Internet na dowód osobisty? Ochrona dzieci może oznaczać identyfikację wszystkich

Platformy stają przed wyborem między skutecznością a prywatnością / Fot. Getty Platformy stają przed wyborem między skutecznością a prywatnością / Fot. Getty
Platformy stają przed wyborem między skutecznością a prywatnością / Fot. Getty

Kolejne państwa ograniczają dostęp nieletnich do mediów społecznościowych, ale skuteczne egzekwowanie zakazów wymaga sprawdzania wieku każdego użytkownika. Przepisy projektowane z myślą o dzieciach mogą więc doprowadzić do obowiązku okazywania dokumentu lub skanowania twarzy w internecie.

  • Australia, Wielka Brytania i Francja zaostrzają przepisy dotyczące dostępu dzieci do platform społecznościowych
  • Kontrola wieku wymaga weryfikowania nie tylko nieletnich, lecz wszystkich użytkowników
  • Analiza zachowania lub wyglądu jest mniej inwazyjna, ale łatwa do obejścia
  • Nieskuteczne zakazy zwiększają presję na dokumenty, biometrię i kontrolę VPN-ów

Australia zakazała osobom poniżej 16. roku życia korzystania z mediów społecznościowych, Wielka Brytania bada skuteczność kontroli wieku na TikToku, a Francja sfinalizowała zakaz dla użytkowników poniżej 15 lat. Regulacje są przedstawiane jako narzędzie ochrony najmłodszych. Problem w tym, że platforma nie wie, kto jest dzieckiem, dopóki nie sprawdzi wieku wszystkich.

David Inserra z Cato Institute zwraca uwagę, że taki mechanizm zmienia przepisy o bezpieczeństwie dzieci w powszechny obowiązek identyfikacji. Serwis nie może prosić o dowód tylko osoby niepełnoletniej, skoro przed weryfikacją nie zna jej wieku. Musi więc objąć kontrolą także dorosłych, którzy nie są adresatami zakazu.

Platformy stają przed wyborem między skutecznością a prywatnością. Skan dokumentu może być dokładny, ale wymaga przekazania wrażliwych danych firmie.

Analiza twarzy lub zachowania jest mniej inwazyjna, lecz łatwiejsza do oszukania. W Australii dzieci obchodziły systemy, zmieniając wygląd, korzystając z makijażu, kont rodzinnych albo danych dorosłych.

Po sześciu miesiącach obowiązywania australijskiego zakazu ponad 60% dzieci w wieku od 12 do 15 lat, które wcześniej miały konta, nadal miało dostęp do co najmniej jednej platformy. Regulator zabronił jednak serwisom żądania dokumentów państwowych, nawet gdy wiek użytkownika budzi wątpliwości. Australia wyznaczyła więc granicę danych, jaką można wymusić od wszystkich w imię ochrony części obywateli.

Od TikToka do kontroli VPN-ów

Gdy łagodniejsze metody zawodzą, regulatorzy zaostrzają wymagania. Brytyjski Ofcom wszczął 16 lipca postępowanie w sprawie systemu TikToka, który szacuje wiek na podstawie zachowania użytkownika. Według regulatora model mógł nie wykrywać znacznej części nieletnich. Platformom zaleca się rozwiązania „wysoce skuteczne”, co może oznaczać dokument tożsamości albo biometrię.

Presja obejmuje już nie tylko media społecznościowe. W Wielkiej Brytanii Izba Lordów poparła pomysł, aby dostawcy VPN również sprawdzali wiek użytkowników i blokowali dostęp nieletnim. VPN służy jednak nie tylko do obchodzenia blokad, lecz także do ochrony prywatności, pracy zdalnej i dziennikarstwa. Regulacja zaczynająca się od social mediów może więc objąć kolejne warstwy internetu.

Podobne napięcie widać we Francji. Poprzednia ustawa z 2023 r., wymagająca zgody rodziców na konta osób poniżej 15 lat, praktycznie nie była egzekwowana.

Nowe przepisy znów stawiają państwo przed tym samym wyborem: dokładny, lecz inwazyjny skan dokumentu albo mniej uciążliwa, ale zawodna ocena wieku na podstawie twarzy. Pozostaje też ryzyko przechodzenia młodych ludzi na mniejsze platformy lub korzystania z VPN-ów.

Podobna debata może szybko dotrzeć także do nas. Polska jako członek UE będzie działać w ramach europejskich regulacji dotyczących usług cyfrowych i ochrony danych. Każdy pomysł obowiązkowej weryfikacji wieku musiałby być oceniony pod kątem zgodności z RODO, zasadą minimalizacji danych i prawem dorosłych do anonimowego korzystania z sieci. Dla polskich użytkowników oznacza to pytanie, czy ochrona najmłodszych nie stanie się pretekstem do budowy infrastruktury identyfikacyjnej.

W USA podobne projekty mogą napotkać opór sądów, ponieważ anonimowa wypowiedź ma tam silną ochronę konstytucyjną. W Europie kierunek jest mniej oczywisty. Jeśli zakazy będą łatwe do obejścia, regulatorzy mogą przechodzić od szacowania wieku do obowiązkowego potwierdzania tożsamości. Wtedy granica między ochroną dzieci a kontrolą wszystkich stanie się coraz trudniejsza do utrzymania.

Sprawdź też: CV nie wystarczy. Pewien prezes ma radę dla pokolenia Z: wychodźcie częściej z domu

REKLAMA