Copilot trafił do firm w Polsce i musi obronić swoją cenę

Microsoft 365 Copilot jest testowany lub wdrożony w 55 proc. badanych organizacji, ale niemal co trzecia z nich ma mniej niż 50 licencji. Raport BGR Quantic pokazuje rynek, na którym zainteresowanie już istnieje, lecz do szerszego zakupu potrzebne są dowody wartości. Sama prezentacja możliwości narzędzia może nie wystarczyć.

  • Z Microsoft 365 Copilot korzysta w pilotażu lub wdrożeniu 55 proc. organizacji opisanych przez respondentów
  • Mniej niż 50 licencji ma 32,3 proc. firm, które już testują lub wykorzystują to narzędzie
  • Relacja kosztu licencji do wartości otrzymuje średnią ocenę 2,96 na pięciostopniowej skali
  • Niższą cenę jako warunek większej inwestycji wskazuje 41 proc. badanych, a więcej polskich wdrożeń z liczbami 34,1 proc.

Wyniki raportu „AI: czas na zwrot. Sztuczna inteligencja w Polsce”, wydanego przez Business Growth Review, pozwalają oddzielić obecność asystenta od skali jego wykorzystania. Wdrożenie w całej organizacji deklaruje 14,6 proc. respondentów, w wybranych działach lub rolach 23,5 proc., a pilotaż 16,9 proc. Kolejne 15,9 proc. rozważa wdrożenie w ciągu dwunastu miesięcy.

W grupie 619 firm korzystających z rozwiązania lub prowadzących testy 14,5 proc. ma mniej niż dziesięć licencji, a 17,8 proc. od dziesięciu do 49. Tysiąc lub więcej posiada 20,5 proc. Nie są to dane o intensywności pracy danego użytkownika. Pokazują natomiast, że duża liczba organizacji obecnych w ekosystemie nie musi oznaczać szerokiego dostępu pracowników.

Mały pilotaż ma uzasadnienie, jeśli służy odpowiedzi na konkretne pytanie biznesowe. Można sprawdzić, czy asystent pomaga przygotować ofertę, szybciej odnaleźć informacje albo ograniczyć czas tworzenia dokumentów.

Problem pojawia się wtedy, gdy test trwa bez terminu oceny i bez kryteriów rozszerzenia. Organizacja ma produkt, ale nadal nie wie, czy powinna zwiększyć zakup.

Karol Tajduś, Chief AI Officer i dyrektor Departamentu Transformacji AI w Banku Pekao S.A., ujmuje to w raporcie następująco: — Metryka powinna pojawić się na początku projektu, nie po jego wdrożeniu”. To zasada szczególnie przydatna przy decyzji o kolejnej puli licencji: skala powinna wynikać z udokumentowanego zastosowania.

Dalsza część pod materiałem wideo:

Jedna średnia ukrywa różne doświadczenia

Wskaźnik rekomendacji NPS dla Microsoft 365 Copilot wynosi w całej próbie +3,1. Oblicza się go jako różnicę między odsetkiem ocen 9–10 a odsetkiem ocen 0–6. Sama wartość zbiorcza niewiele mówi jednak o doświadczeniach poszczególnych grup. W organizacjach z pełnym wdrożeniem NPS sięga +26,8, przy wdrożeniach działowych +23,8, a w pilotażu +24,2.

Wśród niekorzystających i nieplanujących zakupu wskaźnik spada do –44,8. Z kolei w grupie, która sprawdziła rozwiązanie i wybrała inne, wynosi –41,1. Nie należy zatem sprowadzać wszystkich negatywnych ocen do braku znajomości produktu. Część wynika z rzeczywistego porównania ofert, a część z oczekiwań i opinii osób, które nie używają narzędzia.

Rozpiętość nie dowodzi, że licencja zmienia sceptyka w zwolennika. Firmy mogą wybierać produkt właśnie dlatego, że pasuje do ich środowiska i potrzeb.

Przy zbieraniu rekomendacji warto więc pytać o rodzaj zadań, zakres wdrożenia i sposób oceny efektów. Opinia organizacji o podobnym procesie będzie użyteczniejsza niż sama średnia rynkowa.

Najlepiej oceniane obszary to bezpieczeństwo i zgodność z wymaganiami, z 60,3 proc. ocen wysokich, oraz integracja ze stosem technologicznym firmy, z 57,9 proc. Oceny respondentów nie zastępują audytu bezpieczeństwa ani analizy warunków wdrożenia. Najsłabiej wypada relacja kosztu licencji do wartości: tylko 32,5 proc. ocen jest wysokich.

Pobierz raport: AI: czas na zwrot

Klient chce zobaczyć własny rachunek

Niższa cena licencji jest najczęściej wskazywanym warunkiem zwiększenia inwestycji: wybiera ją 41 proc. badanych. Więcej polskich wdrożeń pokazanych razem z liczbami chciałoby 34,1 proc. Lepsze szkolenia zespołów wskazuje 26,6 proc., a mocniejsze integracje branżowe 26,2 proc. To sygnał, że rozmowa zakupowa powinna obejmować ekonomię i praktykę użycia, nie tylko katalog funkcji.

Pomocny opis wdrożenia powinien pokazywać stan wyjściowy, koszty i zmianę wyniku. Jeśli firma przedstawia jedynie liczbę kont albo pozytywne opinie uczestników, odbiorca nadal nie wie, czy podobny projekt zwróci się u niego. Znaczenie mają też nakłady na szkolenia, przygotowanie danych, wsparcie oraz sprawdzanie odpowiedzi.

— Dlatego coraz mniej przekonuje mnie patrzenie na skalę AI przede wszystkim przez liczbę licencji czy użytkowników. Są potrzebne wskaźniki adopcji, ale nie odpowiadają na najważniejsze pytanie: czy firma rzeczywiście zaczęła działać inaczej? — podkreśla Karol Tajduś. Jego uwaga dotyczy szerszego problemu skalowania AI, lecz dobrze opisuje dylemat kupującego asystenta biurowego.

Rozsądna decyzja nie musi oznaczać ani natychmiastowego zakupu dla wszystkich, ani bezterminowego pozostania w testach. Można rozszerzać dostęp tam, gdzie powtarzalne zadanie ma mierzalny efekt, a ograniczać go tam, gdzie korzyści pozostają niejasne. W takim modelu kolejna licencja jest następstwem wyniku, a nie sposobem na wykazanie postępu transformacji.

O badaniu

Badanie zrealizowane na zlecenie Microsoft w maju 2026 r. na grupie 1126 osób decydujących o technologiach w dużych polskich firmach. Do badania kwalifikowały się osoby pracujące w Polsce, w firmach zatrudniających co najmniej 100 pracowników, uczestniczące w decyzjach dotyczących technologii i sztucznej inteligencji. Wśród respondentów 27,4 proc. stanowią główni decydenci, 40,7 proc. współdecydenci z zarządem lub kierownictwem, a 31,9 proc. opiniuje i rekomenduje rozwiązania.

REKLAMA