Dwie trzecie konsumentów planujących zakup sprzętu celuje w automat bean-to-cup. Rynek przesuwa się od wygody kapsułki ku jakości ziarna.
Większość Polaków jest dziś zadowolona ze swojego sprzętu do kawy — 60% deklaruje, że obecne urządzenie w pełni im wystarcza. Rynek nie stoi jednak w miejscu. W perspektywie najbliższych dwunastu miesięcy 14,6% badanych aktywnie planuje zakup nowego sprzętu (10,3% „rozważa”, 4,3% „zdecydowanie”), a kolejne 23% dopuszcza taki zakup „przy okazji”. To realne okno popytu, które na rok 2026 wyznacza rytm promocji świątecznych i wiosennych — i o które warto walczyć z wyprzedzeniem.
Najciekawsze jest jednak nie to, ilu konsumentów planuje zakup, lecz co konkretnie zamierzają kupić. Wśród planujących (n=420) odpowiedź jest jednoznaczna: 65,5% wskazuje automatyczny ekspres ciśnieniowy typu bean-to-cup. To wynik bezkonkurencyjny — drugi w kolejności ekspres kolbowy notuje 21,9%, a ekspres kapsułkowy zaledwie 16,4%. Dalej, już z jednocyfrowymi wynikami, plasują się kawiarka (9,8%), French press (8,1%) i młynek do kawy (7,9%). Sam fakt, że młynek pojawia się tak wysoko, to sygnał dojrzewania rynku w stronę świeżo mielonego ziarna.
Kierunek tej migracji najlepiej widać przez pryzmat kapsułek. Z systemu kapsułkowego nigdy nie korzystało 77% badanych, a spośród tych, którzy go poznali, 7,3% już zrezygnowało.
Co istotne, nawet obecni użytkownicy kapsułek spoglądają w stronę ziarna: ponad jedna trzecia z nich jako kolejny zakup rozważa właśnie automat. Kapsułka, przez lata symbol wygody, coraz częściej staje się etapem przejściowym, a nie celem zakupowym — a to oznacza, że producenci systemów kapsułkowych muszą bronić bazy, którą sami wykształcili jako konsumentów bardziej wymagających.
Migracja ma też swój konkretny pułap cenowy. Mediana ceny posiadanego automatu w próbie wynosi 2750 zł, a najczęściej wskazywany przedział to 2001–3500 zł — „sweet spot” zgodny z popularnymi modelami DeLonghi Magnifica czy Philips serii 4400. W połączeniu z cyklem wymiany sprzętu, w którym dominuje odpowiedź „co 5–7 lat”, daje to przewidywalny, powtarzalny strumień popytu w średnim segmencie cenowym — łatwiejszy do zaplanowania niż kapryśny rynek premium.
Konieczna jest jednak ostrożność interpretacyjna. Deklaracja zakupu w badaniu CAWI zwykle przewyższa realne konwersje dwu- a nawet trzykrotnie, więc faktyczny popyt można szacować na 6–7% rynku. To wciąż istotna skala — w przeliczeniu na liczbę gospodarstw domowych mówimy o setkach tysięcy potencjalnych transakcji w jednym roku, a w kategorii sprzętu AGD o jednej z najbardziej dynamicznych podgrup.
Dla producentów automatów — DeLonghi, Philips, Krups, Saeco, Jura, Melitta — wniosek jest klarowny. Istnieje wyraźnie zdefiniowany segment do przejęcia. Najcenniejszy lead to nie konsument bez sprzętu, lecz dotychczasowy użytkownik kapsułki lub kawy mielonej, który dojrzał do „awansu”. Komunikacja powinna pozycjonować automat jako naturalny, bezbolesny upgrade: tyle samo wygody co kapsułka, ale wyższa jakość w filiżance i niższy koszt jednej kawy w dłuższej perspektywie. To narracja, która trafia dokładnie w motywację konsumenta gotowego dziś na zmianę.
