Sukces firm rozwijających sztuczną inteligencję stworzył w Dolinie Krzemowej setki nowych milionerów. Wielu z nich niemal nie ma jednak kiedy korzystać z pieniędzy. Zamiast luksusowych samochodów, zegarków czy sztuki wybierają domy, sprzęt komputerowy, ekspresy do kawy i… prywatne sauny.
- Sprzedaż akcji OpenAI i Anthropic zapewniła setkom pracowników wielomilionowe fortuny
- Największym wydatkiem nowej klasy bogaczy pozostają nieruchomości i inwestycje w startupy
- Pracownicy AI częściej kupują sprzęt komputerowy, ekspresy do kawy czy domowe strefy wellness niż dobra luksusowe
- W wyścigu o rozwój AI największym luksusem okazuje się dziś nie pieniądz, lecz wolny czas
Jeszcze niedawno symbolem sukcesu w Dolinie Krzemowej był samochód sportowy, luksusowy zegarek i kolekcja sztuki. Dziś w laboratoriach AI rodzi się inny model zamożności. Ludzie, którzy dzięki sprzedaży udziałów stają się warci dziesiątki milionów dolarów, nadal pracują niemal bez przerwy.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Garret Spiecker z Citizens Private Bank, obsługujący m.in. pracowników OpenAI i Anthropic, przyznaje, że przez 20 lat pracy w rejonie San Francisco nie widział tak dużej płynności finansowej. Jednocześnie podkreśla, że nowa grupa klientów nie jest szczególnie zainteresowana ostentacyjnym luksusem.
Miliony z akcji, miliony na domy
Największym źródłem nowej siły nabywczej nie są same pensje, lecz momenty, w których pracownicy mogą sprzedać część udziałów w prywatnych spółkach. W OpenAI ponad 600 obecnych i byłych pracowników mogło sprzedać akcje za łączną kwotę 6,6 mld dol. Około 75 osób otrzymało po mniej więcej 30 mln dol.
Do podobnych transakcji dochodzi też w Anthropic, Databricks czy Stripe. Osoba, która wcześniej planowała kupić dom za 4 mln dol., po sprzedaży akcji może podnieść budżet do 6–7 mln dol. Według Redfin około 30 proc. zakupów domów w metropolii San Francisco między kwietniem a czerwcem było realizowanych w całości za gotówkę.
Nie oznacza to jednak zalewu Ferrari i drogich zegarków. Były pracownik OpenAI powiedział, że jego największym zakupem po sprzedaży udziałów był samochód elektryczny. W rozmowach z innymi byłymi pracownikami firmy jednym z najczęściej wymienianych większych zakupów był… ekspres do kawy.
Jeszcze bardziej charakterystyczny jest przypadek pracowniczki jednego z czołowych laboratoriów AI, której roczny dochód wraz z inwestycjami sięga około 1 mln dol. Nadal sama robi sobie manicure, a jej największym zakupem były specjalistyczne chipy i płytki deweloperskie za około 10 tys. dol. Jak tłumaczy, właściwie nie ma życia poza pracą, na które mogłaby wydawać pieniądze.
Czytaj też: GTA VI może kosztować firmy miliardy. Pracownicy już planują urlopy na premierę roku
Luksusem staje się możliwość wyłączenia
Nowe fortuny zmieniają charakter wydatków. Coraz większe znaczenie mają produkty i usługi pozwalające na regenerację oraz oszczędność czasu. Daniel Kavanagh z firmy Rogue Sauna mówi, że około połowa jego klientów mieszka w Bay Area, a wielu pracuje w sektorze technologicznym.
Sauna kosztująca 40–80 tys. dol. czy zimna kąpiel za 10–20 tys. dol. nie są wyłącznie symbolem prestiżu. Klienci chcą, by sauna była uruchamiana zdalnie i gotowa, gdy wracają z pracy. Paradoksalnie ludzie, którzy wzbogacili się na technologii, płacą za możliwość ucieczki od niej. Kavanagh podsumowuje to krótko: czas stał się luksusem dla ludzi osiągających najwyższe wyniki.
Podobną ostrożność widać w wydatkach na sztukę. Nowi milionerzy AI nie stanowią jeszcze ważnej grupy nabywców. Jeden z pierwszych inżynierów OpenAI kupił dom w San Francisco za ponad 4 mln dol. za gotówkę, a później antyczną wazę za 35 tys. dol.
Wyścig AI zmienia pojęcie bogactwa
Klasyczne dobra luksusowe nie znikają. Jared Silver, szef Stephen Silver Fine Jewelry, przekonuje, że w Dolinie Krzemowej nadal jest popyt na bardzo drogie zegarki i biżuterię. Niezależni producenci mają niemal roczne listy oczekujących, a ceny niektórych modeli zaczynają się od około 170 tys. dol.
Tyle że wyścig o AI zmienia nawet zachowania takich klientów. Silver wspomina pracownika Google’a, który po przejściu do DeepMind niemal przestał pojawiać się w sklepie. Powód był prosty: nie miał czasu. W świecie, w którym pensje bardziej doświadczonych inżynierów przekraczają 300 tys. dol., a pakiety udziałowe mogą windować roczne zarobki do wielomilionowych poziomów, największym deficytem nie musi być kapitał. Jest nim uwaga.
Polski kontekst jest znacznie skromniejszy. Skala prywatnych pakietów udziałowych w firmach AI pozostaje nieporównywalna z Doliną Krzemową, ale podobny mechanizm może pojawiać się w startupach finansowanych przez fundusze VC. Wraz z dojrzewaniem rynku rośnie znaczenie programów ESOP, udziałów i opcji dla kluczowych pracowników. Dla polskich firm to sygnał, że walka o najlepszych specjalistów może coraz częściej dotyczyć nie tylko pensji, lecz także udziału w przyszłej wartości spółki.
Historia nowych milionerów AI pokazuje więc coś więcej niż zmianę stylu konsumpcji. To obraz branży pracującej w ekstremalnym tempie. Pieniądze pojawiły się szybciej niż czas, który pozwoliłby je wykorzystać. Być może dlatego najbardziej pożądanym dobrem staje się dziś kilka godzin, w których nie trzeba niczego budować ani optymalizować.
Sprawdź też: Dyson chce zrobić ze szczoteczką to, co zrobił z suszarką. Czy ludzie zapłacą aż tyle?
