Banki centralne kupują złoto i zmieniają skarbce na wypadek kryzysu

Banki centralne zwiększają zasoby złota, ale coraz uważniej wybierają też miejsce jego przechowywania. Według szacunków Goldman Sachs sierpniowe zakupy przekroczyły czterokrotność dawnej miesięcznej średniej. Przykłady Holandii i Francji pokazują, że o wartości rezerw decyduje również możliwość szybkiego użycia kruszcu.

  • Goldman Sachs szacuje sierpniowe zakupy banków centralnych na 79 ton wobec średnio 17 ton miesięcznie przed 2022 rokiem
  • Holandia przeniosła około 86 ton złota z Nowego Jorku i Ottawy do Londynu, zwiększając dostępność rezerw w kryzysie
  • Francja wymieniła 129 ton złota przechowywanego w USA na kruszec w Europie, wskazując na wymagania jakościowe
  • Polski kontekst wykracza poza wielkość zasobów, ponieważ znaczenie mają także ich rozmieszczenie i płynność

Z analizy Goldman Sachs wynika, że banki centralne kupiły w sierpniu szacunkowo 79 ton złota. Punktem odniesienia jest miesięczna średnia sprzed 2022 r., wynosząca 17 ton. To około 4,6 raza więcej. Nie oznacza to jednak czterokrotnego powiększenia całych rezerw ani porównania z sierpniem poprzedniego roku. Chodzi o tempo zakupów w stosunku do historycznej średniej.

W ujęciu trzymiesięcznym, po korekcie sezonowej, analitycy ocenili zakupy na 85 ton miesięcznie. Chinom przypisali około 25 ton w samym sierpniu, co czyniło je największym możliwym do zidentyfikowania nabywcą.

Goldman Sachs interpretuje zakupy między innymi jako dywersyfikację rezerw poza waluty państw G7, zwłaszcza dolara. Wskazuje też, że udział złota w chińskich rezerwach pozostaje niski względem możliwych docelowych poziomów. Motywacja do zakupów nie musi więc oznaczać przygotowań do konkretnego kryzysu; może wynikać z wieloletniej strategii rozłożenia ryzyka.

Inaczej wygląda sytuacja banków centralnych gospodarek rozwiniętych, dysponujących dużymi zasobami. Według analizy w dużej mierze nie uczestniczyły one w ostatniej fali zakupów. Dla tej grupy istotnym pytaniem staje się to, w którym miejscu posiadane już sztabki najlepiej spełnią swoją funkcję.

Czytaj też: Złoto przestało błyszczeć? Inwestorzy pytają, czy rekordowa hossa właśnie się skończyła

Londyn zyskuje dzięki łatwości handlu

Holenderski bank centralny DNB podał 2 września, że od marca do sierpnia 2026 r. przesunął około 86 ton złota z Nowego Jorku i Ottawy do Londynu. W obu północnoamerykańskich lokalizacjach znajdowało się wcześniej łącznie około 313 ton. Bank powiązał zmianę z nasileniem niepokojów geopolitycznych oraz przygotowaniem na poważne kryzysy.

Według DNB złoto przechowywane w Banku Anglii jest szczególnie łatwe do sprzedaży na światowym rynku. Rozmieszczenie zasobów między Holandią, Wielką Brytanią i Ameryką Północną ma równocześnie rozkładać ryzyko. Nie jest to zatem prosta historia o sprowadzaniu wszystkich sztabek do kraju. Część rezerw pozostaje za granicą właśnie po to, aby można było sprawnie z nich skorzystać.

Francuski przykład ma inne uzasadnienie. Banque de France wyjaśnił, że 129 ton przechowywanych w Nowym Jorku nie spełniało przyjętego przez bank standardu czystości 99,99 proc. Zamiast organizować skomplikowaną operację logistyczną, bank sprzedał ten kruszec i kupił odpowiednie złoto w Europie. Oficjalny komunikat z 9 kwietnia 2026 r. wiąże transakcję z wynikiem finansowym za 2025 r.

Francuski bank podał zarazem, że łączny zasób wynosi 2437 ton i pozostaje niezmieniony. Nie można więc utożsamiać wymiany sztabek z pozbywaniem się złota ani przypisywać jej politycznych motywów, których instytucja nie wskazała. Podobny ruch geograficzny może służyć odmiennej strategii, dlatego każdą operację trzeba czytać wraz z jej oficjalnym uzasadnieniem.

Czytaj też: Złoto jako tarcza finansowa Polski

Dostępność rezerw ma znaczenie także dla Polski

Według informacji publikowanej przez NBP polskie zasoby złota wynoszą już 673 tony. Bank wskazuje również na przechowywanie części kruszcu w Polsce, a części w Londynie i Nowym Jorku. To pokazuje, że krajowa dyskusja powinna obejmować zarówno wielkość rezerw, jak i dostęp do rynków, bezpieczeństwo przechowywania oraz możliwość wykorzystania złota w trudnych warunkach.

Z przytoczonego przez „Fortune” sierpniowego badania Goldman Sachs wynika, że 12 proc. ankietowanych banków centralnych odmówiło podania lokalizacji złota, w porównaniu do 10 proc. rok wcześniej. Dywersyfikację miejsc przechowywania za granicą deklarowało 10 proc., w porównaniu z 2 proc. w 2025 r. Takie odpowiedzi dotyczą uczestników ankiety, nie zaś wszystkich banków centralnych na świecie.

Odmowa ujawnienia lokalizacji sama w sobie nie dowodzi wycofywania kruszcu z USA. Podobnie spadek zasobów w jednym centrum depozytowym i wzrost w innym nie pozwalają bez danych o transakcjach połączyć konkretnych transferów. Kierunek zmian jest wart obserwacji, ale opowieść o jednolitej ucieczce od dolara byłaby mocniejsza niż dostępne dowody.

Dla banku centralnego złoto ma być użyteczne także wtedy, gdy warunki rynkowe się pogarszają. Znaczenie ma więc nie tylko sama liczba ton, lecz również standard sztabek, dostęp do kontrahentów i czas potrzebny na przeprowadzenie operacji. Holenderska decyzja pokazuje, dlaczego większe bezpieczeństwo może oznaczać kilka dobrze dobranych lokalizacji, a nie jeden skarbiec.

REKLAMA