Sztuczna inteligencja może oszczędzać pracownikom wiele godzin tygodniowo, ale historia podpowiada, że firmy wykorzystają ten czas przede wszystkim do zwiększenia produkcji, a nie skrócenia pracy. Czterodniowy tydzień może działać, lecz jego upowszechnienie zależy bardziej od prawa, kultury organizacyjnej i decyzji pracodawców niż od samej technologii.
- Keynes przewidywał 15-godzinny tydzień pracy, ale przez niemal sto lat czas pracy skrócił się tylko nieznacznie
- Pilotaże czterodniowego tygodnia pokazują wzrost produktywności i dużą akceptację pracowników
- AI może odzyskiwać dla pracowników ponad dwie godziny dziennie, ale firmy łatwo mogą wypełnić ten czas kolejnymi zadaniami
- Klucz do krótszego tygodnia pracy leży w regulacjach i kulturze organizacyjnej, a nie w samych narzędziach AI
W 1930 r. ekonomista John Maynard Keynes przewidywał, że dzięki postępowi technologicznemu przyszłe pokolenia będą pracować najwyżej 15 godzin tygodniowo. W połowie XX wieku Amerykanie pracowali przeciętnie około 38 godzin tygodniowo, a dziś jest to około 34 godzin. Elektryfikacja, komputery osobiste, internet i chmura zmieniły gospodarkę radykalnie, ale nie doprowadziły do równie radykalnego skrócenia pracy.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
To ważne także w obecnej dyskusji o AI. Jamie Dimon, Anthony Scaramucci czy Bill Gates sugerowali, że sztuczna inteligencja może doprowadzić do cztero-, trzy-, a nawet dwudniowego tygodnia pracy. Taka wizja zakłada jednak, że każda godzina zaoszczędzona dzięki technologii zostanie oddana pracownikowi.
Badanie z 2018 r. obejmujące 3 tys. pracowników z ośmiu krajów pokazało, że 45 proc. uważało, iż bez przerw i zakłóceń mogłoby wykonać swoje zadania w pięć godzin dziennie. Mimo to wielu pracowało ponad 40 godzin tygodniowo, a w USA 49 proc. deklarowało regularne nadgodziny.
Czterodniowy tydzień pracy ma mocne argumenty
Krótszy tydzień pracy może jednak działać. Microsoft Japan (japoński oddział firmy) po przejściu na czterodniowy model raportował wzrost produktywności o 40 proc. Spotkania skrócono do maksymalnie 30 minut, zużycie energii spadło o 23 proc., a liczba drukowanych stron o 60 proc.
Podobne wnioski płyną z programu 4 Day Week Global, prowadzonego z udziałem badaczy z Boston College, University of Cambridge i University College Dublin. Ponad 900 pracowników w 33 firmach przez pół roku otrzymywało pełne wynagrodzenie za 80 proc. dotychczasowego czasu pracy. Doświadczenie ocenili średnio na 9,1 na 10, a 97 proc. chciało kontynuacji.
Firmy, które przekazały dane finansowe, odnotowały 8-proc. wzrost przychodów w trakcie testu i 38-proc. wzrost względem analogicznego okresu rok wcześniej.
AI oszczędzi czas. Pytanie, kto go przejmie
Najważniejszym problemem nie jest sama technologia, ale sposób podziału korzyści z jej wdrożenia. Komputery osobiste nie zakończyły pracy po godzinach, tylko ułatwiły zabieranie jej do domu. Internet nie uwolnił ludzi od biura, lecz sprawił, że poczta i komunikatory zaczęły towarzyszyć im także wieczorami i w weekendy. AI może powtórzyć ten schemat.
Badania prowadzone wspólnie z firmą GoTo wskazują, że narzędzia AI pozwalają odzyskać ponad dwie godziny dziennie, czyli ponad 10 godzin tygodniowo. Tyle że pracownik, który dzięki AI przygotuje trzy raporty w czasie wcześniej potrzebnym na dwa, raczej nie zostanie zwolniony godzinę wcześniej. Bardziej prawdopodobne jest, że dostanie czwarty raport do zrealizowania.
Sprawdź też: Lekarz czy algorytm? Medycyna zaczyna spór o to, kto naprawdę powinien leczyć pacjenta
Krótszy tydzień pracy to decyzja systemowa
Przykład Islandii pokazuje, że wzrost produktywności można przełożyć na krótszą pracę. Po szeroko zakrojonych testach 86 proc. pracowników w tym kraju pracuje krócej albo uzyskało prawo do redukcji godzin. Stało się tak jednak dzięki zmianie zasad organizacji pracy, a nie pojawieniu się jednej technologii.
W Stanach Zjednoczonych podstawowy 40-godzinny tydzień pracy pozostaje niezmieniony od 1940 r. Bez zmian w prawie, modelach wynagradzania i kulturze zarządzania nawet bardzo duży wzrost produktywności nie musi skrócić czasu pracy.
Podobny dylemat dotyczy Polski. Firmy wdrażające generatywną AI mogą zacząć osiągać więcej tym samym zespołem, ale nie oznacza to automatycznie wolnego piątku. W polskich realiach krótszy tydzień pracy będzie zależał od kosztów pracy, sytuacji kadrowej, regulacji oraz tego, czy zarządy będą mierzyć efekty pracy czasem spędzonym przy komputerze, czy wartością uzyskiwanych rezultatów. AI może stworzyć przestrzeń do zmiany, ale jej nie wymusi.
Prawdziwa rewolucja zaczyna się poza technologią
Jednocześnie warto zauważyć, że pracownicy wcale nie chcą przestać pracować. W badaniu z 2018 r. tylko 4 proc. respondentów wybrało zerową liczbę dni pracy przy zachowaniu wynagrodzenia. Najwięcej, 34 proc., wskazało cztery dni, a pięć dni wybrało 28 proc. Ludzie nie odrzucają pracy, za to odrzucają marnowanie czasu.
Dlatego AI może umożliwić krótszy tydzień, ale nie będzie jego automatyczną przyczyną. Jeśli organizacje nadal będą nagradzać obecność, liczbę wykonanych zadań i ciągłą dostępność, każda zaoszczędzona godzina zostanie szybko wypełniona nowymi obowiązkami.
Keynes nie pomylił się co do zdolności technologii do zwiększania produktywności. Pomylił się co do tego, co społeczeństwa zrobią z tą produktywnością. Jeżeli AI ma naprawdę przynieść wolne piątki, potrzebna będzie nie tylko lepsza technologia, ale też świadoma decyzja, by część zyskanej efektywności oddać pracownikom w postaci wolnego czasu.
Czytaj też: Stripe kupuje „bramę” do AI. Transakcja za miliardy pokazuje, gdzie może kryć się największa wartość
