może uruchomić lawinę

Problemem nie jest tylko rozproszenie. Działa też efekt domina. Wiemy z badań, że poprawa jednego nawyku potrafi wspierać inne. Osoby, które przez kilkanaście tygodni regularnie ćwiczą, mogą z czasem mniej chętnie sięgać po wysokokaloryczne jedzenie. Sukces w jednym obszarze ułatwia więc kolejne dobre decyzje.

Niestety mechanizm działa również w drugą stronę. Odpuszczenie treningu może zwiększyć pokusę, by odpuścić dietę. Niewykonanie pracy nad książką może sprawić, że łatwiej zrezygnować również z przygotowania prezentacji. Pojawia się myśl, że skoro dzień i tak nie poszedł zgodnie z planem, resztę można przełożyć na jutro.

Przy jednym celu takie potknięcie jest łatwiejsze do skorygowania. Przy pięciu czy siedmiu równoległych priorytetach każde odstępstwo może rozlać się na kolejne obszary. W efekcie zamiast wielu małych postępów pojawia się poczucie, że nic nie posuwa się wystarczająco szybko.

Długa lista celów tak, ale krótka lista priorytetów

Wniosek z badań nie brzmi: miej mniej ambicji. Można planować wiele rzeczy i dopisywać kolejne pomysły do listy. Kluczowe jest jednak rozróżnienie między „celami, które chcę kiedyś osiągnąć” a „celami, które realizuję aktywnie teraz”.

Lepszą strategią może być praca sekwencyjna. Zamiast jednocześnie poprawiać zdrowie, finanse, kompetencje, karierę i projekt poboczny, warto wybrać dwa lub trzy priorytety na dany okres i doprowadzić je do etapu, w którym wymagają mniej świadomej kontroli. Dopiero wtedy uruchamiać kolejne.

W Polsce ten problem dobrze widać zwłaszcza u specjalistów, menedżerów i przedsiębiorców, którzy łączą pracę operacyjną z rozwojem kompetencji, projektami dodatkowymi i obowiązkami domowymi. Popularna kultura „ciągłego rozwoju” często premiuje liczbę rozpoczętych inicjatyw. Tymczasem w realiach przeciążenia spotkaniami, komunikatorami i zadaniami bardziej praktyczne może być ograniczenie aktywnych priorytetów niż dokładanie nowych.

Najprostszy test jest więc brutalnie konkretny. Wypisz wszystkie cele, które obecnie próbujesz realizować, a potem sprawdź, przy ilu z nich naprawdę robisz regularny postęp. Jeśli odpowiedź brzmi „przy niewielu”, problemem być może nie jest brak dyscypliny. Być może próbujesz robić zbyt wiele naraz.

Ambicji nie trzeba zmniejszać. Trzeba nią lepiej zarządzać.

Czytaj też: Tempo pracy wyprzedziło ludzką wydolność. Trzeba nauczyć się nowej wytrzymałości

REKLAMA