Dwunożne roboty przejęły pracę w fabryce części samochodowych w Karolinie Południowej. Nie chodzi o science fiction ani o odległy eksperyment laboratoryjny. To się dzieje teraz – i to dopiero początek rewolucji, która może zmienić przemysł wytwórczy bardziej radykalnie niż cokolwiek od czasów pierwszej automatyzacji taśm produkcyjnych.
- Humanoidalny robot Digit firmy Agility pracuje w fabryce części samochodowych Schaeffler w Cheraw (Karolina Południowa) – przenosi 11-kilogramowe kosze z prasowanych elementów łożysk przez 8 godzin dziennie
- Według McKinsey liczba humanoidów w fabrykach może wzrosnąć z niespełna 200 dziś do nawet 5 milionów do 2040 r. – to przełoży się na wzrost produktywności, a niekoniecznie masowe zwolnienia
- Koszt pracy Digita wynosi dziś 10–25 dol. za godzinę (wobec 20 dol. stawki wejściowej dla człowieka), ale producent prognozuje spadek do zaledwie 2–3 dol. To zmienia rachunek ekonomiczny nie do poznania
- Schaeffler planuje setki humanoidów w swoich zakładach do 2030 r. Największe wyzwanie techniczne to bezpieczeństwo – nowy model Digita ma wykrywać obecność ludzi i pracować bez klatki ochronnej
Ostrygi chodzące jak strusie
Wewnątrz zakładu produkcyjnego Schaeffler w Cheraw, małym miasteczku w Karolinie Południowej liczącym zaledwie pięć tysięcy mieszkańców, pracuje dziś robotnik, który nie potrzebuje przerwy na kawę, nie choruje i nie domaga się podwyżki. Ostrożnie stąpa po metalowej posadzce, trzymając „dłonie” na wysokości klatki piersiowej. Jego celem jest kosz z elementami łożyskowymi, świeżo odbitymi przez prasę stemplującą – waży ponad jedenaście kilogramów. Robot chwyta go precyzyjnie, niesie do przenośnika prowadzącego do przemysłowej myjni i wraca po następny. I tak przez osiem godzin dziennie – z przerwą na ładowanie baterii w porze lunchu.
To Digit – humanoidalny robot stworzony przez oregońskie przedsiębiorstwo Agility Robotics. Jego nogi ugięte są do tyłu niczym u strusia, co zwiększa stabilność i siłę nośną. Oczy ze świecącymi diodami LED sygnalizują współpracownikom z krwi i kości, na czym skupia swoją „uwagę”. Rok temu to samo zadanie wykonywał człowiek. Teraz tę pracę przejął humanoid.
Miliony robotów do 2040 r.
Fabryki używają stacjonarnych robotów od lat sześćdziesiątych XX wieku – do spawania ram, montażu szyb, precyzyjnych operacji wymagających powtarzalności. Ale postęp w dziedzinie baterii, silników elektrycznych i sztucznej inteligencji dał życie nowej generacji maszyn: robotom ogólnego przeznaczenia, zdolnym do chodzenia po hali i wykonywania wielu różnych zadań.
Ani Kelkar, szef działu robotyki w firmie consultingowej McKinsey, szacuje, że o ile dziś na światowych liniach produkcyjnych pracuje niespełna 200 humanoidów, to do 2040 r. liczba ta może sięgnąć pięciu milionów. Wzrost produktywności, który temu towarzyszy, ma – przynajmniej w optymistycznym scenariuszu – nie oznaczać masowych zwolnień, lecz przesunięcie pracowników ku bardziej wymagającym, lepiej płatnym stanowiskom.

Schaeffler, globalny producent części dla motoryzacji i lotnictwa z siedzibą w Niemczech, zatrudniający 110 tys. osób na świecie, planuje rozmieszczenie kolejnych robotów w nadchodzących miesiącach.
„Zidentyfikowaliśmy całą listę zastosowań, w których chcielibyśmy wykorzystać humanoidalne roboty” — mówi Courtney Baines, inżynier zaawansowanych technologii produkcji w zakładzie.
Do 2030 r. firma chce mieć setki takich pracowników w swoich fabrykach na całym świecie – w tym w europejskich zakładach, gdzie trwają już testy podobnych maszyn.
Sprawdź też: Wyścig o twój startup. Te miasta walczą o zagranicznych przedsiębiorców
Konkurencja rośnie, cena spada
Digit nie jest jedynym graczem na tym rynku. Boston Dynamics, Apptronik, Figure i Tesla to tylko najgłośniejsze nazwiska w wyścigu o rynek humanoidów przemysłowych. Agility stara się wyróżnić – celowo rezygnując z efektownych pokazów w mediach społecznościowych, takich jak salto w tył czy boks – na rzecz udowodnienia praktycznej użyteczności w środowisku przemysłowym.
Jak na razie Digit pracował w obiektach Amazona i firmy GXO, a teraz w Schaeffler. Wszędzie jednak musi być odizolowany od ludzkich współpracowników za pomocą przeszklonej klatki ochronnej, ponieważ nie potrafi wykrywać obecności ludzi w swoim bezpośrednim otoczeniu – wymóg, który nakładają federalne normy bezpieczeństwa. Nowy model, zapowiadany na koniec bieżącego roku, ma już oferować tę zdolność.
Oznacza to, że Digit będzie mógł pracować ramię w ramię z ludźmi bez dodatkowych barier.
Ile to kosztuje? Agility nie podaje ceny katalogowej, ale przez cały cykl życia robota koszty zamykają się – w zależności od modelu finansowania (zakup lub leasing) – w przedziale 10–25 dol. za godzinę pracy. Dla porównania, stawka wejściowa dla pracownika w zakładzie Schaeffler w Cheraw wynosi 20 dol. za godzinę. Współzałożyciel firmy Agility, Damion Shelton, przewiduje, że docelowo koszt może spaść do zaledwie 2–3 dol. za godzinę. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, rachunek ekonomiczny dla pracodawców stanie się trudny do zignorowania.
Cheraw: miasto po NAFTA
Cheraw zna smak uprzemysłowienia i jego konsekwencji. Mieszkańcy wskazują Północnoamerykańskie Porozumienie o Wolnym Handlu z 1994 r. jako powód odpływu przemysłu włókienniczego. Fabryki się zamknęły, przemysł drzewny podupadł. Na zewnątrz zakładu Schaeffler nadal wisi duży napis „Zatrudniamy”. Menadżer zakładu, Allen Bailey, zapewnia, że pracownik, który wykonywał zadanie teraz zlecone Digitowi, został przeniesiony na stanowisko kontroli jakości – wymagające wyższych kwalifikacji, dające lepsze perspektywy zawodowe. „Nigdy w tej fabryce nie mieliśmy żadnych zwolnień grupowych związanych z automatyzacją” — mówi Bailey. Zakład zatrudnia 750 osób.
Stanowisko niemieckich związków zawodowych jest zaskakująco spokojne. IG Metall, wpływowy związek przemysłowy posiadający miejsca w radzie nadzorczej Schaeffler, nie wyraził sprzeciwu wobec tej technologii. Detlef Gerst z działu polityki ogólnej związku przyznaje, że nie widzi w humanoidach bezpośredniego zagrożenia dla miejsc pracy, zwłaszcza przy zadaniach montażowych. „Roboty nie wykonują ich za łatwo” — twierdzi lakonicznie. To słowa, które mogą brzmieć uspokajająco dziś. Pytanie, co powiedzą tacy eksperci za 10 lat.
Efektywność jest bezwzględna
Emerytowany pracownik Schaeffler, Doug Thompson, siedemdziesięcioletni były pracownik fabryki, podsumowuje nastroje w miasteczku z rozbrajającą precyzją: „Efektywność to jedyna zasada gry i jest ona bezwzględna. To się nie zatrzyma.”
Trudno nie przyznać mu racji. Humanoidalne roboty wkraczające na hale produkcyjne to nie tyle kolejny etap automatyzacji, ile zmiana jej natury. Dotychczas maszyny zastępowały konkretne, precyzyjnie zdefiniowane ruchy – jedno spawanie, jedno przykręcenie. Teraz zaczynają zastępować ogólną zdolność do pracy fizycznej: przenoszenie, sortowanie, ładowanie. Innymi słowy – robią to, co przez dekady definiowało „pracę na hali”.
Schaeffler i Agility twierdzą, że celem nie jest redukcja etatów, lecz wypełnienie luki tam, gdzie brakuje chętnych do pracy. Być może tak jest teraz. Ale gdy Digit będzie kosztował trzy dolary na godzinę i będzie potrafił wyczuwać obecność człowieka, argument ten będzie musiał być znacznie bardziej przekonujący.
Czytaj też: Prawda jako gra. Jak Polymarket i Kalshi zamieniają rzeczywistość w rynek zakładów
