Europejskie giełdy przestały być jedynie „tańszą alternatywą” dla drogich amerykańskich akcji. Rosnące zyski spółek, lepsze dane gospodarcze, poprawa nastrojów i napływ kapitału sprawiają, że inwestorzy coraz częściej traktują Europę jako pełnoprawny kierunek inwestycyjny na drugą połowę 2026 r. W centrum uwagi są już nie tylko banki i przemysł, ale też firmy korzystające na boomie AI.
- Stoxx Europe 600 zyskał od początku 2026 r. 11%, a kilka głównych indeksów regionu ustanowiło historyczne rekordy
- Zyski europejskich spółek rosną najszybciej od czterech lat, co wzmacnia przekonanie, że rajd ma solidniejsze fundamenty
- Inwestorzy szukają w Europie zarówno producentów technologii dla AI, jak i firm poprawiających marże dzięki sztucznej inteligencji
- Do Europy wraca kapitał funduszy, a szerokość wzrostów sugeruje, że hossa nie opiera się na kilku największych spółkach
Przez lata argument za europejskimi akcjami był prosty — są znacznie tańsze od amerykańskich. Problem w tym, że niższe wyceny często miały uzasadnienie. Europa rosła wolniej, miała mniej globalnych gigantów technologicznych i była bardziej zależna od przemysłu, banków oraz konsumpcji. Dla wielu zarządzających była więc raczej dodatkiem do portfela niż jego motorem.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
W 2026 r. ten obraz zaczyna się zmieniać. Stoxx Europe 600 wzrósł od początku roku o 11%, a niemiecki DAX, francuski CAC 40 i włoski FTSE MIB sięgały historycznych maksimów. Około 75% spółek z indeksu Stoxx 600 notowanych jest powyżej swojej 200-dniowej średniej.
To istotna różnica wobec sytuacji, w której cały indeks jest ciągnięty przez kilka największych firm. Im więcej spółek uczestniczy we wzrostach, tym mocniejsze jest przekonanie, że rynek korzysta z poprawy szerszego otoczenia gospodarczego.
Wyniki przedsiębiorstw również wspierają ten scenariusz. Europejskie firmy notują około 17-proc. wzrost zysków, najwyższy od czterech lat, a dynamika gospodarcza jest najmocniejsza od marca 2023 r. Część strategów przestaje więc traktować ten rajd jako krótkoterminową rotację z USA.
Zmianę widać też w pozycjonowaniu funduszy. Z badania Bank of America wynika, że netto 2% zarządzających ma obecnie przeważenie w europejskich akcjach, podczas gdy jeszcze w czerwcu 15% deklarowało niedoważenie. Tak szybkie przesunięcie sugeruje, że do Europy wraca kapitał, który wcześniej pozostawał ostrożny.
Sprawdź też: IBM dostał rachunek za gorączkę AI. Czy warto inwestować w takie firmy?
AI pomaga Europie na dwa sposoby
Jednym z motorów obecnej hossy jest zmiana sposobu, w jaki inwestorzy patrzą na sztuczną inteligencję. Pierwsza faza boomu premiowała głównie firmy budujące modele, centra danych i infrastrukturę chmurową. Teraz uwaga przesuwa się również na przedsiębiorstwa sprzedające komponenty potrzebne do rozwoju AI oraz na te, które dzięki tej technologii mogą poprawić produktywność i marże.
Europa ma w tym układzie kilka mocnych kart. ASML i Infineon, czyli spółki powiązane z półprzewodnikami, wzrosły w 2026 r. o ponad 60% i należą do najważniejszych motorów Stoxx 600. Jednocześnie inwestorzy interesują się firmami, które nie są czystymi graczami technologicznymi, ale mogą używać AI do obniżania kosztów i automatyzacji procesów.
Koszyk europejskich spółek określanych przez Bank of America jako beneficjenci wdrażania AI, obejmujący m.in. ABB, Standard Chartered i E.ON, zyskał w tym roku 14%. Dla porównania grupa największych amerykańskich hyperscalerów wzrosła o około 3%.
Inwestor nie musi już wybierać między „technologią” a „Europą”. Może kupować europejskich producentów sprzętu, dostawców infrastruktury i tradycyjne firmy, które dzięki AI próbują poprawiać rentowność.
Europa korzysta też na większej zmienności amerykańskiego handlu technologicznego. Banki i przemysł stają się naturalnym miejscem dla kapitału szukającego dywersyfikacji. Indeks Stoxx 600 Banks urósł w 2026 r. o około 22%. Zarządzający mogą więc łączyć technologię z sektorami cyklicznymi.
Polska też korzysta na powrocie kapitału do Europy
Z perspektywy polskiego inwestora europejska fala wzrostowa nie jest abstrakcyjna. Warszawska giełda również przeżywa wyjątkowo mocny okres. WIG20 po raz pierwszy w historii zakończył sesję powyżej 4000 pkt, ustanawiając rekord na poziomie 4022,16 pkt. Już w I kwartale 2026 r. obroty sesyjne na Głównym Rynku GPW były o 41,9% wyższe niż rok wcześniej i sięgnęły 157,8 mld zł. WIG, mWIG40 i sWIG80 ustanawiały w tym okresie rekordy.
Dla GPW sprzyjające otoczenie jest szczególnie ważne, bo struktura polskiego rynku przypomina to, co dziś przyciąga inwestorów do Europy. Toduży udział banków, energetyki, przemysłu i firm korzystających na inwestycjach infrastrukturalnych. Jeśli globalny kapitał nadal będzie szukał alternatywy dla wysoko wycenionych amerykańskich technologii, Warszawa może pozostać jednym z beneficjentów tej rotacji.
Nie oznacza to jednak, że europejska hossa jest pozbawiona ryzyka. Stoxx 600 wyceniany jest już na około 15-krotność prognozowanych zysków, a jego dyskonto wobec S&P 500 jest najmniejsze od czterech lat. Część przewagi wynikającej z niskich wycen została więc wykorzystana.
Ryzykiem pozostaje też polityka monetarna w USA, geopolityka i kondycja globalnego handlu. Ewentualne podwyżki stóp przez Rezerwę Federalną mogłyby zmienić przepływy kapitału. W tle pozostaje również sytuacja na Bliskim Wschodzie i znaczenie Cieśniny Ormuz dla rynku ropy.
Na razie jednak obraz europejskich giełd jest wyraźnie lepszy niż jeszcze kilka kwartałów temu. Inwestorzy dostają jednocześnie rosnące zyski spółek, poprawę danych makroekonomicznych, szerszy udział firm w hossie oraz sektory, które mogą korzystać zarówno z inwestycji w AI, jak i z tradycyjnego ożywienia.
Największa zmiana jest psychologiczna. Europa przestaje być rynkiem kupowanym wyłącznie dlatego, że jest tańsza od USA. Coraz częściej jest kupowana dlatego, że inwestorzy widzą w niej poprawę jakości wzrostu. Jeśli wyniki spółek nadal będą pozytywnie zaskakiwać, tegoroczny rajd może okazać się czymś więcej niż kolejną krótką próbą dogonienia Wall Street.
Czytaj też: 1500 zł miesięcznie z dywidend? Tyle kapitału potrzeba, by zbudować odpowiedni portfel [GIEŁDA]
