Bitcoin poniżej 80 tys. dol. Rynek szybko traci wiarę

Cena bitcoina spadła nawet poniżej 76 tys. dol. podczas weekendowych obrotów, tracąc około 40% od szczytu z 2025 r. Cena bitcoina spadła nawet poniżej 76 tys. dol. podczas weekendowych obrotów, tracąc około 40% od szczytu z 2025 r.
Cena bitcoina spadła nawet poniżej 76 tys. dol. podczas weekendowych obrotów, tracąc około 40% od szczytu z 2025 r. / Fot. Memory Stockphoto, Shutterstock.com

Bitcoin zszedł pod poziom 80 tys. dol. i w weekendowym handlu otarł się o okolice 76–77 tys. To nie wygląda już jak chwilowa korekta po euforii, tylko jak coraz głębszy kryzys zaufania. Jest mniej kupujących, słabsza płynność i rosnące wątpliwości, czy narracja o cyfrowym złocie wciąż jest skuteczna.

  • Kurs bitcoina spadł do nawet ok. 76,7 tys. dol., a w porównaniu do szczytu z 2025 r. jest niżej o ok. 40%
  • Styczeń zakończył się spadkiem blisko 11% i czwartym z rzędu miesiącem na minusie – najdłuższą taką serią od 2018 r.
  • Z rynku ubywa też paliwa instytucjonalnego — ETF-y spot notują wyraźne odpływy, co uderza w popyt i nastroje
  • Płynność pozostaje pod presją. Miary głębokości rynku są wyraźnie niższe niż w szczytach, a to zwiększa podatność na gwałtowne ruchy cen

Bloomberg opisuje spadek ceny BTC poniżej 80 tys. dol. jako coś bardziej korozyjnego niż klasyczny krach. Rynek nie tyle wpada w panikę, co zwyczajnie traci przekonanie i płynność. Cena może osuwać się bez jednego, spektakularnego zapalnika – wystarczy pustka po stronie popytu.

Wcześniejsze tąpnięcia miały wyraźniejsze katalizatory. Przykładowo w październiku 2025 r. rynek przeżył skok zmienności i falę likwidacji dźwigni po zapowiedziach taryf celnych przez Donalda Trumpa. W ciągu 24 godzin zlikwidowano wtedy pozycje warte ponad 19 mld dol. Teraz dominującym sygnałem jest raczej zmęczenie i kruszenie się wiary w szybki powrót hossy.

ETF-y i płynność. Test dla mainstreamu

W ostatnich miesiącach bitcoin coraz mocniej zależy od kondycji kanałów instytucjonalnych – przede wszystkim ETF-ów spot. Gdy one zaczynają „krwawić”, rynek traci naturalnego nabywcę, który wcześniej stabilizował spadki. Warto zwrócić uwagę na odpływy rzędu niemal 1 mld dol. w zaledwie trzy dni pod koniec stycznia, co wpisuje się w obraz słabnącego przekonania inwestorów.

Podobny obraz widać w danych dziennych. W jednej z sesji pod koniec stycznia z amerykańskich ETF-ów spot na bitcoina odpłynęło ok. 817,9 mln dol., a z ETF-ów na ether dodatkowo ponad 150 mln dol. Przy ograniczonej płynności takie ruchy potrafią znacznie obniżać popyt.

Równolegle pogarsza się warstwa rynkowej amortyzacji, czyli głębokość rynku. Metryki płynności pozostają wyraźnie niższe niż w szczytach, a historycznie podobne warunki sprzyjały nerwowym, nieproporcjonalnym ruchom cen.

Sprawdź też: Jak inwestować w Russell 2000 [GOTOWE PORTFELE]

Czy to dopiero początek cyklu spadkowego?

Do rynku przebija się nie tylko strach, ale i twardy sceptycyzm co do czasu potrzebnego na odbudowę. Paul Howard z Wincent mówi: „Nie sądzę, że w 2026 r. bitcoin ustanowi nowe historyczne maksimum”. Ten rodzaj przekazu – w świecie krypto zwykle karmionym optymizmem – jest sam w sobie sygnałem ochłodzenia przekonań.

Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w ocenie cyklu. Laurens Fraussen z Kaiko wskazuje: „Jeśli chodzi o to, gdzie moim zdaniem jesteśmy w obecnym cyklu, to prawdopodobnie około 25% jego trwania”. I dodaje: „Patrząc cyklicznie, zwykle najgłębszy spadek widzimy mniej więcej w połowie cyklu — około 50%”.

Wniosek jest prosty: jeśli te analogie się utrzymają, rynek może nie być jeszcze „po najgorszym”. Spadki mogą być większe.

Rośnie też konkurencja o kapitał – i to nie tylko w obrębie kryptowalut. „Akcje spółek AI lecą na Księżyc. Widzieliśmy początek rajdu złota, a potem srebro oszalało” — mówi Richard Hodges z Ferro BTC Volatility Fund. W praktyce oznacza to, że bitcoin – zamiast niejako automatycznie przejmować rolę bezpiecznej przystani – musi dziś walczyć o uwagę i płynność z aktywami, które w danym momencie mają silniejszą narrację i momentum.

Na razie część rynku zaczyna mówić o możliwej strefie wartości dopiero w okolicach połowy 70 tys. dol. To tylko podbija temperaturę dyskusji. Czy przebicie 80 tys. dol. to krótkoterminowy straszak, czy kolejny etap dłuższego procesu studzenia oczekiwań? Na razie wygląda na to, że ceny BTC będą raczej maleć.

Czytaj też: Kasyno w aplikacji, portfel w kieszeni. Coraz trudniej odróżnić hazard od inwestowania

Nota: zamieszczone w tekście informacje mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej, informacji rekomendującej lub sugerującej strategię inwestycyjną w rozumieniu obowiązujących przepisów ani żadnej innej formy porady dotyczącej zakupu lub sprzedaży produktów finansowych. Decyzje inwestycyjne należy poprzedzić własną analizą ryzyka i sytuacji finansowej.

REKLAMA