Trump Accounts mają zachęcić Amerykanów do oszczędzania na przyszłość dzieci już od urodzenia. Program kusi rządowym wkładem 1000 dolarów, ale rodzice muszą uważać na podatki, limity i to, że inne produkty mogą być bardziej elastyczne.
- Z kont mogą korzystać dzieci poniżej 18 lat, jeśli mają numer Social Security
- Bonus 1000 dolarów obejmuje dzieci urodzone od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2028 r.
- Pieniądze są inwestowane w tanie ETF-y indeksowe, na starcie w fundusz śledzący S&P 500
- Dla wielu rodzin lepsze mogą być plany 529, Roth IRA lub zwykłe rachunki powiernicze
Trump Accounts ruszyły w USA i od razu stały się jednym z najgłośniejszych programów oszczędnościowych dla rodzin. Pomysł wygląda dość prosto. Państwo daje części dzieci kapitał startowy, pieniądze są inwestowane na giełdzie, a procent składany ma pracować przez lata. W praktyce to hybryda dziecięcego rachunku inwestycyjnego i indywidualnego konta emerytalnego, z własnymi limitami i złożonymi zasadami podatkowymi.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Uprawnione do założenia konta jest każde dziecko, które pod koniec roku otwarcia rachunku ma mniej niż 18 lat i posiada numer Social Security. Rządowe 1000 dolarów przysługuje tylko w pilotażu: dzieciom urodzonym między 1 stycznia 2025 r. a 31 grudnia 2028 r., które są obywatelami USA. Rodzic lub opiekun może złożyć formularz IRS Form 4547 z zeznaniem podatkowym albo przez internetowe konto w IRS (amerykański urząd skarbowy).
Darmowy start nie oznacza prostej decyzji
Startowe 1000 dolarów jest atrakcyjne, bo nawet niewielka kwota inwestowana przez lata może znacząco urosnąć. Na początku środki trafiają do State Street SPDR Portfolio S&P 500 ETF, czyli taniego funduszu odwzorowującego indeks S&P 500. W kolejce są też inne fundusze indeksowe od BlackRock, State Street i Vanguard.
Poza rządowym bonusem na rachunek mogą trafiać dodatkowe wpłaty. Rodzice, krewni i znajomi mogą przekazywać do 5000 dolarów rocznie z pieniędzy po opodatkowaniu, aż do roku poprzedzającego 18. urodziny dziecka. Pracodawcy mogą dołożyć do 2500 dolarów na pracownika lub jego dziecko. Administracja liczy też na firmy, fundacje, lokalne władze i darczyńców.
Czy rodzice powinni dokładać własne pieniądze? Doradcy finansowi wskazują, że często — niekoniecznie. Dla oszczędzania na studia korzystniejsze bywają plany 529, bo zyski wypłacane na edukację mogą być wolne od podatku. Gdy dziecko zaczyna zarabiać, elastyczniejsze może być powiernicze Roth IRA. Nawet zwykły rachunek maklerski czasem wypada lepiej, jeśli inwestuje w fundusze o niskich dywidendach.
Sprawdź też: Pięć pytań, które pomagają podejmować lepsze decyzje finansowe [NARZĘDZIE]
Największy haczyk kryje się w podatkach
Trump Accounts rosną bez bieżącego podatku od dywidend i zysków kapitałowych. Problem pojawia się przy wypłacie. Od 1 stycznia roku, w którym dziecko kończy 18 lat, można opróżnić konto i wydać pieniądze na dowolny cel, ale wypłata jest liczona jako dochód do opodatkowania. Przed 59,5 rokiem życia może też pojawić się 10-proc. kara, chyba że działa wyjątek, np. edukacja wyższa albo do 10 tys. dolarów na pierwszy zakup domu.
To oznacza, że użycie pieniędzy na studia może skończyć się podatkiem, ale bez kary. Zakup samochodu przez 18-latka oznaczałby już podatek i karę.
Dodatkowo nie da się wybrać wyłącznie własnych wpłat, jak w Roth IRA. Każda wypłata może być częściowo opodatkowana według proporcji środków na rachunku.
Dlatego najlepszy scenariusz dla Trump Accounts to bardzo długi horyzont. Zamożne rodziny, które wykorzystały już inne limity oszczędzania na edukację, mogą potraktować konto jako wczesny start kapitału emerytalnego dziecka. Późniejsza konwersja do Roth IRA mogłaby dać dekady wzrostu bez podatku. Ryzyko jest proste: 18-latek może wypłacić pieniądze i wydać je od razu.
W Polsce nie ma obecnie odpowiednika państwowego konta inwestycyjnego z kapitałem startowym dla dziecka. Rodziny znają raczej 800 plus (wcześniej 500 plus), IKE, IKZE, PPK czy rachunki maklerskie. Amerykański pomysł pokazuje, że państwo może promować inwestowanie od urodzenia, ale też że dopłata nie wystarczy, gdy produkt jest mało elastyczny i podatkowo złożony.
Czytaj też: Dolar rządzi światem. Ale Ameryka znów uczy się starej lekcji
