Jedna rata po kilkadziesiąt czy kilkaset złotych nie musi wyglądać groźnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy takich zobowiązań jest kilka, każde znajduje się w innej aplikacji, a terminy spłaty przypadają w podobnym czasie. Raport „BNPL w Polsce. Wygoda i nowa odpowiedzialność rynku” pokazuje, że ryzyko płatności odroczonych nie wynika przede wszystkim z wysokości pojedynczego zakupu. Powstaje wtedy, gdy klient przestaje widzieć całość.
- 28,6 proc. użytkowników BNPL ma trzy lub więcej aktywnych zobowiązań, a część nie potrafi nawet określić ich liczby
- Przy czterech lub większej liczbie zobowiązań tylko 9,4 proc. badanych zna dokładną łączną kwotę do spłaty
- 32,2 proc. respondentów przyznaje, że zdarzyło im się sięgnąć po kolejne finansowanie, aby spłacić wcześniejszą ratę
- Eksperci wskazują, że kluczowym wyzwaniem rynku staje się nie dostęp do BNPL, lecz pokazanie klientowi pełnego obrazu jego zobowiązań
W dyskusji o płatnościach odroczonych często uwaga skupia się na pojedynczej transakcji, czyli wartości koszyka, wysokości raty czy możliwości przesunięcia płatności o kilka tygodni. Tymczasem konsument funkcjonuje nie w ramach jednej transakcji, lecz wszystkich swoich zobowiązań jednocześnie.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Badanie Business Growth Review przeprowadzone przez BGR Quantic na 1008 użytkownikach BNPL (buy now, pay later, czyli „kup teraz, zapłać później”) pokazuje, że 21,1 proc. ankietowanych nie miało w momencie badania żadnego niespłaconego zobowiązania. Jedno miało 24,9 proc., dwa — 21,9 proc. ankietowanych. Jednak już 28,6 proc. respondentów wskazało trzy lub więcej aktywnych zobowiązań. Kolejne 3,5 proc. nie wiedziało dokładnie, ile ich posiada.
Sama liczba rat nie mówi jednak wszystkiego. Znacznie bardziej niepokojące okazuje się to, co dzieje się z wiedzą konsumenta wraz z rosnącą liczbą płatności.
Wśród osób posiadających aktywne zobowiązania tylko 17,2 proc. deklaruje, że potrafiłoby bez sprawdzania w aplikacjach podać dokładną kwotę swojego zadłużenia. 42,9 proc. zna ją orientacyjnie, 24,8 proc. może pomylić się o kilkaset złotych, a 15,1 proc. przyznaje, że nie ma pojęcia, ile łącznie ma do spłaty.
Im więcej rat, tym mniej kontroli
Zależność robi się szczególnie wyraźna po podziale badanych według liczby zobowiązań. Przy jednej aktywnej płatności dokładną kwotę zna 23,1 proc. użytkowników. Przy dwóch jest to 18,1 proc., przy trzech 15,1 proc., a przy czterech lub większej liczbie już tylko 9,4 proc.
Jeszcze mocniej działa rozproszenie pomiędzy operatorami. Wśród osób korzystających z jednego dostawcy dokładną sumę zobowiązań zna 22,3 proc. Przy czterech operatorach odsetek spada do 9 proc. W praktyce klient niekoniecznie zapomina więc o samym zadłużeniu. Zaczyna po prostu szacować jego wysokość, ponieważ poszczególne raty widzi w kilku aplikacjach i pod różnymi terminami.
To właśnie na ten problem zwraca uwagę Patryk Krajewski, Country Manager Twisto w Polsce. W komentarzu do raportu podkreśla, że jednym z najważniejszych wyzwań rynku jest utrata kontroli nad łączną skalą zobowiązań. Dlatego, jego zdaniem, przejrzystość powinna być dostępna już w momencie zakupu, a klient powinien widzieć pełną cenę, termin oraz wysokość raty w jednym miejscu.
Jak zaznacza Krajewski, wraz z dojrzewaniem rynku znaczenie samej wysokości raty czy szybkości finalizacji transakcji będzie malało, a rosła będzie rola świadomego zarządzania wydatkami. — Rośnie natomiast waga przejrzystości oraz świadomego i odpowiedzialnego zarządzania wydatkami — wskazuje ekspert.
Sprawdź też: „Kup teraz, zapłać później” przestało być przewagą. Pokazuje, który e-commerce dobrze działa
Gdy kilka rat przypada w jednym tygodniu
Rozproszenie ma bardzo konkretną konsekwencję. Jaką? Nagle okazuje się, że kilka płatności trzeba uregulować niemal jednocześnie.
Takiej sytuacji przynajmniej raz doświadczyło 58,1 proc. badanych, a 32,7 proc. deklaruje, że spotyka ich to co najmniej od czasu do czasu. Przy jednym zobowiązaniu problem dotyczy 29,9 proc. użytkowników. Przy czterech lub większej liczbie już 43 proc.
Ważne jest przy tym, że nie zawsze chodzi o brak pieniędzy. Konsument może po prostu nie przewidzieć, że trzy niewielkie zobowiązania, podejmowane osobno w różnych momentach, skumulują się w jednym tygodniu.
Jeszcze mocniejszym sygnałem jest korzystanie z kolejnego finansowania w celu spłaty wcześniejszego zobowiązania. Przyznaje się do tego 32,2 proc. badanych. 7,2 proc. odmówiło odpowiedzi na to pytanie, dlatego autorzy raportu zastrzegają, że wynik należy traktować raczej jako dolne oszacowanie skali zjawiska.
Różnica wraz z liczbą operatorów jest ogromna. Przy jednym dostawcy po inne finansowanie, kartę, debet, chwilówkę czy pożyczkę od bliskich sięgnęło 25,3 proc. badanych. Przy czterech lub większej liczbie operatorów już 47,1 proc.
Czytaj też: BNPL w Polsce. Wygoda i nowa odpowiedzialność rynku
Bezpieczeństwo nie musi oznaczać ograniczenia BNPL
Paweł Kunat, dyrektor sprzedaży w ERIF Biuro Informacji Gospodarczej, przypomina w raporcie, że BNPL jest narzędziem kredytowym i korzystanie z niego wpływa na wiarygodność finansową konsumenta. Zwraca przy tym uwagę, że dla wielu młodych osób odroczona płatność może być pierwszym produktem kredytowym, z którym mają kontakt. To właśnie wtedy powstają nawyki związane z terminowością, planowaniem budżetu i zarządzaniem zobowiązaniami.
Ekspert podkreśla też znaczenie możliwie pełnego obrazu sytuacji finansowej klienta. Biura informacji gospodarczej pozwalają uwzględniać nie tylko zaległości związane z klasycznymi produktami finansowymi, ale również zobowiązania wobec operatorów telekomunikacyjnych, ubezpieczycieli czy innych uczestników rynku. Dzięki temu decyzja kredytowa może opierać się nie na pojedynczym fragmencie historii płatniczej, ale na szerszym obrazie zachowań konsumenta.
Co ciekawe, sami użytkownicy BNPL nie odrzucają dodatkowych zabezpieczeń. Obowiązkową ocenę zdolności kredytowej przed przyznaniem płatności odroczonej, nawet gdyby wydłużyła zakup, popiera 57,8 proc. ankietowanych. Przeciwnych jest 21,2 proc. Co więcej, w grupie intensywnie korzystającej z BNPL poparcie wynosi niemal tyle samo — 59,1 proc.
To pokazuje, że przyszłość rynku nie musi sprowadzać się do wyboru między wygodą a bezpieczeństwem. Największym problemem nie jest sama możliwość odroczenia płatności, lecz sytuacja, w której kolejne niewielkie zobowiązania znikają konsumentowi z pola widzenia.
Dlatego być może najważniejszą funkcją kolejnej generacji usług BNPL nie będzie jeszcze szybsze przyznawanie limitu. Będzie nią pokazanie klientowi czegoś znacznie prostszego: ile naprawdę ma do spłaty i kiedy wszystkie te pieniądze trzeba oddać. Pełny dostęp dostępny do pobrania na stronie Business Growth Review.
O badaniu
Badanie ilościowe zrealizowane w lipcu 2026 r. metodą CAWI na próbie n=1008 użytkowników płatności odroczonych w Polsce przez BGR Quantic. Do badania kwalifikowały się wyłącznie osoby, które korzystały z tej formy płatności w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, dlatego wszystkie odsetki należy odnosić do populacji użytkowników, a nie ogółu konsumentów. Badanie objęło także dodatkową próbę n=198 intensywnych użytkowników. Służy ona wyłącznie pogłębieniu analizy tej grupy i nie jest doliczana do próby głównej.
