Przez lata to milenialsi i Gen Z byli przedstawiani jako pokolenia najbardziej sfrustrowane gospodarką. Skarżyli się na za drogie mieszkania, niepewną pracę, inflację i lęk przed tym, co zrobi z rynkiem pracy sztuczna inteligencja. Tymczasem dane z USA pokazują odwrotny obraz. Najniższe zaufanie konsumenckie mają dziś przedstawiciele Generacji X i baby boomers – ludzie, którzy teoretycznie powinni być finansowo zabezpieczeni.
- Generacja X ma obecnie najniższy poziom zaufania konsumenckiego spośród amerykańskich pokoleń
- Aż 70% przedstawicieli Gen X bardziej boi się, że zabraknie im pieniędzy, niż śmierci
- Baby boomers kontrolują ogromną część majątku USA, ale bogactwo jest w tej grupie bardzo nierówno rozłożone
- Gen Z i milenialsi, mimo drogich mieszkań i niepewności zawodowej, są bardziej odporni na negatywne informacje gospodarcze
Generacja X przez dekady uchodziła za grupę zdystansowaną, a baby boomers – za pokolenie, które skorzystało na tanich domach, rozwoju giełdy i stabilniejszych świadczeniach emerytalnych. Dziś ten obraz zaczyna się rozpadać. Według Conference Board sześciomiesięczna średnia indeksu zaufania konsumenckiego dla Generacji X spadła do 78 punktów – najniższego poziomu od co najmniej czterech i pół roku. Wśród boomersów wynosi 83 punkty i również jest najniższa od jesieni 2021 r. Tymczasem Gen Z i milenialsi utrzymują wskaźnik w okolicach 110 punktów.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Starsze pokolenia niekoniecznie są więc biedniejsze. Są jednak bardziej przekonane, że to, co zgromadziły, może nie wystarczyć.
Czytaj też: Idealny Pringles z polskiej fabryki. AI pilnuje ciasta co milisekundę
Generacja X w potrzasku między dziećmi a rodzicami
Najtrudniejszą sytuację ma Generacja X, czyli ludzie w wieku, w którym jednocześnie rosną wydatki na dzieci, pojawia się konieczność pomocy starzejącym się rodzicom, a perspektywa emerytury przestaje być abstrakcyjna. To klasyczna „sandwich generation” – grupa ściśnięta pomiędzy zobowiązaniami wobec dwóch pokoleń.
Aż 70% Gen X mówi, że bardziej niż śmierci boi się wyczerpania pieniędzy. Wśród milenialsów odsetek ten wynosi 66%, a wśród boomersów — 61%. Jednocześnie 44% przedstawicieli Generacji X nie wierzy, że zdoła odłożyć wystarczająco dużo na emeryturę.
Badanie Northwestern Mutual z 2024 r. wskazywało, że przeciętny przedstawiciel Gen X uważa, iż do komfortowej emerytury potrzebuje 1,56 mln dol., podczas gdy średnio ma odłożone zaledwie 108,6 tys. dol. Luka przekracza więc 1,45 mln dol.
To pokazuje, że poczucie bezpieczeństwa nie zależy wyłącznie od wysokości dochodu czy wartości majątku, lecz także od horyzontu czasowego. Kto ma 25 lat, może zakładać, że po kryzysie przyjdzie odbicie. Kto ma 55 czy 65 lat, wie, że na odbudowanie oszczędności może nie mieć już dekady.
Bogaci na papierze, niespokojni w praktyce
Jeszcze bardziej paradoksalny jest przypadek baby boomers. To około jedna piąta mieszkańców USA, która kontroluje około 31% majątku kraju – mniej więcej 85 bln dol. Tyle że bogactwo jest wyjątkowo nierówno rozłożone.
Pew Research Center wyliczał, że w 2022 r. najbogatsze 10% gospodarstw domowych boomersów posiadało aż 71% majątku całej tej generacji. Statystyczny obraz „zamożnego boomera” jest więc w dużej mierze tworzony przez wąską grupę najbogatszych gospodarstw.
Dla milionów innych starszych Amerykanów sytuacja wygląda znacznie gorzej. Blisko jedna trzecia osób w wieku 55+ nie ma żadnych oszczędności emerytalnych, a spośród tych, które je mają, około połowa zgromadziła mniej niż 100 tys. dol.
Do tego szybko rosną koszty opieki. Według AARP ceny opieki domowej zwiększyły się w ciągu pięciu lat o 7,9%, a koszty pobytu w domach opieki wzrosły między 2019 a 2024 r. o 25%.
Starsze osoby reagują więc na wahania giełdy, inflację i słabe dane gospodarcze bardziej nerwowo, bo częściej muszą już korzystać ze zgromadzonego kapitału. Negatywny szok rynkowy nie jest dla nich problemem odległej przyszłości, lecz zagrożeniem dla bieżącego poziomu życia.
Młodzi są spokojniejsi, bo od dawna zakładają, że będzie trudno
Na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć, dlaczego Gen Z i milenialsi zachowują większy optymizm. To przecież oni mierzą się z wyjątkowo drogimi nieruchomościami – ceny domów w USA wzrosły od 2000 r. o 235% – i częściej słyszą, że tradycyjna kariera może zostać zakłócona przez automatyzację i AI.
Jednocześnie młodzi znacznie wcześniej zaczynają inwestować. Według danych World Economic Forum ponad połowa Gen Z poznawała zasady inwestowania jeszcze przed wejściem na rynek pracy, podczas gdy wśród boomersów było to około 20%. Łącznie Gen Z i milenialsi zgromadzili już rekordowe 3,1 bln dol. aktywów inwestycyjnych.
Dla części młodych giełda staje się substytutem rynku nieruchomości: skoro mieszkanie jest poza zasięgiem, kapitał można budować inaczej. Dochodzi do tego większa skłonność do przedsiębiorczości. Bank of America Institute wskazywał, że liczba wniosków o rozpoczęcie działalności składanych przez Gen Z rosła w czerwcu rok do roku o około 66%.
Nie oznacza to braku lęku. 34% Gen Z obawia się, że nigdy nie będzie ich stać na dom, a 31% odkłada zakup z powodów finansowych. Pogarsza się też nastawienie młodych do AI i jej wpływu na rynek pracy.
Różnica może tkwić w oczekiwaniach. Młodsi wchodzili w dorosłość w cieniu kryzysów, pandemii, napięć geopolitycznych, wysokich cen mieszkań i technologicznej rewolucji. Trudna przyszłość jest dla nich od początku wpisana w plany. Jak zauważa Francesco D’Acunto z Georgetown University, negatywne informacje mniej zmieniają ich krótkoterminowe oczekiwania, bo duża część pesymizmu została już wcześniej „wyceniona”.
W Polsce podobny mechanizm może być coraz bardziej widoczny. Dzisiejsi 40- i 50-latkowie często łączą wsparcie dorosłych dzieci z pomocą starzejącym się rodzicom, a jednocześnie muszą samodzielnie myśleć o dodatkowym kapitale na emeryturę. Młodsi od początku funkcjonują natomiast w świecie drogich mieszkań, wysokich kosztów kredytu, mniej liniowych karier i rosnącej odpowiedzialności za własne oszczędności. Ich punkt odniesienia jest przez to po prostu mniej optymistyczny.
Paradoks dzisiejszej gospodarki polega więc na tym, że większy majątek nie musi oznaczać większego spokoju. Gen X i boomers mają więcej do stracenia i mniej czasu na odrobienie strat. Gen Z i milenialsi mają mniej, ale też nie oczekują już, że system zapewni im prostą drogę do stabilności. Starsze pokolenia częściej są zaskakiwane kruszeniem się dawnej obietnicy bezpieczeństwa. Młodsi od początku zakładają, że muszą radzić sobie bez niej.
Sprawdź też: 70 lat, tysiące użądleń i gospodarstwo na krawędzi. Pszczelarz walczy o rodzinne dziedzictwo
