Wakacje z książką zamiast checklisty. Podróże literackie stają się trendem 2026 r.

Wakacje z książką zamiast checklisty. Podróże literackie stają się trendem 2026 r. Wakacje z książką zamiast checklisty. Podróże literackie stają się trendem 2026 r.

Podróżowanie inspirowane książkami wraca w nowej, bardziej świadomej odsłonie. Turyści coraz częściej wybierają nie tylko miejsca znane z seriali i filmów, ale też miasta i hotele, które pozwalają czytać, zwolnić tempo i spotkać ludzi o podobnej wrażliwości.

  • Coraz więcej osób planuje wyjazdy wokół książek, autorów, bibliotek, literackich hoteli i miejsc opisanych w powieściach
  • Trend napędzają BookTok, kluby książkowe, celebrity book clubs oraz potrzeba wspólnoty w świecie rosnącej samotności
  • Popularność zyskują reading retreaty, czyli wyjazdy, podczas których główną aktywnością jest czytanie, rozmowa i odpoczynek
  • W Polsce potencjał takich podróży mogą wykorzystać miasta literackie, małe pensjonaty, biblioteki, księgarnie i organizatorzy turystyki slow
Thumbnail
Rozwijaj swoją markę osobistą. Dołącz do programu BGR Expert Network

Książka jako mapa podróży

Jeszcze niedawno turystyka inspirowana popkulturą kojarzyła się głównie z serialami i filmami. Fani „Emily in Paris” jechali do Paryża, widzowie „The White Lotus” szukali hoteli przypominających ekranowe resorty, a miasta i regiony zaczęły traktować produkcje streamingowe jak potężne narzędzie promocji. Teraz podobną rolę coraz częściej odgrywają książki.

Podróże literackie nie są jednak całkiem nowym zjawiskiem. Literatura i turystyka były ze sobą związane od dawna. Już w XIX wieku, gdy rozwijały się podróże koleją, wydawcy sprzedawali popularne romanse i thrillery na dworcach. Później Penguin Books eksperymentował nawet z automatami sprzedającymi książki na peronach. Dziś ta relacja wraca, ale w innym kontekście: zmęczenia ekranami, przesytu bodźców i potrzeby spokojniejszego wypoczynku.

W tym sensie książka staje się nowym przewodnikiem. Nie musi prowadzić turysty od atrakcji do atrakcji. Może raczej otwierać miejsce, nadawać mu emocjonalny kontekst i pozwalać zobaczyć ulicę, port, hotel czy plażę przez historię bohaterów.

Dla wielu osób wyjazd do miasta znanego z ukochanej powieści daje poczucie wejścia do świata, który wcześniej istniał tylko w wyobraźni.

Od slow travel do readaways

Trend dobrze łączy się z popularnością slow travel, analogowych wakacji i wyjazdów, które mają pomóc się wylogować. Coraz więcej osób nie chce wracać z urlopu z kolejną listą „zaliczonych” atrakcji, lecz z poczuciem resetu. Dlatego rosnąca popularność tzw. do-nothing vacation nie oznacza nudy ani rezygnacji z poznawania świata. Chodzi raczej o danie sobie czasu i przestrzeni na odpoczynek psychiczny.

Właśnie w tym miejscu pojawiają się „readaways”, czyli wyjazdy oparte na czytaniu i relaksie. Według przywoływanych trendów platforma Vrbo zauważyła, że aż 91% respondentów interesuje się podróżą skoncentrowaną na czytaniu i odpoczynku. Z kolei Skyscanner wskazuje, że 55% podróżnych zarezerwowało lub rozważało podróż inspirowaną miejscem z książki, którą przeczytali. Wzrosło także zainteresowanie hotelami z bibliotekami.

To nie jest wyłącznie estetyczna moda na ładne wnętrza z regałami. Czytanie podczas wyjazdu odpowiada na lukę w codzienności. Amerykanie czytają mniej niż kiedyś, a praca zdalna ograniczyła nawet te momenty, w których wiele osób dawniej sięgało po książkę, na przykład podczas dojazdów komunikacją publiczną. Skoro w domu coraz trudniej znaleźć czas na lekturę, urlop zaczyna pełnić funkcję odzyskiwania tej praktyki.

Sprawdź też: Barista w domu. Jak Polska parzy kawę w 2026 r. [RAPORT]

Wspólnota, a nie tylko samotna lektura

Paradoks polega na tym, że czytanie, choć często kojarzone z samotnością, coraz częściej staje się pretekstem do budowania relacji. BookTok, Substackowe kluby czytelnicze, spotkania wokół literatury i wyjazdy tematyczne tworzą przestrzeń dla osób, które chcą rozmawiać o książkach, ale też po prostu spotkać ludzi podobnych do siebie.

To ważne w świecie, w którym samotność staje się jednym z istotnych problemów społecznych. Badanie AARP z 2025 r. zauważa, że 40% dorosłych Amerykanów odczuwa samotność, a w grupie 45-59 lat wskaźnik ten sięga 46%. Podróż literacka może więc być czymś więcej niż wakacyjną niszą. Może stać się formą łagodnej, kulturowej odpowiedzi na potrzebę kontaktu.

Widać to w popularności retreatów czytelniczych. W Walii działa Rest&Read, gdzie poza spacerami nad morzem, sauną i rozmowami przy kominku główną aktywnością jest po prostu czytanie. W USA i Wielkiej Brytanii rozwijają się kolejne inicjatywy tego typu, często kierowane głównie do kobiet, które od lat są jedną z najważniejszych grup czytelniczek, kupujących książki i uczestniczek rynku wydawniczego.

Hotele, miasta i autorzy jako część doświadczenia

Turystyka literacka może przyjmować wiele form. Dla jednych będzie to spacer śladami bohaterów powieści, dla innych pobyt w hotelu z biblioteką, a dla jeszcze innych wyjazd do miejsca związanego z konkretnym autorem. Przykładem może być New Bern w Karolinie Północnej, gdzie mieszka Nicholas Sparks i gdzie osadzona jest powieść „The Notebook”. Lokalne hotele potrafią budować wokół tego gotowe pakiety, łączące nocleg, mapę spaceru i kolację w miejscu powiązanym z literackim światem autora.

Podobnie działa Bali w kontekście skojarzeń z „Jedz, módl się, kochaj”. Pobyt w miejscu zanurzonym w lokalnej przyrodzie, z doświadczeniami kulinarnymi i społecznymi, pozwala połączyć literacką inspirację z czymś bardziej autentycznym niż zwykłe odtwarzanie scen znanych z książki czy filmu.

Polski kontekst jest tu bardzo obiecujący. Kraków jako Miasto Literatury UNESCO, Wrocław z tradycją literacką i festiwalową, Gdańsk z opowieściami o pamięci i historii, Zakopane z mitologią artystyczną czy mniejsze miejscowości związane z pisarzami mogłyby tworzyć pakiety dla czytelników. Potencjał mają też księgarnie kameralne, biblioteki, pensjonaty i agroturystyka, które mogą łączyć noclegi z klubami książki, spotkaniami autorskimi i weekendami bez ekranów.

Turystyka, która nie musi krzyczeć

Najciekawsze w tym trendzie jest to, że nie próbuje on konkurować z głośnymi atrakcjami. Podróże literackie nie obiecują adrenaliny, luksusu ani spektakularnego zdjęcia na Instagram. Ich siłą jest coś odwrotnego: cisza, skupienie, rozmowa i poczucie, że dane miejsce można przeżyć głębiej, gdy patrzy się na nie przez opowieść.

W zatłoczonym, szybkim i często politycznie napiętym krajobrazie turystyki książka daje podróżnym prostą alternatywę. Można wyjechać nie po to, by zobaczyć więcej, ale by lepiej zrozumieć. Nie po to, by odhaczyć kolejne punkty, ale by odzyskać uwagę. I być może właśnie dlatego w 2026 r. najmodniejszym dodatkiem do walizki nie będzie kolejny gadżet, lecz dobrze dobrana powieść.

Czytaj też: „Teraz albo nigdy”. Jak Polacy naprawdę wybierają kredyt hipoteczny [RAPORT]

REKLAMA