Goldman Sachs podniósł prognozę ceny złota na koniec 2026 r. do 5400 dol. za uncję (wcześniej było to z 4900 dol.), argumentując, że do tradycyjnie silnego popytu banków centralnych i funduszy ETF coraz mocniej dokłada się prywatny kapitał szukający ochrony przed ryzykami polityki gospodarczej.
- Nowa prognoza Goldman Sachs: 5400 dol./oz na grudzień 2026 (wcześniej 4900 dol./oz), czyli podwyżka o ok. 10%
- Bank wskazuje na „lepki” popyt prywatnych inwestorów, którzy traktują złoto jako trwałe zabezpieczenie przed ryzykiem fiskalnym i monetarnym
- W tle mamy rekordy notowań: cena spot złota sięga ok. 4887 dol./oz. Złoto jest na wyraźnym plusie od początku 2026 r. po bardzo mocnym 2025 r.
- Popyt instytucjonalny ma się utrzymać. Goldman zakłada średnio ok. 60 ton zakupów banków centralnych miesięcznie w 2026 r., a ETF-y mają dalej korzystać z oczekiwań na cięcia stóp Fed
W notatce z 21 stycznia analitycy Goldman Sachs wskazali, że obecna fala zakupów prywatnego sektora nie wygląda jak krótkoterminowa gra pod jedno wydarzenie (np. wybory), tylko jak długofalowe pozycjonowanie pod ryzyka, które trudno „zamknąć” w kilka miesięcy — podaje Bloomberg. Chodzi m.in. o obawy o trwałość finansów publicznych i kierunek polityki monetarnej w największych gospodarkach. To sprzyja traktowaniu złota jako strategicznego narzędzia do dywersyfikacji portfela.
Goldman podkreśla też, że bilans ryzyk dla ich prognozy jest przechylony w górę. Jeśli niepewność polityczna i makroekonomiczna będzie się utrzymywać, prywatne przepływy mogą dalej rosnąć. Jednocześnie bank zastrzega scenariusz spadkowy. Co to oznacza? Wyraźne „uspokojenie” obaw o długoterminową politykę fiskalno-monetarną mogłoby skłonić część inwestorów do redukcji zabezpieczeń i wywołać korektę.
Banki centralne i ETF-y: fundament, który nie znika
W nowej projekcji Goldman zakłada, że zakupy banków centralnych w 2026 r. będą średnio wynosić ok. 60 ton miesięcznie (czyli w przybliżeniu ok. 720 ton rocznie), a szczególnie aktywne mają pozostać instytucje z rynków wschodzących dywersyfikujące rezerwy.
Ten wątek wspierają także bieżące dane o aktywności części banków centralnych. Przykładowo World Gold Council opisywał niedawno kolejne zakupy Narodowego Banku Polskiego i wzrost udziału złota w rezerwach, co wpisuje się w trend strukturalnej dywersyfikacji.
Drugim filarem mają pozostać fundusze ETF. Goldman ocenia, że zachodnie ETF-y istotnie zwiększyły zasoby od początku 2025 r., a dalszy popyt ma być wspierany oczekiwaniami na łagodzenie polityki Fed (w bazowym scenariuszu banku — kolejne ok. 50 pb w 2026 r.). Dane WGC pokazują jednocześnie, że 2025 był wyjątkowo mocny pod względem napływów do globalnych ETF-ów na złoto i wzrostu wartości aktywów.
Sprawdź też: Inwestuj jak ultrabogaci — to dziś na wyciągnięcie ręki. Plus ryzyko systemowe
Co jeszcze napędza złoto
Notowania złota są już na poziomach, które jeszcze niedawno brzmiały jak scenariusz skrajny. W styczniu metal bił rekordy i ocierał się o 4900 dol./oz, korzystając z klasycznego mechanizmu ucieczki do bezpiecznych przystani w momentach wzrostu napięć geopolitycznych i turbulencji rynkowych.
W tym samym czasie powrócił temat presji politycznej na Rezerwę Federalną i ryzyka podważania jej niezależności. Część inwestorów interpretuje to jako argument za utrzymywaniem ekspozycji na złoto. Wątek ten wybrzmiewał także w komentarzach przedstawicieli innych banków centralnych, wskazujących, że niezależność banku centralnego jest kluczowa dla stabilności cen.
W praktyce oznacza to, że Goldman dodaje do tradycyjnych driverów (stopy procentowe, dolar, popyt banków centralnych) jeszcze jedną warstwę: popyt wynikający z potrzeby zabezpieczenia przed ryzykami polityki gospodarczej i przed „rozmiękczaniem” wartości pieniądza. To właśnie ta kombinacja ma uzasadniać przesunięcie celu na 5400 dol./oz na koniec 2026 r.
Czytaj też: Lepsze złoto fizyczne czy kupione na giełdzie? [WYLICZENIA]
