Rządowy pakiet podatkowy ma zaskakująco mocne poparcie, gdy jego elementy ocenia się osobno. Ponad połowa badanych akceptuje zmianę skali PIT, wyższy CIT dla największych firm oraz wyższą daninę solidarnościową. Problem pojawia się dopiero przy pytaniu o całość. Więcej osób uważa, że po reformie system podatkowy będzie mniej, a nie bardziej sprawiedliwy.
- 55,5 proc. badanych popiera podwyższenie daniny solidarnościowej do 5 proc. – to najlepiej oceniany element pakietu
- Zmianę skali PIT popiera 50,7 proc., a wyższy CIT dla największych przedsiębiorstw 51,1 proc. respondentów
- Jedynym rozwiązaniem z ujemnym bilansem poparcia jest obniżenie limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu
- Tylko 27,5 proc. uważa, że cały pakiet uczyni system bardziej sprawiedliwym, podczas gdy 32,9 proc. oczekuje efektu odwrotnego
Pakiet zapowiedziany przez rząd obejmuje kilka rozwiązań działających w różnych kierunkach. W PIT próg dla stawki 12 proc. ma zostać podniesiony ze 120 do 130 tys. zł, a dla dochodów między 130 a 150 tys. zł ma pojawić się stawka 24 proc. Dopiero powyżej 150 tys. zł obowiązywałoby 32 proc. Według premiera zmiany mają objąć około 3,5 mln podatników. Rząd zapowiedział również wzrost CIT z 19 do 22 proc. dla największych przedsiębiorstw, podwyższenie daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. oraz obniżenie limitu przychodów pozwalającego korzystać z ryczałtu.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Badanie BGR Quantic, jednostki badawczej Business Growth Review, pokazuje, że trzy pierwsze z tych rozwiązań nie tylko mają więcej zwolenników niż przeciwników, ale przewaga jest znacząca.
Zmianę skali PIT popiera 50,7 proc. respondentów, podczas gdy przeciw jest 17,6 proc. Bilans poparcia wynosi więc +33,1 pkt proc. Podwyższenie CIT dla największych firm popiera 51,1 proc., a nie popiera 16,2 proc. Daje to jeszcze wyższe +34,9 pkt proc.
Najmocniej przyjęto podwyższenie daniny solidarnościowej dla osób osiągających ponad 1 mln zł rocznie. Poparcie wynosi tu 55,5 proc., a sprzeciw 15,8 proc. Bilans sięga aż +39,7 pkt proc.
Na poziomie pojedynczych propozycji można więc mówić o wyraźnym społecznym przyzwoleniu.

Jeden punkt pakietu wyraźnie odstaje
Zupełnie inaczej badani oceniają ograniczenie możliwości korzystania z ryczałtu. Rząd zapowiedział powrót do wcześniejszego limitu przychodów na poziomie 250 tys. euro. Obecnie limit wynosi 2 mln euro.
Taką zmianę popiera tylko 22,4 proc. respondentów. Przeciw jest 31,2 proc., a więc bilans poparcia spada do -8,8 pkt proc.
To jedyny element całego pakietu, przy którym przeciwnicy mają przewagę nad zwolennikami. Ale równie ważne jest coś innego. Aż 25,7 proc. respondentów nie potrafi odpowiedzieć, czy tę propozycję popiera. To zdecydowanie najwyższy poziom niepewności spośród wszystkich czterech analizowanych rozwiązań.
Dla porównania przy zmianie skali PIT odpowiedź „trudno powiedzieć” wybiera 13,8 proc., przy CIT 16,8 proc., a przy daninie solidarnościowej 15 proc.
Może to oznaczać, że ryczałt jest dla dużej części społeczeństwa rozwiązaniem znacznie mniej zrozumiałym niż progi PIT czy podatki dotyczące największych firm. Im bardziej techniczny jest instrument, tym trudniej zbudować wokół niego jednoznaczną opinię.

Popierają składniki, ale nie ufają całości
Najciekawszy wynik pojawia się jednak dopiero w odpowiedzi na pytanie o to, czy cały pakiet sprawi, że system podatkowy stanie się bardziej sprawiedliwy. Tutaj obraz zmienia się bardzo wyraźnie.
Tylko 27,5 proc. respondentów uważa, że system będzie po reformie bardziej sprawiedliwy. Tymczasem 32,9 proc. spodziewa się systemu mniej sprawiedliwego. Bilans wynosi więc -5,4 pkt proc.
Jeszcze większe znaczenie ma grupa pozostająca pomiędzy tymi ocenami. 19,3 proc. badanych uważa, że reforma nie zmieni sprawiedliwości systemu, a kolejne 20,2 proc. nie potrafi tego ocenić.
Łącznie daje to niemal 39,5 proc. respondentów, którzy albo nie dostrzegają zmiany, albo w ogóle nie mają wyrobionej opinii.
To zupełnie inny obraz niż przy pytaniach o konkretne rozwiązania. Rząd może więc mieć poparcie dla poszczególnych instrumentów, a jednocześnie nie mieć społecznego mandatu dla szerszej opowieści o reformie.

„Sprawiedliwość” okazuje się trudniejsza niż konkretna stawka
Premier Donald Tusk, zapowiadając zmiany, przekonywał, że system podatkowy ma stać się bardziej sprawiedliwy, a część ciężaru finansowania państwa ma zostać przesunięta na największe przedsiębiorstwa. Jednocześnie reforma PIT ma ograniczyć sytuacje, w których wzrost wynagrodzeń oznacza szybkie wejście pracownika w wyższą stawkę podatkową.
Z punktu widzenia komunikacji politycznej problem polega na tym, że „sprawiedliwy system podatkowy” jest pojęciem znacznie bardziej abstrakcyjnym niż konkretna propozycja.
Podatnik stosunkowo łatwo może ocenić zdanie „próg PIT będzie wyższy” albo „największe firmy zapłacą 22 proc. CIT”. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy zestaw kilku zmian dla różnych grup rzeczywiście tworzy bardziej sprawiedliwy system.
Dla jednego respondenta sprawiedliwość oznacza niższe podatki od pracy. Dla drugiego – większe obciążenia najbogatszych. Dla trzeciego – prostsze zasady albo równe opodatkowanie różnych form działalności gospodarczej.
Dlatego poparcie dla konkretnych rozwiązań nie musi automatycznie prowadzić do pozytywnej oceny całości. Badanie BGR Quantic dobrze pokazuje tę różnicę. Rrządowi jest obecnie łatwiej przekonać Polaków do poszczególnych punktów reformy niż do jej nadrzędnej idei.
To może być największe wyzwanie dla rządu
Z perspektywy politycznej wyniki są jednocześnie korzystne i ostrzegawcze. Korzystne dlatego, że trzy z czterech najważniejszych zapowiedzi zaczynają debatę z wyraźną przewagą zwolenników nad przeciwnikami. Rząd nie musi więc przekonywać większości społeczeństwa do samej zasady zmiany PIT, wyższego CIT czy wyższej daniny solidarnościowej.
Ostrzegawcze, ponieważ suma popularnych rozwiązań nie tworzy automatycznie popularnej reformy.
Jeżeli nowe przepisy mają być przedstawiane jako kompleksowa przebudowa systemu w kierunku większej sprawiedliwości, właśnie tutaj pojawia się największa luka. Zaledwie nieco ponad jedna czwarta Polaków już dziś wierzy, że taki będzie końcowy rezultat.
Może to również tłumaczyć, dlaczego tak silne są oczekiwania dotyczące prostych i bezpośrednich korzyści podatkowych. W innym pytaniu badania zdecydowanie najczęściej wskazywaną oczekiwaną zmianą było podniesienie kwoty wolnej od PIT. Polacy mogą więc pozytywnie oceniać elementy rządowej reformy, ale nadal oczekiwać ruchów, których wpływ na ich własny budżet jest bardziej oczywisty.
W ostatecznym rozrachunku najważniejszym pytaniem dla rządu nie będzie więc: czy Polacy popierają poszczególne podatki? Na to pytanie w dużej części już odpowiadają twierdząco. Znacznie trudniejsze brzmi inaczej. Jak? Czy uwierzą, że wszystkie te zmiany razem tworzą system lepszy od obecnego? Na razie odpowiedź jest znacznie mniej jednoznaczna.
O badaniu
Badanie CAWI flash na próbie n=1021 dorosłych mieszkańców Polski w dniach 19-20 sierpnia 2026 r., zrealizowane przez BGR Quantic, jednostkę badawczą Business Growth Review. Wyniki prezentowane w artykule są odsetkami ważonymi. Poparcie oznacza sumę odpowiedzi „zdecydowanie popieram” i „raczej popieram”, a sprzeciw sumę odpowiedzi „raczej nie popieram” i „zdecydowanie nie popieram”.
