Trzy kąpiele dziennie, domowe rytuały i majątek wart miliony. Zoe Saldaña pokazuje inną stronę kariery

Trzy kąpiele dziennie, majątek wart miliony. Oto Zoe Saldaña Trzy kąpiele dziennie, majątek wart miliony. Oto Zoe Saldaña

Zoe Saldaña, jedna z najbardziej kasowych aktorek Hollywood, opowiada o życiu dalekim od czerwonych dywanów: gorących kąpielach, yerba mate, gotowaniu od podstaw i dyscyplinie, która pomaga jej udźwignąć intensywne role. Za tym domowym obrazem stoi jednak także coraz bardziej świadomie budowane imperium.

  • Zoe Saldaña zaczyna dzień wcześnie, często jeszcze przed rodziną, żeby połączyć trening z czasem dla bliskich
  • Aktorka zamieniła wieloletni pilates na trening siłowy, który traktuje jako ważny element dbania o ciało po czterdziestce
  • Jej codzienność opiera się na rytuałach: yerba mate, gotowaniu od podstaw, gorących kąpielach i unikaniu późnych posiłków
  • Poza aktorstwem Saldaña rozwija własne przedsięwzięcia medialne i produkcyjne oraz inwestuje w wybrane marki konsumenckie

Zoe Saldaña może być kojarzona z wielkimi franczyzami, takimi jak „Avatar” czy „Guardians of the Galaxy”, ale w rozmowie o codzienności brzmi raczej jak osoba, która największy luksus widzi w dobrze zorganizowanym domu. W wywiadzie dla Wall Street Journal mówi o sobie jako o „homebody”, czyli kimś, kto najlepiej czuje się w domowej przestrzeni. Nawet gdy pracuje we Włoszech nad filmem „Positano” z Matthew McConaugheyem, jej myślenie szybko wraca do rodziny, kuchni i rytuałów. „Lioness” z jej udziałem wraca z trzecim sezonem 2 sierpnia 2026 r. na Paramount+.

Jej poniedziałek zaczyna się zwykle wcześnie. Jeśli jest na planie, pobudka przypada nawet na 4:30 lub 5:00 rano. W normalnym trybie wstaje około 6 lub 6:30, zanim obudzi się reszta domu. Chodzi o to, by „wyprzedzić poniedziałek”, a nie dać się mu zaskoczyć. Rano ćwiczy, a potem może być bardziej obecna dla rodziny.

Przez dwie dekady Saldaña była wierna pilatesowi. Dziś, jako kobieta po czterdziestce, coraz mocniej docenia trening siłowy. To ciekawy zwrot, bo sama przyznaje, że jeszcze 20 lat temu uznałaby ciężary za coś niepotrzebnego.

Teraz mówi o nich jak o odkryciu: ciało potrzebuje mocniejszego bodźca, uważności i technik, które wcześniej łatwo było odrzucić.

W jej codzienności nie ma też kultu kawy. W Europie lub Dominikanie zdarza jej się po nią sięgnąć, ale od ponad 20 lat częściej wybiera yerba mate. Tłumaczy, że daje jej pobudzenie bez rozdrażnienia, które kojarzy z kawą. Śniadania traktuje elastycznie. Czasem zjada trzy lub cztery jajka, ale od dziecka nie ma dużego apetytu rano. W praktyce stosuje coś w rodzaju przerywanego postu, choć nie nazywa tego dietetyczną modą. Nie lubi jeść po 19:00, bo źle czuje się, gdy kładzie się spać z pełnym żołądkiem.

Kąpiel, kuchnia i kontrola nad karierą

Najbardziej zaskakującym elementem jej rutyny są gorące kąpiele. Saldaña przyznaje, że jeśli ma dobrą wannę i domownicy są zaopiekowani, potrafi wziąć nawet trzy kąpiele dziennie. Dodaje sól Epsom z magnezem, a kąpiele bywają tak długie i gorące, że czasem robi jej się słabo. Wtedy kładzie się na podłodze łazienki na ręczniku, pije wodę i uzupełnia elektrolity.

To nie jest wyłącznie anegdota o celebryckim wellnessie. W jej opowieści ciało, dom i praca są połączone. Przy intensywnych rolach, takich jak w „Lioness”, Saldaña mówi o przygotowaniu i dyscyplinie. Z wiekiem coraz mniej wierzy w improwizację. Wcześniej, jak przyznaje, zdarzało jej się „iść na żywioł”, ale potem zostawało poczucie, że mogła zrobić więcej. Dziś przygotowanie do roli zaczyna się nie tylko od scenariusza, lecz także od tego, jak śpi, je, ćwiczy i funkcjonuje w domu.

Dalsza część pod materiałem wideo:

Kuchnia jest dla niej kolejną formą sztuki. Robi od podstaw granolę, jogurt i chleb. Wraz z mężem, artystą i filmowcem Marco Perego-Saldañą, traktuje jedzenie jako rytuał rodzinny. To także sposób podtrzymywania dziedzictwa: dominikańskiego, libańskiego i żydowskiego. Saldaña chce, by jej dzieci, choć będą już oddalone od dominikańskich korzeni o kolejne pokolenia, przejęły te gesty i smaki.

Polski kontekst jest tu ciekawy, bo w Polsce także rośnie zainteresowanie prostymi rytuałami dobrostanu: snem, gotowaniem w domu, treningiem siłowym kobiet po 40. roku życia i ograniczaniem stresu. Jednocześnie rodzime media społecznościowe często zamieniają wellness w listę drogich produktów. Przykład Saldañy pokazuje coś bardziej uniwersalnego. Rutyna nie musi być pokazem statusu, może być narzędziem odzyskiwania kontroli nad czasem i energią.

Coraz większy majątek

Za tą domową narracją stoi jednak bardzo konkretna kariera i biznes. Saldaña jest współzałożycielką Cinestar Pictures, firmy produkcyjnej stworzonej z siostrami Mariel i Cisely. People przypomina, że Cinestar powstało w 2013 r. i odpowiadało m.in. za projekty takie jak „From Scratch”, „Gordita Chronicles” czy formaty realizowane z Hello Sunshine Reese Witherspoon . Aktorka założyła też BESE, platformę medialną promującą pozytywne historie Latynosów i wielokulturową perspektywę — opisywał to amerykański Forbes.

Do tego dochodzą inwestycje startupowe i konsumenckie. W komunikacie Happiest Baby wskazano, że Saldaña była wśród wcześniejszych inwestorów spółki znanej z inteligentnej kołyski SNOO.

Jest też inwestorką ZenWTR, marki wody butelkowanej w opakowaniach z plastiku z recyklingu, co potwierdza komunikat firmy cytujący ją jako inwestorkę .

Wartość netto Saldañy pozostaje szacunkiem, nie oficjalnym oświadczeniem majątkowym. Według Celebrity Net Worth jej majątek w 2026 r. wynosi ok. 80 mln dol. To efekt nie tylko ról w kasowych seriach, ale też pozycji producentki, rozpoznawalności marek, partnerstw komercyjnych i inwestycji. Jej przypadek pokazuje, że współczesna gwiazda Hollywood nie zarabia już wyłącznie na planie filmowym. Coraz częściej buduje portfel wpływów — od własnych historii, przez media, po startupy i produkty codziennego użytku.

Czytaj też: Dakota Johnson: hollywood we krwi i głowa do biznesu. Kim jest i jak zarządza swoją fortuną?

REKLAMA