IBM dostał rachunek za gorączkę AI. Czy warto inwestować w takie firmy?

Na zdjęciu Arvind Krishna, szef IBM / Fot. Mat. prasowe/UPI Na zdjęciu Arvind Krishna, szef IBM / Fot. Mat. prasowe/UPI
Na zdjęciu Arvind Krishna, szef IBM / Fot. Mat. prasowe/UPI

IBM miał być jednym z beneficjentów boomu na sztuczną inteligencję, tymczasem klienci zaczęli przesuwać pieniądze z oprogramowania na serwery, pamięci i magazyny danych. Wstępne wyniki za drugi kwartał rozczarowały inwestorów tak mocno, że akcje spółki traciły przed otwarciem sesji ponad 20%. Czy to chwilowe potknięcie, czy sygnał, że AI zaczyna odbierać pieniądze firmom, które miała napędzać?

  • IBM oszacował przychody za drugi kwartał na 17,2 mld dol., poniżej około 17,9 mld dol. oczekiwanych przez rynek
  • Przychody z infrastruktury spadły o 7%, gdy klienci kierowali budżety na deficytowe serwery, pamięci i systemy przechowywania danych
  • Oprogramowanie nadal rosło, ale tempo 5% nie wystarczyło, by uspokoić inwestorów obawiających się presji AI na tradycyjne produkty
  • Akcje IBM mogą być interesujące po przecenie, lecz dopiero po sprawdzeniu prognoz, zadłużenia i trwałości wzrostu software’u

Wstępne przychody IBM za drugi kwartał wyniosły 17,2 mld dol. i były o 1% wyższe niż rok wcześniej, ale nie osiągnęły poziomu oczekiwanego przez analityków. Przychody z oprogramowania wzrosły o 5%, konsulting pozostał bez zmian, natomiast infrastruktura skurczyła się o 7%. Zysk rozwodniony (pokazuje, ile zysku przypadałoby na jedną akcję, gdyby wszystkie opcje, obligacje zamienne i inne instrumenty mogły zostać zamienione na dodatkowe akcje) według GAAP spadł o 2%, do 2,27 dol. na akcję, choć wynik operacyjny non-GAAP wzrósł do 2,93 dol. Pełne dane spółka ma przedstawić 22 lipca.

Najważniejsze nie są jednak same liczby, lecz mechanizm stojący za rozczarowaniem. Pod koniec czerwca klienci IBM zaczęli przesuwać wydatki inwestycyjne w stronę serwerów, pamięci i systemów składowania danych. Chcieli zabezpieczyć dostawy sprzętu, którego ceny mogą rosnąć z powodu niedoborów napędzanych budową centrów danych dla AI. Pieniądze wydane na jeden element technologicznej układanki nie mogły zostać jednocześnie przeznaczone na mainframe’y, oprogramowanie transakcyjne czy kolejne wdrożenia.

Prezes Arvind Krishna przyznał, że firma przewidziała problemy podażowe, ale nie doceniła skali zmiany priorytetów klientów.

IBM nie dostosował się wystarczająco szybko, a wiele dużych umów nie zostało zamkniętych w zakładanych terminach. Rynek potraktował to jako problem z realizacją strategii, a nie wyłącznie efekt zewnętrznego szoku. Akcje traciły w handlu przedsesyjnym 22–23%, a słabość objęła również inne spółki software’owe.

Nie oznacza to, że transformacja IBM całkowicie się załamała. Red Hat zwiększył przychody o 11%, dobrze radziły sobie przejęte HashiCorp i Confluent, a rozproszona infrastruktura urosła o 37%. IBM wygenerował też od początku roku 4,8 mld dol. wolnych przepływów pieniężnych. Problem w tym, że inwestorzy płacili za spółkę postrzeganą jako coraz szybszy biznes software’owy, a dostali przypomnienie, że pozostaje ona związana z cyklami zakupów sprzętu, mainframe’ów i dużych kontraktów.

Podobny konflikt budżetowy może pojawiać się także w krajowych bankach, telekomach, firmach przemysłowych i administracji. Gdy ceny serwerów, pamięci oraz usług centrów danych rosną, przedsiębiorstwa w Polsce mogą najpierw finansować niezbędną infrastrukturę, a dopiero później licencje, modernizację starszych systemów i projekty generatywnej AI. Dla dostawców IT oznacza to dłuższą sprzedaż i większą presję na wykazanie szybkiego zwrotu z inwestycji.

Sprawdź też: 1500 zł miesięcznie z dywidend? Tyle kapitału potrzeba, by zbudować odpowiedni portfel [GIEŁDA]

Czy warto dziś inwestować w IBM?

Argumentów „za” nie brakuje. IBM ma mocną pozycję w krytycznych systemach dużych przedsiębiorstw, wysokie koszty zmiany dostawcy oraz ogromną bazę klientów korzystających z mainframe’ów, Red Hata i oprogramowania infrastrukturalnego. Rosnące przychody Red Hata, integracja HashiCorp i Confluent oraz zapotrzebowanie na zarządzanie środowiskami hybrydowymi mogą wspierać firmę niezależnie od tego, który model AI okaże się zwycięzcą. Atutem pozostają też dodatnie przepływy pieniężne i regularna dywidenda.

Lista argumentów „przeciw” jest równie poważna. IBM wchodził w ten kwartał z wysokim zadłużeniem po kolejnych przejęciach — na koniec marca wynosiło ono 66,4 mld dol. Spółka musi udowodnić, że kupione aktywa rzeczywiście przyspieszą wzrost, a nie tylko zwiększą koszty integracji.

AI może automatyzować część prac konsultingowych i modernizację starego kodu, czyli obszary, na których IBM od lat zarabia. Dochodzą cykliczność mainframe’ów, konkurencja hiperskalerów i ryzyko kolejnych opóźnień dużych kontraktów.

Wniosek nie powinien więc brzmieć ani „kupować po każdej przecenie”, ani „unikać starej technologii”. IBM może mieć miejsce w zdywersyfikowanym portfelu inwestora szukającego dojrzałej spółki technologicznej, dywidendy i ekspozycji na hybrydową chmurę, lecz nie jest prostym zakładem na eksplozję AI.

Przed decyzją warto poczekać na pełne wyniki 22 lipca, sprawdzić nowe prognozy wolnych przepływów, dynamikę software’u bez wpływu przejęć oraz komentarz o przesuniętych umowach. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy przecena stworzyła okazję, czy jedynie dostosowała wycenę do wolniejszego wzrostu.

Czytaj też: Dwa agresywne portfele na czas boomu AI. Zysk 30% i 50% w ciągu roku


Nota: zamieszczone w tekście informacje mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią rekomendacji do zakupu lub sprzedaży produktów finansowych. Niniejszy tekst nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej lub czynności doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu §3 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U. 2005 nr 206 poz. 1715).

REKLAMA