Kariera utknęła przed czterdziestką. Co czwarty specjalista przez lata nie dostaje awansu ani podwyżki

Miliony pracowników biurowych przestają posuwać się naprzód zawodowo. Dlaczego tak jest? / Fot. Mat. własne Miliony pracowników biurowych przestają posuwać się naprzód zawodowo. Dlaczego tak jest? / Fot. Mat. własne
Miliony pracowników biurowych przestają posuwać się naprzód zawodowo. Dlaczego tak jest? / Fot. Mat. własne

Choć bezrobocie pozostaje niskie, miliony pracowników biurowych przestają posuwać się naprzód zawodowo. Nowe badanie pokazuje, że około jedna czwarta specjalistów trafia na niewidzialną barierę. Przez co najmniej pięć lat nie otrzymuje znaczącej podwyżki ani awansu — i to jeszcze przed okresem najwyższych zarobków.

  • Około 25% amerykańskich specjalistów doświadcza co najmniej pięcioletniej stagnacji płacowej lub stanowiskowej
  • Pierwsza dekada kariery często przesądza o tym, czy pracownik będzie później rozwijał się, czy utkwi w miejscu
  • Najskuteczniejszą ochroną przed zastojem jest zdobycie kilku strategicznych kompetencji i przejście do pokrewnej roli
  • Spowolnienie rekrutacji i redukcje stanowisk menedżerskich dodatkowo ograniczają możliwości awansu

Badanie przeprowadzone przez Burning Glass Institute i New York University School of Professional Studies objęło ścieżki zawodowe 1,3 mln amerykańskich specjalistów z różnych branż od 2000 r. Wniosek jest niepokojący. Wielu pracowników trafia na ścianę jeszcze przed czterdziestką, czyli przed okresem, w którym wynagrodzenia powinny rosnąć najszybciej.

Zastój nie oznacza wyłącznie braku nowego tytułu na wizytówce. To również brak wzrostu płacy. W czasie wysokiej inflacji pracownik może dostać podwyżkę, a mimo to faktycznie zarabiać mniej. Taką sytuację opisuje Erika Oberhansley, menedżerka biura z Teksasu, która od siedmiu lat wykonuje tę samą pracę. Jej firma nie ma środków na kolejną podwyżkę, a próby znalezienia lepiej płatnego stanowiska kończą się odmowami albo ciszą.

Stagnacja nie musi wynikać z braku ambicji. Może być efektem struktury firmy, ograniczonej liczby wyższych stanowisk, słabego rynku rekrutacyjnego lub koncentracji zatrudnienia w rękach niewielu pracodawców. Według raportu Fed z Minneapolis pracownicy są dziś mniej więcej o połowę mniej skłonni niż w latach 80. do otrzymania od innej firmy oferty z wyższym wynagrodzeniem.

Sytuację pogarsza spowolnienie rekrutacji. Nawet pandemiczny boom zatrudnieniowy nie usunął problemu, a dziś duże firmy redukują tysiące stanowisk kierowniczych i administracyjnych. Mniej wakatów oznacza mniej okazji do awansu wewnętrznego i mniej szans na skok płacowy po zmianie pracodawcy. Wielu pracowników trzyma się więc obecnego etatu, choć nie widzi w nim perspektyw.

Czytaj też: Tempo pracy wyprzedziło ludzką wydolność. Trzeba nauczyć się nowej wytrzymałości

Pierwsze dziesięć lat kariery ma kluczowe znaczenie

Najsilniejszym sygnałem ostrzegawczym okazuje się tempo rozwoju na początku kariery. Osoby, które później utknęły zawodowo, zwiększyły wynagrodzenia w pierwszych dziesięciu latach pracy średnio o 30%. W grupie, która nadal awansowała, wzrost sięgał 71%. Wczesne lata są więc momentem budowania kapitału kompetencji, kontaktów i wiarygodności potrzebnego do dalszych ruchów.

Badacze podkreślają jednak, że zastój nie musi być wyrokiem. Najlepsze efekty daje tzw. sąsiedni zwrot — przejście do roli, która wykorzystuje większość dotychczasowych umiejętności, ale daje większe możliwości rozwoju. Menedżer biura może przesunąć się w stronę operacji biznesowych, programista w stronę analizy danych, a specjalista od komunikacji rozwinąć kompetencje fundraisingowe.

Przykład Ericha Eilenbergera pokazuje, jak ważne jest inne przedstawienie własnego doświadczenia.

Po czterech latach bez znaczącej podwyżki i przegranej walce o wyższe stanowisko zaczął eksponować nie tylko umiejętność pisania, lecz także udział w projektach dotyczących dużych darowizn. Dzięki temu zdobył pracę na uczelni, w której większe znaczenie miały kompetencje fundraisingowe.

Pomocne są także umiejętności ogólne: wystąpienia publiczne, zarządzanie czasem, budowanie relacji, organizacja wydarzeń czy działania społeczne. Nie gwarantują awansu, ale poszerzają liczbę ról, do których kandydat pasuje. Certyfikaty i krótkie programy edukacyjne mają sens wtedy, gdy są elementem konkretnego planu przejścia, a nie kolejną pozycją w CV.

Polski rynek pracy ma własną wersję tego problemu

W wielu firmach liczba stanowisk eksperckich rośnie szybciej niż liczba ról menedżerskich, a część podwyżek z ostatnich lat jedynie kompensowała inflację. Pracownicy po trzydziestce coraz częściej odkrywają, że lojalność wobec jednej organizacji nie prowadzi automatycznie do awansu. Dlatego rośnie znaczenie przekwalifikowania, certyfikatów i ruchów między pokrewnymi specjalizacjami.

Największe ryzyko stagnacji w badaniu dotyczyło administracji publicznej, gdzie zatrzymało się około 30% pracowników. Wyższych stanowisk jest tam niewiele, a ścieżki awansu są sztywne.

To lekcja także dla innych branż — nawet dobry pracownik może utknąć, jeśli organizacja nie ma dla niego kolejnego szczebla.

A zatem, zmieniaj pracę za wszelką cenę? Nie do końca. Lepiej regularnie sprawdzać, czy rośnie zakres odpowiedzialności, wartość rynkowa kompetencji i siła nabywcza wynagrodzenia. Jeżeli przez kilka lat odpowiedź brzmi „nie”, wtedy warto szukać ruchu bocznego, który w dłuższej perspektywie stanie się ruchem w górę.

Sprawdź też: Z kawiarni do domu – o narodzinach trendów w kategorii beverage

REKLAMA