Smart home dojrzewa. Interoperacyjność, energia i dane definiują nowy etap rynku

Na zdjęciu: Janusz Gwiazdowski (po lewej), dyrektor sprzedaży BI w MPM agd S.A., a także Michał Polański, Mobile Solution Architect w SUPLA / Fot. Andrew Angelov, Shutterstock Na zdjęciu: Janusz Gwiazdowski (po lewej), dyrektor sprzedaży BI w MPM agd S.A., a także Michał Polański, Mobile Solution Architect w SUPLA / Fot. Andrew Angelov, Shutterstock
Na zdjęciu: Janusz Gwiazdowski (po lewej), dyrektor sprzedaży BI w MPM agd S.A., a także Michał Polański, Mobile Solution Architect w SUPLA / Fot. Andrew Angelov, Shutterstock

Rynek smart home wchodzi w fazę, w której o sukcesie decydują twarde kryteria. To prostota uruchomienia, oszczędność energii, kompatybilność między urządzeniami i przejrzyste zasady przetwarzania danych. Jest to ważna zmiana zarówno dla producentów i integratorów, jak i dla firm oraz pracowników, bo inteligentne mieszkanie i inteligentny budynek coraz częściej oznaczają po prostu lepiej zaprojektowane procesy codzienności.

  • Smart home przestaje być gadżetem i coraz częściej staje się elementem decyzji o komforcie, kosztach energii i jakości życia
  • Kupujący dzielą się coraz wyraźniej na grupy kierujące się użytecznością oraz doświadczeniem i zaufaniem do marki
  • Standardy (na czele z Matter) przesuwają rynek w stronę większej kompatybilności i łatwiejszego wdrożenia w mieszkaniach i inwestycjach, choć eksperci mają zastrzeżenia
  • Bezpieczeństwo i lokalizacja danych coraz częściej decydują o tym, czy rozwiązanie w ogóle wejdzie do B2B, deweloperów i bardziej świadomych użytkowników
Thumbnail
Twoja firma potrzebuje leadów kwalifikowanych? Rozpocznij współpracę

Jeszcze niedawno smart home był rynkiem napędzanym marką i sprzedażą w punkcie handlowym. Dziś ta logika wyraźnie się przesuwa, i to nie tylko w elektronice użytkowej, ale też w sprzętach domowych, które nierzadko stają się częścią jednego ekosystemu.

Jeszcze kilka lat temu większość klientów przychodziła do sklepu z już określoną marką. Decyzje zakupowe w dużej mierze opierały się na rekomendacjach sprzedawców, które nie zawsze były w pełni obiektywne i często faworyzowały konkretne brandy. Marka oraz jej prestiż odgrywały kluczową rolę w procesie decyzyjnym. Dziś obserwujemy wyraźną zmianę tego modelu.

Janusz Gwiazdowski

Dyrektor sprzedaży BI , MPM agd S.A.

Janusz Gwiazdowski, dyrektor sprzedaży BI w MPM agd S.A., zauważa dla Business Growth Review, że zakup smart urządzeń coraz częściej przypomina zakup rozwiązania do stylu życia, a nie pojedynczego produktu. — Profil klienta stał się bardziej zróżnicowany, a rynek coraz wyraźniej dzieli się na dwie główne grupy konsumentów, różniące się zarówno motywacjami zakupowymi, jak i sposobem podejmowania decyzji — mówi.

Ta segmentacja jest isotna dla działów sprzedaży, marketingu i product managementu. Komunikat „premium” nie zadziała tam, gdzie kupujący oczekuje po prostu dobrej funkcjonalności i szybkiego startu.

W grupie młodszej przewagę zyskuje z kolei edukacja online, porównywarki, testy, opinie i praktyczne scenariusze. — Pierwsza grupa to młodsi klienci (20+), osoby z rosnącą zdolnością kredytową, często urządzające swoje pierwsze mieszkania. Dla nich marka przestała być wyznacznikiem prestiżu. Zamiast tego kluczowa jest wiedza zdobywana online. To porównania, recenzje, testy produktowe oraz opinie innych użytkowników — mówi ekspert. Dla firm oznacza to m.in. rosnącą wagę jakości instrukcji, UX aplikacji, stabilności integracji i czytelnej obietnicy wartości. Warto wyraźnie podawać, co dokładnie użytkownik zyska w tydzień, miesiąc czy rok.

Równolegle druga grupa pozostaje bardziej lojalna wobec marek, ale mechanizm lojalności też się profesjonalizuje. — Drugą grupę stanowią klienci w wieku 45+. To konsumenci, którzy wykazują większą lojalność wobec marek. Często od lat korzystają z produktów jednego producenta i opierają swoje decyzje na własnych, pozytywnych doświadczeniach — tłumaczy Janusz Gwiazdowski. W tym segmencie liczą się przewidywalność, serwis, trwałość i poczucie bezpieczeństwa – także technologicznego, bo smart home dotyka obszarów wrażliwych (dostęp do domu, monitoring, dane o zachowaniach).

Czytaj też: Fotowoltaika w domu, rachunki pod kontrolą i smart home jako system operacyjny. Co naprawdę napędza rynek

Standardy i ekosystemy. Walka z fragmentacją rynku

Największą barierą masowej adopcji przez lata była fragmentacja. Różne aplikacje, różne standardy komunikacji, różne „mostki” i konta w chmurze skutecznie utrudniały dobór odpowiedniego systemu. Dziś rynek stara się to ograniczyć standardami interoperacyjności, a najgłośniejszym symbolem tej zmiany stał się Matter rozwijany przez Connectivity Standards Alliance. Kolejne wersje specyfikacji rozszerzają zakres urządzeń i funkcji m.in. o raportowanie energii, wsparcie dla wybranych kategorii dużego AGD czy integrację elementów ważnych dla zarządzania energią w domu.

Ujednolicanie standardu idzie w parze z próbą uproszczenia wdrożeń i certyfikacji w różnych ekosystemach. Informacje o tym, że programy kompatybilności największych platform zaczęły w większym stopniu akceptować wspólną certyfikację Matter, to sygnał obniżenia kosztu wejścia dla producentów oraz potencjalnie krótszej drogi do półki i dewelopera.

O ile jednak interoperacyjność jest potrzebna, teza, że Matter obniża próg wejścia dla producentów, jest dość myląca.

— W praktyce standard ten faworyzuje największych graczy, dla których koszty certyfikacji i utrzymania zgodności są marginalne. Dla małych i średnich producentów pozostają one realną barierą wejścia — zauważa Krzysztof Lewandowski, System Architect & Embedded Developer w SUPLA. I dodaje: — Matter upraszcza integrację z dużymi ekosystemami, lecz jednocześnie zwiększa koncentrację rynku. Interoperacyjność nie powinna oznaczać jednego, kosztownego modelu certyfikacji, lecz otwarte standardy i możliwość integracji bez barier finansowych. W przeciwnym razie rynek stanie się prostszy dla gigantów, a trudniejszy dla innowacyjnych, mniejszych firm.

WARTO WIEDZIEĆ

RED DA (Radio Equipment Directive Delegated Act)

RED DA to unijne rozporządzenie (EU) 2022/30, które od 1 sierpnia 2025 r. nakłada obowiązkowe wymogi cyberbezpieczeństwa na wszystkie urządzenia radiowe wprowadzane na rynek UE. 

Dotyczy każdego urządzenia bezprzewodowego podłączonego bezpośrednio lub pośrednio do internetu — Wi-Fi, Bluetooth, ZigBee, LTE i inne. 

Standard wprowadza trzy filary: ochronę sieci (urządzenie nie może zakłócać jej pracy ani marnować zasobów), ochronę danych osobowych i prywatności użytkowników, oraz mechanizmy zapobiegające nieautoryzowanym transakcjom i oszustwom. 

Urządzenia muszą być certyfikowane jako bezpieczne — nie tylko sprawne technicznie — a produkty niespełniające wymogów tracą prawo do oznakowania CE i nie mogą być sprzedawane w UE. Zakresem objęte są m.in. domowe systemy alarmowe, baby monitory, urządzenia zdrowotne typu smartwatch oraz inteligentne systemy rozrywki. 

Dla sektora smart home to przełom: producenci tanich urządzeń IoT — często projektowanych bez jakiegokolwiek myślenia o bezpieczeństwie — muszą teraz wbudować szyfrowanie, zarządzanie hasłami (koniec z domyślnym „admin/admin”) i mechanizmy aktualizacji firmware’u już na etapie projektu, co radykalnie podnosi poprzeczkę dla całego rynku.

Ważny, choć mniej medialny trend, dotyczy niezawodności i doświadczenia użytkownika. Kolejne aktualizacje skupiają się na stabilności działania, usprawnieniach sieciowych i łatwiejszym onboardingu urządzeń (np. rozwiązania przyspieszające konfigurację, w tym NFC i obsługa zestawów wielu urządzeń). Dla rynku pracy oznacza to przesunięcie kompetencji. To mniej „magii” w instalacji, więcej nacisku na projektowanie całego doświadczenia – od doboru urządzeń, przez scenariusze, po utrzymanie i wsparcie.

W praktyce firmy (od producentów po deweloperów i operatorów najmu) zaczynają patrzeć na smart home jak na warstwę infrastruktury. Ta ma pracować niezależnie od tego, czy w mieszkaniu stoi jeden głośnik czy trzy aplikacje, a użytkownik ma mieć poczucie, że „to po prostu działa”. Nacisk na spójność wzmacnia też rosnąca rola urządzeń związanych z energią. Termostaty, głowice, sterowanie ogrzewaniem, integracje z taryfami i ładowaniem samochodu – na tym najłatwiej policzyć zwrot.

Dane, bezpieczeństwo i regulacje: chmura w Europie jako warunek wejścia do B2B

W miarę jak smart home przechodzi z poziomu gadżetu do infrastruktury, rośnie waga pytań o dane. Co istotne, w masowym segmencie wciąż najczęściej wygrywają prostota i cena – ale wymagania potrafią się zmienić w momencie, gdy klientem staje się firma, deweloper albo bardziej świadomy użytkownik.

Michał Polański, Mobile Solution Architect w SUPLA, organizacji rozwijającej otwarte oprogramowanie w sektorze systemów automatyki budynkowej, opisuje ten mechanizm następująco: — W masowym segmencie rynku smart home kluczowym czynnikiem decyzji zakupowych pozostaje cena i prostota uruchomienia, a nie kwestie prywatności czy architektury systemu. Większość użytkowników oczekuje, że rozwiązanie będzie tanie i „zadziała od razu”, dlatego naturalnym wyborem pozostają modele oparte na chmurze dostawcy. Jednocześnie coraz większe znaczenie ma to, gdzie ta chmura jest zlokalizowana i jakie standardy ochrony danych obowiązują.

To szczególnie ważne w Europie, gdzie regulacje coraz mocniej dotyczą produktów połączonych. Unijna ustawa o danych (Data Act) zaczęła obowiązywać od 12 września 2025 r. i wzmacnia prawa użytkowników do dostępu do danych z urządzeń połączonych oraz możliwości dzielenia się nimi. Jednocześnie w kolejnych etapach pojawiają się obowiązki projektowe dla nowych produktów (z perspektywy producentów i dostawców usług powiązanych z urządzeniem), a to podnosi poprzeczkę w zakresie „projektowania pod dostęp do danych” i przejrzystości zasad przetwarzania.

Równolegle Cyber Resilience Act (CRA) wyznacza wymagania cyberbezpieczeństwa dla produktów z elementami cyfrowymi, z harmonogramem, który jest istotny dla całego łańcucha dostaw IoT. Akt wszedł w życie 10 grudnia 2024 r., obowiązki raportowania zaczynają działać od 11 września 2026 r., a pełne stosowanie przewidziano na 11 grudnia 2027 r. Dla wielu firm to jasny sygnał: bezpieczeństwo przestaje być dodatkiem marketingowym, a staje się warunkiem dopuszczenia do zakupów instytucjonalnych.

Właśnie dlatego – jak podkreśla Michał Polański – bezpieczeństwo coraz częściej działa jak bramka wejściowa:

Bezpieczeństwo danych działa dziś głównie jako czynnik warunkujący – rzadko przyciąga klientów, ale może skutecznie zablokować wybór, szczególnie w przypadku firm, deweloperów i bardziej świadomych użytkowników. W tych segmentach rośnie oczekiwanie, że dane będą przetwarzane w Europie i zgodnie z lokalnymi regulacjami.

Michał Polański

Mobile Solution Architect , SUPLA

W konsekwencji rośnie zainteresowanie architekturami hybrydowymi i lokalnymi, bo alternatywnie część użytkowników i organizacji sięga po rozwiązania umożliwiające większą kontrolę, w tym lokalne instalacje lub prywatne serwery.

Ten zwrot w stronę przewidywalności i kontroli dobrze widać też w B2B, gdzie smart wyposażenie staje się elementem standardu inwestycji. Jak mówi Janusz Gwiazdowski: — Zmiana profilu klienta jest widoczna również w segmencie B2B. Współpracując od kilku lat z deweloperami, obserwujemy, że coraz chętniej wybierają oni nasze sprzęty do wyposażenia inwestycji deweloperskich, takich jak nowe mieszkania, akademiki czy obiekty hotelowe. Decydują o tym przede wszystkim ich funkcjonalność, energooszczędność, niezawodność oraz korzystny stosunek jakości do ceny – czyli te same cechy, które coraz częściej docenia również klient końcowy.

Smart home staje się rynkiem operacyjnym, nie tylko produktowym. Rozwiązania łatwe do wdrożenia i utrzymania, kompatybilne w ekosystemie, policzalne w kosztach energii i jednocześnie wystarczająco przejrzyste w tym, jak i gdzie przetwarzają dane, stają się cenne zarówno dla firm, jak i użytkowników indywidualnych.

Sprawdź też: Smart home bez doktoratu z automatyki. Scenariusze życia i energia pod kontrolą

REKLAMA