Hiperskalerzy zapowiadają na 2026 r. ponad 600 mld dolarów wydatków na infrastrukturę AI, ale cały ten plan wisi na jednej holenderskiej firmie. Jej maszyny – wielkości szkolnego autobusu – jako jedyne na świecie pozwalają produkować zaawansowane chipy w skali masowej. ASML przyspiesza, popyt rośnie szybciej, a w łańcuchu dostaw są też polskie ogniwa.
- ASML kontroluje praktycznie cały globalny rynek skanerów EUV (ok. 90% udziału) i jako jedyne źródło maszyn do produkcji najnowocześniejszych chipów decyduje o tempie całej rewolucji AI
- Microsoft, Meta, Amazon i Google planują w 2026 r. wydać ponad 600 mld dol. na infrastrukturę AI – kapitał ten napędza zamówienia u TSMC, Samsunga i Intela, a stamtąd trafia do ASML
- Holenderska spółka zwiększa produkcję: co najmniej 60 maszyn EUV w 2026 r. (o 36% więcej r/r) i 80 w 2027 r., przy CAPEX sięgającym 2,2 mld dol. i prognozie przychodów 42–47 mld dol. na ten rok
- Polski wątek to nie tylko wstrzymana inwestycja Intela pod Wrocławiem, lecz także warszawski zakład Trumpf Hüttinger dostarczający generatory plazmowe – ważny element każdej maszyny ASML
Boom AI zamienił litografię w towar deficytowy. Czterech amerykańskich gigantów technologicznych – Microsoft, Meta, Amazon i Alphabet – ma w 2026 r. wydać na infrastrukturę sztucznej inteligencji ponad 600 mld dol. Kapitał wędruje od hiperskalerów do producentów chipów (TSMC, Samsung, Intel), a stamtąd – do jednej, holenderskiej firmy, która jako jedyna na świecie potrafi w skali masowej produkować maszyny do najbardziej zaawansowanych układów scalonych.
ASML z Veldhoven pod Eindhoven jest dziś najcenniejszą spółką technologiczną Europy. Jej kapitalizacja w styczniu 2026 r. przekroczyła 500 mld dol., a firma kontroluje ok. 90% rynku ekstremalnego ultrafioletu (EUV) i ok. 83% rynku litografii ogółem.
Maszyny EUV ważą do 180 ton, transportuje się je trzema Boeingami 747, kosztują od ok. 200 do nawet 400 mln dol. za sztukę. Ich montaż w cleanroomach trwa miesiącami. Pojedyncza drobina kurzu potrafi zniszczyć cały proces.
Inwestycje ruszyły
Skala wyzwania, przed którym stoi firma, jest bezprecedensowa. Prezes Christophe Fouquet zapowiedział, że w 2026 r. ASML wyprodukuje co najmniej 60 standardowych maszyn EUV (o 36% więcej niż rok wcześniej), a w 2027 r. – co najmniej 80.
Roczne nakłady inwestycyjne na infrastrukturę i wyposażenie wzrosną do ok. 2,2 mld dol., czyli o 20% r/r. Powstają nowe cleanroomy w USA, Niemczech i Korei Południowej, a obok holenderskiej centrali rusza budowa zupełnie nowego kampusu. Prognoza przychodów na ten rok to 42–47 mld dol., wobec niewiele ponad 38 mld dol. rok wcześniej.
Producenci chipów grają tymczasem na zwłokę z najdroższym sprzętem. Egzemplarz nowej generacji High-NA EUV kosztuje ok. 400 mln dol., dlatego TSMC publicznie zapowiada, że jak najdłużej będzie wyciskać efektywność ze standardowych maszyn.
ASML pracuje równolegle nad mocniejszym źródłem światła, które ma zwiększyć wydajność istniejących systemów o 10 wafli na godzinę, oraz nad upgrade’ami starszych maszyn już zainstalowanych u klientów. Wszystko po to, by nie zostać – jak ujął to Fouquet – wąskim gardłem dla zamówień, które rozpisane są już na 2028 r.
Sprawdź też: ASML tnie 1700 etatów mimo boomu na AI. „Za dużo biurokracji”
Są pewne komplikacje
Problem w tym, że wąskie gardło ma swoje własne wąskie gardła. Pojedyncza maszyna EUV składa się z komponentów od setek dostawców, a kluczowi partnerzy technologiczni to m.in. niemieckie Zeiss i Trumpf. I tu zaczyna się polski wątek. Generatory plazmowe i zasilacze laserów do maszyn ASML powstają w warszawskim zakładzie Trumpf Hüttinger, który zatrudnia w Polsce blisko 1700 osób i wyrasta z dawnego Advanced Converters – spółki założonej przez naukowców Politechniki Warszawskiej.
To dokładnie ten typ ogniwa, którego nie da się „przenieść w pół roku do innego kraju”.
Z perspektywy Polski stawka jest jednak dużo większa niż jeden zakład pod Warszawą. Wstrzymanie flagowej inwestycji Intela pod Wrocławiem – wartej 4,6 mld USD fabryki w Miękini – pokazało, jak kruchy jest bilans nadziei i geopolityki w sektorze chipów oraz jak szybko można stracić projekt reklamowany jako największa inwestycja w kraju od dekad.
Strona rządowa nie odpuszcza jednak gry. Ministerstwo Cyfryzacji skierowało w marcu 2026 r. do konsultacji „Politykę dla sektora półprzewodników 2026+”, której deklarowanym celem jest lokowanie Polski w globalnych łańcuchach wartości jako aktywny uczestnik, a nie tylko odbiorca technologii.
Dla polskiego biznesu B2B implikacje są dwojakie. Po pierwsze: każdy plan rozwoju produktów i usług AI – od centrów danych po SaaS – będzie na lata uzależniony od tego, czy ASML zdąży z dostawami i czy hiperskalerzy zdołają w swoich kampusach „wylać wystarczająco dużo betonu”, jak ujął to dyrektor finansowy holenderskiej firmy. Po drugie: polskie firmy mają szansę rozegrać tę partię nie w samej produkcji waferów (która wymaga dziesiątek miliardów dolarów inwestycji), lecz w komponentach, zaawansowanej automatyce, montażu i testowaniu układów – obszarach, w których kraj ma już udokumentowaną kompetencję inżynierską.
Powstające właśnie krajowe AI factories w Poznaniu i Krakowie też nie ruszą bez chipów wyprodukowanych na sprzęcie spod Eindhoven. ASML wyznacza zatem tempo całego wyścigu o AI, a to, jak duży kawałek tego tortu trafi do Polski, zależy od tego, czy znajdziemy w łańcuchu dostaw miejsca, w których faktycznie mamy przewagę.
