Uber zwalnia 3,3 tys. osób mimo wzrostu. Firma robić miejsce dla ery robotaxi

Na zdjęciu Dara Khosrowshahi, szef Ubera Na zdjęciu Dara Khosrowshahi, szef Ubera
Na zdjęciu Dara Khosrowshahi, szef Ubera

Uber redukuje około 10 proc. swojej globalnej załogi, choć jego biznes nadal rośnie w dwucyfrowym tempie. Firma przekonuje, że nie chodzi o kryzys ani spadek popytu, lecz o uproszczenie organizacji i przesunięcie zasobów tam, gdzie widzi swoją przyszłość. Jednym z najważniejszych kierunków mają być autonomiczne samochody, na których rozwój Uber zamierza przeznaczyć miliardy dolarów.

  • Uber zwolni około 3,3 tys. osób, czyli mniej więcej 10 proc. swoich pracowników na świecie
  • Firma podkreśla, że redukcja zatrudnienia nie wynika ze słabej koniunktury, lecz z potrzeby uproszczenia struktury organizacyjnej
  • Oszczędności mają zostać przeznaczone m.in. na rozwój technologii i komercjalizację autonomicznych pojazdów
  • Partnerzy Ubera zadeklarowali już dostarczenie łącznie około 120 tys. autonomicznych samochodów do jego sieci

Decyzję o zwolnieniu około 3,3 tys. osób ogłosił pracownikom CEO Ubera Dara Khosrowshahi. To największa redukcja zatrudnienia w firmie od czasu pandemii, kiedy Uber po wybuchu COVID-19 zlikwidował około 3,7 tys. miejsc pracy, odpowiadających wtedy 14 proc. załogi.

Tym razem kontekst jest jednak zupełnie inny. Khosrowshahi podkreślił w komunikacie do pracowników, że cięcia nie są skutkiem pogorszenia sytuacji gospodarczej ani słabszej kondycji przedsiębiorstwa. Wręcz przeciwnie – jak stwierdził, przez ostatnich pięć lat skala działania Ubera wzrosła wielokrotnie. Problemem stała się natomiast sama organizacja.

Wraz ze wzrostem firmy powstało coraz więcej warstw zarządzania, małych zespołów i struktur wymagających koordynacji. Uber zdecydował się więc m.in. zmniejszyć o 20 proc. liczbę pracowników znajdujących się siedem lub więcej szczebli organizacyjnych poniżej CEO. O połowę ograniczono również liczbę tzw. mikrozespołów, czyli struktur, w których menedżer miał jedynie jedną lub dwie osoby bezpośrednio pod sobą.

Zmiany objęły także biznes dostaw. Dotychczasowe zespoły operacyjne zajmujące się osobno restauracjami, handlem detalicznym oraz dostawami bezpośrednimi mają zostać połączone w jedną większą organizację.

Khosrowshahi tłumaczy, że taka struktura była uzasadniona, gdy poszczególne biznesy znajdowały się na wcześniejszym etapie rozwoju. Przy dzisiejszej skali Ubera zaczęła jednak spowalniać firmę. Z rozmów prowadzonych z pracownikami miało wynikać, że zbyt dużo czasu pochłaniają wewnętrzne uzgodnienia, a zbyt mało pozostaje na tworzenie produktów, ich wdrażanie oraz obsługę klientów.

Rynek przyjął informacje spokojnie. Po ogłoszeniu zmian akcje Ubera zakończyły sesję wzrostem o 1,61 proc., do 76,45 dol.

Sprawdź też: Amazon uruchamia powietrzny ekspres. Dron ma dostarczyć zakupy w pół godziny

Zamiast zarządzania – więcej pieniędzy na technologię

Redukcja kosztów jest tylko jednym z elementów reorganizacji. Khosrowshahi zapowiedział, że środki uwolnione dzięki szczuplejszej strukturze nie mają po prostu poprawić krótkoterminowych wyników finansowych. Uber chce reinwestować je we wzrost, innowacje i technologie, które mogą zdecydować o jego pozycji w kolejnej dekadzie.

Na pierwszym planie znajduje się transport autonomiczny. To ciekawa zmiana w strategii przedsiębiorstwa. Uber już wcześniej próbował samodzielnie budować technologie autonomicznej jazdy. Jego jednostka Advanced Technologies Group była wyceniana na ponad 7 mld dol. i w pewnym momencie odpowiadała za ponad 10 proc. całej wartości rynkowej spółki. Rozwój własnych robotaxi okazał się jednak niezwykle kapitałochłonny.

Firma ostatecznie sprzedała działalność badawczą jeszcze w 2020 r. Nie oznaczało to jednak rezygnacji z autonomicznych pojazdów. Uber zmienił model i zamiast projektować samochody i systemy autonomiczne samodzielnie, chce być platformą, za pośrednictwem której pojazdy innych producentów będą docierać do pasażerów.

Wśród partnerów spółki znajdują się m.in. Rivian, Baidu i Pony.ai. Łącznie partnerzy zadeklarowali około 120 tys. samochodów, które docelowo mogą trafić do sieci Ubera.

Firma spodziewa się jednocześnie przeznaczyć około 10 mld dol. na rozwój ekosystemu autonomicznych pojazdów i doprowadzenie ich do komercyjnej skali. Podczas prezentacji wyników za drugi kwartał 2026 r. Khosrowshahi określił ambicję spółki bardzo jasno. I tak, Uber chce stać się największą na świecie platformą komercjalizacji pojazdów autonomicznych.

Dla firmy może być to bardziej atrakcyjna strategia niż ponowne podejmowanie próby stworzenia całej technologii od zera. Uber ma już ogromną bazę klientów, system płatności, aplikację, infrastrukturę do zarządzania przejazdami i wiedzę o lokalnym popycie. Producenci autonomicznych samochodów mogą dostarczyć pojazdy, podczas gdy Uber zapewni im klientów.

Robotaxi mogą zmienić model całej branży

Skala ambicji Ubera wykracza jednak poza zastąpienie części kierowców autonomicznymi samochodami. Andrew MacDonald, prezes i dyrektor operacyjny spółki, powiedział niedawno, że w perspektywie 15–20 lat posiadanie własnego samochodu może przestać być standardem.

Jego argument jest prosty. Samochód jest aktywem tracącym na wartości, które przez zdecydowaną większość czasu stoi niewykorzystane. Jeżeli usługi przewozowe, autonomiczne samochody, rowery i inne formy transportu staną się odpowiednio tanie i dostępne, ekonomiczna potrzeba posiadania własnego auta może znacząco się zmniejszyć.

Z perspektywy Ubera byłby to scenariusz wyjątkowo korzystny. Jeżeli coraz większa część transportu będzie kupowana jako usługa, platformy pośredniczące między pasażerami a flotami pojazdów zyskają jeszcze większe znaczenie.

Jednocześnie reorganizacja pokazuje szerszy trend widoczny w największych spółkach technologicznych. Wzrost przychodów nie oznacza już automatycznie wzrostu zatrudnienia. Firmy coraz częściej redukują stanowiska menedżerskie, upraszczają hierarchie i przesuwają kapitał z kosztów organizacyjnych w kierunku AI, automatyzacji i nowych technologii. Zwolnienia stają się więc nie tylko reakcją na kryzys, ale również narzędziem przebudowy przedsiębiorstwa pod kolejny etap rozwoju.

W Polsce taki scenariusz może wydawać się jeszcze odległy, ale kierunek zmian jest istotny także dla naszego rynku. Taksówki aplikacyjne są już stałym elementem transportu w największych miastach, a ewentualne upowszechnienie pojazdów autonomicznych mogłoby zmienić zarówno koszty przejazdów, jak i rynek pracy kierowców. Wcześniej konieczne będą jednak odpowiednie regulacje, infrastruktura i dopuszczenie takich pojazdów do regularnego ruchu.

Uber chce więc przygotować się na przyszłość, zanim stanie się ona codziennością. Redukcja 3,3 tys. stanowisk może wyglądać paradoksalnie w firmie notującej dynamiczny wzrost, ale z punktu widzenia zarządu ma umożliwić właśnie jego kontynuację. Tyle że kolejny etap ekspansji może już nie opierać się przede wszystkim na zwiększaniu liczby pracowników i kierowców, lecz na technologii, automatyzacji i dziesiątkach tysięcy samochodów, w których za kierownicą nie będzie nikogo.

Czytaj też: Sierpień w firmie jak porządki w szafie. Dlaczego przedsiębiorcy powinni czasem zwolnić, żeby szybciej rosnąć?

REKLAMA