Polska palarnia czy zagraniczne marki? Oto, co mówią Polacy [BADANIE]

Polska palarnia czy zagraniczne marki? Znamy wyniki badania / Fot. Mat. własne Polska palarnia czy zagraniczne marki? Znamy wyniki badania / Fot. Mat. własne
Polska palarnia czy zagraniczne marki? Znamy wyniki badania / Fot. Mat. własne

Najsilniejszą rozbieżność między deklaracjami a rzeczywistym zachowaniem zakupowym widać w badaniu Business Growth Review z kwietnia 2026 r. w wątku polskich palarni kawy. Z jednej strony 35,1% respondentów zgadza się ze stwierdzeniem „Wolę kawę z polskiej palarni niż od międzynarodowego koncernu” (top 2 w skali 1–5, n=1118). Z drugiej — kiedy proszono ich o podanie konkretnej marki kawy kupowanej do domu, dwie trzecie wskazań trafiło na zagraniczne koncerny. Lider rankingu to Jacobs (20,4% wśród odpowiadających, n=137), za nim Tchibo (11,7%), MK Café (9,5%) i Lavazza (9,5%). Polskie palarnie rzemieślnicze pojawiają się incydentalnie.

  • 35,1% Polaków deklaruje preferencję dla polskiej palarni, ale dwie trzecie wskazań w pytaniu otwartym to zagraniczne koncerny
  • Jacobs jest liderem rankingu (20,4% wskazań), a polskie palarnie rzemieślnicze uzyskują po 1,5%
  • Marki własne sieci handlowych (np. Bellarom, Cafe Crema, K-Classic, Auchan, Carrefour) zbierają łącznie 14,6% wskazań
  • 33,5% badanych potwierdza, że dbałość producenta o środowisko wpływa na ich decyzje zakupowe — to przestrzeń, w której małe palarnie mogą konkurować
Thumbnail
Pobierz za darmo raport „Barista w domu 2026”

Magdalena Rzepka, head of marketing w Coffeedesk, tłumaczy dla Business Growth Review, skąd bierze się ta różnica. — Duże znaczenie mają dwa czynniki: skala dystrybucji oraz silne przywiązanie Polaków do rodzimych produktów. Patriotyzm konsumencki jest mocno zakorzeniony w świadomości klientów. Produkty z Polski kojarzą się ze wspieraniem lokalnego biznesu, podczas gdy zagraniczne marki bywają postrzegane jako anonimowe. Dlatego idea polskiej palarni budzi pozytywne skojarzenia — mówi.

W praktyce mechanizm rynku działa inaczej. — Większość polskich palarni to małe firmy, które rozwinęły się w segmencie kaw specialty, w ramach tzw. trzeciej fali kawowej. Ich produkty są znacznie mniej dostępne w popularnych sieciach handlowych. Z kolei międzynarodowe marki są obecne wszędzie — na sklepowych półkach, w reklamach telewizyjnych i kampaniach internetowych. Małe palarnie nie mają budżetów na szeroką komunikację marketingową ani tak rozwiniętej dystrybucji. Dlatego konsumenci deklarują sympatię do polskich palarni, ale w codziennych wyborach sięgają po marki, które najlepiej znają — wskazuje ekspertka.

Cena też nie pomaga. Polskie palarnie to najczęściej rzemieślnicze biznesy, stawiające na wysokiej jakości surowiec, kupowany w niewielkich wolumenach. Produkt końcowy jest droższy od kaw z dyskontów i hipermarketów. To pokrywa się z danymi z badania: 46,6% konsumentów wskazuje cenę opakowania jako jedno z trzech najważniejszych kryteriów wyboru, a mediana miesięcznych wydatków na kawę domową wynosi 45 zł. Marki własne sieci handlowych (Bellarom, Cafe Crema, K-Classic, Auchan, Carrefour) zbierają łącznie 14,6% wskazań — i to wynik wyraźnie zaniżony, bo w pytaniu otwartym konsumenci rzadziej przypominają sobie marki sklepowe niż „prawdziwe” marki kawowe.

Czytaj też: Polacy chcą kawy jak z kawiarni, ale w domu

Card image
Barista w domu. Jak Polska parzy kawę w 2026 r.
Poznaj polski rynek kawy. Od migracji ku ekspresom automatycznym, przez czterokrotnie wyższe wydatki miłośników kawy ziarnistej, po dominację smaku nad marką.

Skąd palarnie mają kawę?

Co istotne, krajowe pochodzenie samej palarni to tylko fragment historii. — Plantacje znajdują się w tzw. pasie kawowym wokół równika, a największym producentem na świecie jest Brazylia. We Włoszech odbywa się przede wszystkim proces palenia. Palarnie kupują surową kawę z Brazylii, Kolumbii czy Etiopii i wypalają ją u siebie. Kawa może więc pochodzić z Brazylii, ale być wypalona we Włoszech, w Polsce albo gdzie indziej — wyjaśnia Magdalena Rzepka. To właśnie proces palenia decyduje o profilu smakowym: klasyczne kawy włoskie i mieszanki espresso są palone ciemniej i mają intensywniejszy, gorzkawy smak. Kawy specialty są palone jaśniej, dzięki czemu zachowują aromaty regionu i metody obróbki ziaren. To podejście polskie palarnie rzemieślnicze wzięły wprost z trzeciej fali kawowej.

Konstrukcja rynku oznacza, że narracja „polska, świeżo palona” ma silne poparcie konsumenckie — ale dystrybucja, dostępność i znajomość konkretnych marek pozostają wąskim gardłem. W próbie pojawia się grono konsumentów (5,8% odpowiadających), którzy w pytaniu otwartym wpisali „kawa świeżo palona — lokalna palarnia”, nie potrafiąc przy tym nazwać konkretnej marki. To wskazówka dla rodzimych palarni: świadomość kategorii istnieje, identyfikacja konkretnego brandu — niekoniecznie.

Warto przy tym pamiętać, że 33,5% badanych deklaruje, iż dbałość producenta o środowisko wpływa na ich decyzje zakupowe — to obszar, w którym małe palarnie z transparentnym łańcuchem dostaw mogą realnie konkurować. Dla polskich graczy szansa nie leży w bezpośredniej walce cenowej z Jacobs — ta jest zbyt trudna — ale w komunikacji kontrastowej wobec percepcji dużych koncernów jako „masowych” i w obsługiwaniu segmentu konsumentów lubiących kawę ziarnistą, który wydaje czterokrotnie więcej miesięcznie niż użytkownicy kawy rozpuszczalnej i naturalnie zwraca się w stronę specialty. To w tej grupie polskie palarnie mają wyraźny pricing power i mogą uzasadnić wyższą cenę argumentem jakości oraz pochodzenia ziarna.

Sprawdź też: Kawa w Polsce właśnie zmienia zasady gry

REKLAMA