W polskim Sejmie rozgorzała debata, która może zwiastować przyszłość systemu świadczeń społecznych. Do Komisji ds. Petycji trafiły dwie rewolucyjne propozycje: bezwarunkowy dochód podstawowy w wysokości 2333 zł miesięcznie dla każdego Polaka oraz likwidacja 800 plus i dodatkowych emerytur w zamian za podwojenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.
- Sejm rozpatrywał dwie petycje: o bezwarunkowy dochód podstawowy (2333 zł/mc) oraz o likwidację 800 plus w zamian za kwotę wolną 60 tys. zł — obie zostały odrzucone
- Sejmowe Biuro Ekspertyz określiło BDP jako potencjalnie „największą zmianę od 1989 r.”, ale wskazało na nieprzewidywalne skutki dla finansów publicznych
- Na reformie zyskaliby pracujący single i bezdzietne pary; straciliby rodzice korzystający z 800 plus i seniorzy otrzymujący dodatkowe emerytury
- Rosnący deficyt budżetowy sprawia, że debata o przyszłości polskiego systemu socjalnego powróci przed wyborami w 2027 r.
Choć obie inicjatywy zostały odrzucone, sam fakt ich rozpatrywania pokazuje, że obecny model transferów socjalnych stoi pod rosnącą presją budżetową i społeczną.
O co właściwie chodzi? Do rządu trafiła petycja zakładająca uruchomienie pilotażowego programu Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego (BDP) na terenie województwa śląskiego. Zgodnie z jej założeniami, każdy obywatel powyżej 3. roku życia miałby otrzymywać comiesięczną wypłatę w wysokości 50% płacy minimalnej brutto — czyli dokładnie 2333 zł — bez żadnych warunków dotyczących zatrudnienia czy dochodów. Program miał zastąpić istniejące świadczenia: 800 plus, babciowe, 300 plus, 13. i 14. emeryturę oraz zasiłki dla bezrobotnych. Pilotaż miał trwać minimum 20 lat.
Równolegle do Komisji ds. Petycji wpłynął osobny projekt, którego autorzy proponują inny wariant tej samej logiki: zamiast wypłacać świadczenia „do ręki”, państwo powinno po prostu przestać zabierać pieniądze w formie PIT. Konkretnie — likwidacja programu 800 plus oraz dodatkowych emerytur pozwoliłaby zaoszczędzić ok. 97 mld zł rocznie, co niemal idealnie pokrywa koszt podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.
Decyzja Sejmu
Sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji oceniło, że wprowadzenie BDP byłoby „jedną z największych zmian społeczno-gospodarczych od 1989 r.” i wymaga szczegółowych analiz rządowych. Zwrócono też uwagę na ryzyko dyskryminacji przy ograniczeniu pilotażu do jednego regionu. Ostatecznie petycja o BDP została jednogłośnie odrzucona przez Komisję ds. Petycji. Projekt dotyczący kwoty wolnej trafiał z kolei do dalszych konsultacji, ale nie ma politycznego zaplecza do realizacji przed wyborami w 2027 r.
Czytaj też: Spotify między buntem artystów a zmęczeniem algorytmami. Nowi prezesi stawiają na AI
Argumenty za reformą
Zwolennicy zmian wskazują na kilka istotnych przesłanek. Obecny system świadczeń to rozbudowany labirynt — każdy program wymaga odrębnej dokumentacji, weryfikacji dochodów i kosztownej biurokracji. Jedno uniwersalne świadczenie lub wyższa kwota wolna upraszczałyby system radykalnie.
Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego BDP może zmniejszyć ubóstwo, ograniczyć tzw. pułapkę biedy (gdy podjęcie pracy oznacza utratę zasiłków) oraz poprawić dobrostan psychiczny. Wiceminister finansów Jurand Drop przyznał, że eksperymenty zagraniczne potwierdzają minimalny negatywny wpływ na aktywność zawodową. Wreszcie — deficyt budżetowy narasta, a utrzymywanie równocześnie potężnych transferów socjalnych i niskich podatków staje się „matematycznie niemożliwe”, jak ujął to jeden z autorów petycji.
Argumenty przeciw
Krytycy zwracają uwagę na brutalną arytmetykę reformy. Rodzic dwójki dzieci straciłby 1600 zł miesięcznie z tytułu likwidacji 800 plus (19 200 zł rocznie). Emeryt — ok. 3500–4000 zł brutto z tytułu utraty 13. i 14. emerytury. Zyskaliby przede wszystkim pracujący single i bezdzietne pary, natomiast rodziny wielodzietne i najubożsi seniorzy znaleźliby się na straconej pozycji.
Sam koszt pełnego BDP szacowany jest na 376–480 mld zł rocznie — ponad dwukrotność obecnych wydatków na wszystkie programy socjalne łącznie.
Dodatkowo doświadczenia zagraniczne nie dają jednoznacznych odpowiedzi. W Szwajcarii referendum w 2016 r. zakończyło się odrzuceniem analogicznego projektu przez 78% obywateli. Pilotaże w Finlandii i Kanadzie przyniosły mieszane rezultaty.
Co dalej?
Choć obie propozycje nie uzyskały poparcia, debata trwa i będzie narastać. Polska stoi przed fundamentalnym wyborem: kontynuować model szerokich transferów socjalnych, który jest coraz trudniejszy do sfinansowania, czy przechodzić w stronę rozwiązań systemowych opartych na niższych podatkach. Z kalendarzem wyborczym (2027) i rosnącym deficytem w tle, temat powróci szybciej, niż politycy by chcieli.
Sprawdź też: Kiedy humanoidalne roboty przybywają do fabryki w małym miasteczku
