Ford za 28 tys. dolarów z dodatkową rolą. Zapewni energię dla domu

Elektryczny Ford Fathom ma pomagać podczas awarii sieci i obniżać rachunki za prąd. Producent obiecuje tańszy osprzęt, lecz nie podał jeszcze jego cen. Z dostępnych danych wynika około 2080 dol. za urządzenia do zasilania awaryjnego — bez montażu i ewentualnej modernizacji instalacji.

  • Ford Fathom ma wejść na rynek w 2027 r., z bazową ceną w USA wynoszącą 28 350 dol. przed dodatkowymi opłatami
  • Samochód ma dostarczać do domu ponad 10 kW mocy bez osobnego falownika montowanego na ścianie
  • Około 2080 dol. za sprzęt awaryjny i 655 dol. za ładowarkę to wyliczenia z zapowiadanych obniżek, a nie oficjalny cennik
  • Oszczędności zależą od kosztu instalacji, taryfy, zasad operatora i dostępności samochodu przy domu

Fathom ma być czymś więcej niż kolejnym elektrycznym pickupem. Ford chce, by akumulator pracował także wtedy, gdy auto stoi na podjeździe. Energia może płynąć w obu kierunkach: z domowej instalacji do pojazdu i z pojazdu do domu. Przy awarii sieci pozwala to zasilać wybrane urządzenia, a w zwykły dzień ograniczać zakup prądu w najdroższych godzinach.

Kluczową zmianą jest przeniesienie przetwarzania energii do samochodu. Akumulator przechowuje energię w postaci prądu stałego, natomiast dom korzysta z przemiennego.

Fathom ma wykonywać tę konwersję bez dodatkowego falownika na ścianie. Nie oznacza to jednak, że wystarczy kupić auto i podłączyć je do dowolnego gniazdka. Potrzebne pozostają kompatybilne urządzenia i odpowiednie przyłączenie.

Ford zapowiada, że osprzęt zasilania awaryjnego będzie kosztować około 60 proc. mniej niż rozwiązanie pierwszej generacji. W przypadku F-150 Lightning ładowarka Charge Station Pro kosztowała 1310 dol., a wraz z Home Integration System — 5205 dol. Pozostawienie 40 proc. tej kwoty daje 2082 dol., czyli w zaokrągleniu 2080 dol. To szacunek.

Osobno trzeba potraktować codzienne zarządzanie energią. Nowa ładowarka ma kosztować mniej więcej połowę ceny poprzedniczki, co daje około 655 dol. Ta kwota nie opisuje pełnego zestawu awaryjnego. Ford wymienia ponadto aktywny plan lub okres próbny oraz zgodę operatora jako warunki funkcji Home Power Management. Ostateczny rachunek może więc obejmować więcej niż jednorazowy zakup urządzenia.

Ponad dziesięć kilowatów i nieznany czas zasilania domu

Do cen sprzętu należy doliczyć robociznę i ewentualną przebudowę rozdzielnicy. Przy Lightningu przywoływane w materiale źródłowym oferty Sunrun wynosiły łącznie około 8900–9400 dol. Pokazuje to, jak duże znaczenie może mieć część instalacyjna. Nie można jednak przenieść tych stawek wprost na Fathoma, bo zmieniają się konstrukcja systemu i zakres potrzebnych prac.

Zapowiadane ponad 10 kW określa moc dostępną w danej chwili. Według Forda ma wystarczyć na lodówkę, oświetlenie, router i telewizor oraz dodatkowo kuchenkę mikrofalową lub ekspres. Rzeczywisty zestaw urządzeń zależy od ich poboru mocy, w tym chwilowego zapotrzebowania podczas uruchamiania. Nie jest to obietnica jednoczesnego zasilania każdego odbiornika w budynku.

Inną wielkością jest energia zgromadzona w akumulatorze, mierzona w kilowatogodzinach. Dopiero ona, wraz ze zużyciem domu i rezerwą pozostawioną na jazdę, pozwoli ocenić czas podtrzymania. Ford nie podał jeszcze, jak długo Fathom zasili gospodarstwo z pełnej baterii. Sam komunikat o mocy nie wystarcza do obiecania klientowi doby czy kilku dni niezależności.

Dochodzi ograniczenie praktyczne: pojazd musi być podłączony, gdy jest potrzebny. Jeśli właściciel wyjedzie nim do pracy w godzinach najdroższego prądu, dom nie skorzysta wtedy z samochodowej baterii.

Czytaj też: Jak zmieniają się akumulatory samochodów elektrycznych.

Dopłata w Kalifornii nie jest obietnicą dla każdego

W amerykańskim programie PG&E wskazywanym przez Forda gospodarstwa mogą otrzymać 2500 dol., a w społecznościach spełniających dodatkowe kryteria — 3000 dol. Pierwszych 250 uczestników może dostać kolejne 1500 dol. To kwoty przewyższające szacowaną cenę sprzętu awaryjnego, lecz Ford nie potwierdził kwalifikacji Fathoma do tego programu. Nie należy odejmować dopłaty od ceny, zanim warunki zostaną spełnione.

Istotne są też terminy. Nabór ma zakończyć się 30 czerwca 2027 r., podczas gdy dostawy samochodu nie muszą zdążyć przed tą datą. Przykład PG&E pokazuje możliwość wspierania dwukierunkowego ładowania, a nie gwarantowany rabat dla przyszłego nabywcy.

W Polsce punktem wyjścia są m.in. umowy z ceną dynamiczną. URE wyjaśnia, że wymagają licznika zdalnego odczytu, a oszczędności zależą od umiejętnego przesuwania zużycia.

Sam dostęp do takiej oferty nie daje jednak możliwości oddawania energii z dowolnego auta do domu lub sieci. Potrzebne są zgodne urządzenia i sprawdzenie lokalnych warunków technicznych oraz rozliczeń.

Dla Forda funkcja zasilania domu jest przede wszystkim argumentem sprzedażowym. Tańszy pickup ma przekonać klientów, którym droższe elektryki nie odpowiadały ekonomicznie. Bazowa cena 28 350 dol. nie obejmuje m.in. dostawy: po doliczeniu 1595 dol. daje 29 945 dol., nadal przed podatkami i innymi opłatami. Wydatek na domowy osprzęt dochodzi osobno.

Czytaj też: Samochód elektryczny w polskich realiach

REKLAMA