Wiedza przestaje być walutą władzy. W czasach AI wygrają inne osoby

Zdaniem sir Martina Sorrella (na zdjęciu) zmieni też układ sił w firmach, odbierając przewagę osobom budującym pozycję na kontrolowaniu informacji Zdaniem sir Martina Sorrella (na zdjęciu) zmieni też układ sił w firmach, odbierając przewagę osobom budującym pozycję na kontrolowaniu informacji
Zdaniem sir Martina Sorrella (na zdjęciu) zmieni też układ sił w firmach, odbierając przewagę osobom budującym pozycję na kontrolowaniu informacji

Sztuczna inteligencja nie tylko automatyzuje zadania i obniża koszty. Zdaniem sir Martina Sorrella, brytyjskiego biznesmana, zmieni też układ sił w firmach, odbierając przewagę osobom budującym pozycję na kontrolowaniu informacji. Najcenniejsi będą ludzie, którzy wiedzę udostępniają, a nie ją ukrywają.

  • AI może spłaszczyć struktury firm, zapewniając szerszy dostęp do informacji kontrolowanych dotąd przez wybrane zespoły
  • Sir Martin Sorrell uważa, że dzielenie się wiedzą stanie się kluczową kompetencją pracownika przyszłości
  • Reklamę i marketing czeka głęboka automatyzacja, choć nie oznacza to zniknięcia 95% miejsc pracy.
  • Rozwój AI może skrócić tydzień pracy, ale wcześniej firmy będą musiały zmienić modele zarządzania i współpracy

„Władza nie bierze się z wiedzy zatrzymanej dla siebie, lecz z wiedzy udostępnionej” — mówił Bill Gates w 1999 r. Przez lata wiele organizacji działało jednak odwrotnie. Informacja była walutą, a osoby mające dostęp do danych, klientów, procesów czy decyzji mogły budować na tym własną pozycję. Zjawisko to określa się jako „knowledge hiding”, czyli świadome ukrywanie wiedzy przed współpracownikami.

Sir Martin Sorrell, założyciel S4 Capital i wieloletni szef WPP, uważa, że rozwój sztucznej inteligencji osłabi ten model. Jego zdaniem najbardziej fascynującym skutkiem AI będzie demokratyzacja wiedzy. Jeżeli pracownicy zyskają powszechny dostęp do informacji i narzędzi pozwalających je analizować, przewaga osób kontrolujących przepływ danych zacznie znikać.

To szczególnie ważne w dużych organizacjach z wieloma markami, pionami i silosami. Wpływy często wynikają tam nie tylko z kompetencji, lecz także z kontroli nad informacją. AI może ten układ spłaszczyć i skrócić drogę pracownika do potrzebnych danych.

Sorrell przewiduje, że „królami i królowymi” nowej gospodarki zostaną pracownicy, którzy dzielą się wiedzą. Nie chodzi więc wyłącznie o obsługę modeli językowych. Równie ważna może być gotowość do dokumentowania procesów, uczenia innych i przekazywania doświadczenia całej organizacji. Przewaga coraz mniej będzie zależała od tego, kto coś wie, a coraz bardziej od tego, kto potrafi sprawić, by wiedziała cała firma.

Sprawdź też: Firma za milion dolarów, jeden człowiek na pokładzie. AI tworzy nową klasę przedsiębiorców

Marketing nie zniknie, ale stanie się tańszy

Zmiana będzie szczególnie widoczna w reklamie i marketingu. Sam Altman, szef OpenAI, sugerował w 2024 r., że sztuczna inteligencja może zastąpić nawet 95% zadań związanych z tworzeniem treści i kampanii marketingowych. Sorrell nie wierzy w aż tak radykalny scenariusz, ale przyznaje, że część stanowisk i obowiązków zniknie.

Branża reklamowa nadal wykonuje wiele zadań ręcznie. Planowanie mediów, kupowanie powierzchni reklamowej, przygotowanie kreacji, raportowanie wyników czy optymalizacja kampanii bywają procesami półautomatycznymi albo całkowicie manualnymi. Tymczasem w zarządzaniu aktywami czy handlu na Wall Street algorytmiczne przepływy pracy są normą.

Według Sorrella reklama musi przejść podobną transformację. Trudno uzasadniać tysiące godzin pracy nad procesami, które mogą być wykonane szybciej i taniej przez systemy automatyczne. Agencje nie będą mogły zarabiać na sztucznym wydłużaniu projektów ani kosztownej produkcji, jeżeli podobny efekt da się uzyskać z AI.

Dla klientów oznacza to niższe koszty i szybszą realizację, ale dla agencji – konieczność zmiany modelu biznesowego. Wartość nie będzie wynikała z liczby przepracowanych godzin, lecz z jakości strategii, pomysłu, interpretacji danych i rezultatów. AI może usunąć część zadań wykonawczych, ale zwiększy znaczenie osądu, kreatywności i odpowiedzialności za decyzje.

Sorrell wskazuje na motoryzację, gdzie mimo wysokich wymagań treści tworzone z użyciem AI są coraz szerzej akceptowane. To sygnał, że technologia szybko wejdzie także do innych kategorii.

W Polsce zmiana będzie szczególnie istotna dla centrów usług biznesowych, agencji marketingowych, e-commerce i organizacji opartych na rozbudowanych procesach raportowych. W wielu firmach wiedza nadal znajduje się w skrzynkach pocztowych, arkuszach i głowach pojedynczych specjalistów. Wdrożenie AI bez uporządkowania danych i kultury współpracy może dać niewiele. Największą przewagę zyskają przedsiębiorstwa, które połączą automatyzację z otwartym przepływem informacji między zespołami.

Mniej pracy czy tylko inne zarządzanie?

Rozwój AI budzi nie tylko entuzjazm. W badaniu Reuters/Ipsos połowa dorosłych Amerykanów obawiała się, że technologia może pozbawić pracy ich samych albo kogoś z ich gospodarstwa domowego.

Sorrell proponuje bardziej optymistyczne spojrzenie. Przypomina, że internet dał ludziom bez dostępu do bibliotek niemal nieograniczone źródła informacji przy zerowym koszcie krańcowym. AI może powtórzyć ten przełom na większą skalę, bo nie tylko odnajduje wiedzę, lecz także ją porządkuje i pomaga zamieniać w działanie.

Firmy muszą jednak nauczyć się zarządzać pracownikami w rozproszonym środowisku. Pandemia przyspieszyła pracę zdalną, a młodsze pokolenia weszły na rynek w czasie, gdy laptop często wystarcza do wykonywania obowiązków z niemal dowolnego miejsca.

Zdaniem Sorrella taki model jest trudniejszy dla menedżerów, szczególnie w branżach opartych na interakcji i nieformalnym uczeniu się. Stąd presja części firm na powrót do biur. Problemem nie jest wyłącznie kontrola czasu pracy, lecz także budowanie kultury organizacji i wdrażanie młodych pracowników.

AI ułatwi dostęp do wiedzy, ale nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z relacjami. Nie zawsze pokaże, komu zaufać, jak zakończyć konflikt czy przekonać zespół do zmiany. Bardziej prawdopodobny jest model, w którym algorytmy przejmą wykonywanie zadań, a ludzie skupią się na współpracy, decyzjach i odpowiedzialności.

Sorrell wraca przy tym do eseju Johna Maynarda Keynesa z lat 30. XX w. Ekonomista przewidywał, że postęp technologiczny doprowadzi do 15-godzinnego tygodnia pracy. Zdaniem Sorrella Keynes mógł mieć rację, lecz pomylił się o około sto lat.

Czy AI rzeczywiście radykalnie skróci czas pracy, pozostaje otwartym pytaniem. Znacznie bliższa jest jednak zmiana, którą firmy odczują już teraz: informacja przestaje być dobrem deficytowym. W takim świecie nie wystarczy wiedzieć więcej od innych. Trzeba umieć przekazać wiedzę dalej, połączyć ją z doświadczeniem zespołu i wykorzystać do wspólnego działania.

Czytaj też: Nie gadżet dla seniora, ale infrastruktura państwa. Edyta Kocyk o przyszłości teleopieki [WYWIAD]

REKLAMA