Biedronka bez franczyzy. Największa sieć w Polsce nie sprzedaje szyldu — i ma w tym interes

Sklep Biedronka / Fot. Sheviakova Kateryna, Shutterstock Sklep Biedronka / Fot. Sheviakova Kateryna, Shutterstock
Sklep Biedronka / Fot. Sheviakova Kateryna, Shutterstock

Wpisanie w wyszukiwarkę frazy „franczyza Biedronka” zwraca dziesiątki tekstów z widełkami kosztów, tabelami opłat i kalkulacjami rentowności. Problem w tym, że większość z nich opisuje coś, czego nie ma. Jerónimo Martins Polska nie prowadzi naboru franczyzobiorców w rozumieniu, w jakim robią to Żabka, Lewiatan czy ABC.

  • Biedronka nie prowadzi otwartego programu franczyzowego. Pytanie „ile kosztuje franczyza Biedronki” nie ma odpowiedzi, bo nie ma produktu, który można kupić
  • Sieć rozwija się niemal wyłącznie sklepami własnymi. Na koniec III kwartału 2025 r. Jerónimo Martins Polska prowadziła 3829 placówek — kilkadziesiąt z nich działa w modelu agencyjnym, reszta to sklepy spółki
  • Próba uruchomienia klasycznej franczyzy skończyła się fiaskiem — z trzech sklepów otwartych w tej formule został jeden
  • Alternatywą jest umowa agencyjna. To mniejsze ryzyko towarowe i brak opłaty licencyjnej, ale też brak wpływu na biznes i ograniczony pułap zarobku

Nie ma pakietu, prospektu, opłaty wstępnej ani cennika. Jest za to inna konstrukcja prawna — i to ona decyduje o tym, jak wygląda ryzyko po stronie przedsiębiorcy. Model dyskontowy opiera się na trzech rzeczach, a konkretnie sztywnej kontroli ceny półkowej, wysokim udziale marek własnych i scentralizowanej logistyce. Każda z nich cierpi, gdy sklep prowadzi niezależny przedsiębiorca z własnym rachunkiem wyników. Franczyzobiorca chce marży, dyskont chce wolumenu — te cele rozjeżdżają się przy pierwszej dużej promocji.

Do tego dochodzi prawo konkurencji. Narzucenie franczyzobiorcy ceny minimalnej lub sztywnej wyklucza umowę z wyłączenia grupowego, a kara może sięgnąć 10% obrotu. Dla sieci, której cała obietnica marketingowa brzmi „codziennie niskie ceny”, to ryzyko nie do przyjęcia. Własny sklep pozwala ustalać cenę bez pytania kogokolwiek o zdanie.

Historia potwierdza tę kalkulację. W 2020 r. Biedronka — mając już blisko 70 sklepów agencyjnych — uruchomiła projekt franczyzowy. Nie udało się. Po kilku latach pozostała jedna taka placówka. Wcześniej, w 2019 r., sieć promowała ofertę na targach franczyzy, celując w miejscowości liczące 3–5 tys. mieszkańców i oczekując od partnera własnego lub wynajętego lokalu oraz środków na dostosowanie obiektu do standardów sieci. Skala pozostała symboliczna.

Co można podpisać: umowa agencyjna

Formuła, która przetrwała, to sklep agencyjny. Różnica wobec franczyzy jest fundamentalna, a nie kosmetyczna. Towar pozostaje własnością sieci, to ona ustala asortyment, ceny i mechanikę promocji, ona też odpowiada za dostawy i reklamę. Agent prowadzi placówkę operacyjnie — zatrudnia i rozlicza personel, pilnuje standardu ekspozycji, odpowiada za bieżące funkcjonowanie sklepu — a jego wynagrodzenie ma charakter prowizyjny, liczony od obrotu, nie zaś marży handlowej.

Ma to konsekwencję, o której mało kto mówi. Umowa agencyjna jest w Polsce umową nazwaną, uregulowaną w Kodeksie cywilnym (art. 758 i następne), łącznie ze świadczeniem wyrównawczym po rozwiązaniu współpracy. Umowa franczyzy pozostaje umową nienazwaną — projekt jej uregulowania w KC rząd wniósł do Sejmu w grudniu 2023 r. i wycofał w styczniu 2024 r., a w lipcu 2026 r. resort gospodarki potwierdził brak prac legislacyjnych w tej sprawie. Więcej o stanie prawnym pisze Franchising.pl.

Sprawdź też: Rentowna franczyza w branży healthy food – co wyróżnia model Fit Cake na tle konkurencji

Bilans dla przedsiębiorcy

Po stronie zalet:

  • Brak opłaty wstępnej i bieżących opłat licencyjnych,
  • zero kapitału zamrożonego w zapasie — ryzyko przeterminowań i przeceny zostaje po stronie sieci,
  • gotowa logistyka, marketing i program lojalnościowy bez kosztu ich zbudowania,
  • przewidywalny strumień przychodu oparty na obrocie najsilniejszej marki detalicznej w kraju,
  • ochrona wynikająca wprost z przepisów o agencji, a nie tylko z zapisów kontraktu.

Po stronie wad:

  • Zerowy wpływ na asortyment, cenę i promocje — czyli na trzy główne dźwignie rentowności handlu,
  • prowizja od obrotu ogranicza górny pułap zarobku; dobrze prowadzony sklep nie daje skokowego wzrostu marży,
  • największy koszt operacyjny, czyli wynagrodzenia zespołu, obciąża agenta,
  • nie buduje się aktywa, które łatwo sprzedać — wartość zależy od umowy z jednym kontrahentem,
  • brak otwartego naboru oznacza, że o wejściu decyduje sieć, zwykle pod kątem konkretnej luki w mapie lokalizacji.

Wniosek jest prosty. Ten, kto szuka niezależności i marży, powinien patrzeć na sieci partnerskie i franczyzowe. Kto szuka roli operatora dobrze naoliwionej maszyny, model agencyjny Biedronki może mieć sens — o ile dysponuje lokalem w miejscu, którego sieci brakuje.

Czytaj też: Franczyza nie jest nudna. To jeden z najskuteczniejszych sposobów budowania majątku

FAQ

Ile zarabia główny kierownik w Biedronce?

W nomenklaturze sieci najwyższym stanowiskiem w samym sklepie jest kierownik sklepu (potocznie „główny kierownik”), nad nim jest już kierownik regionalny nadzorujący kilkanaście placówek. Od 1 stycznia 2026 r. początkujący kierownik sklepu ma zagwarantowane nie mniej niż 7450 zł brutto, a z uwzględnieniem składników zmiennych jego wynagrodzenie może sięgnąć 9250 zł brutto. Zastępca kierownika zarabia od 5950 zł brutto, a ze zmiennymi około 7050 zł brutto. Na rękę daje to mniej więcej 5400–6600 zł przy umowie o pracę i standardowych kosztach uzyskania przychodu. Górne widełki osiągają zwykle kierownicy dużych sklepów w aglomeracjach, gdzie premia budżetowa jest wyższa.

Z jakiego kraju pochodzi właściciel Biedronki?

Z Portugalii. Właścicielem sieci jest Jerónimo Martins Polska S.A., należąca do Grupy Jerónimo Martins z siedzibą w Portugalii — firmy działającej na rynku spożywczym od ponad 225 lat i notowanej od 1989 r. na giełdzie Euronext Lisbon. Grupa prowadzi działalność w trzech krajach: Polsce, Portugalii i Kolumbii, a w Polsce jest właścicielem także sieci drogerii Hebe. Biedronka odpowiada za około 70% sprzedaży i około 80% EBITDA całej grupy — polski dyskont jest więc dla portugalskiego właściciela najważniejszym aktywem, a nie zagraniczną filią.

Ile zarabia kasjer w Biedronce na rękę?

Od stycznia 2026 r. nowy sprzedawca-kasjer ma podstawę od 5300 do 5650 zł brutto, a po doliczeniu składników zmiennych od 5800 do 6150 zł brutto. Osoby ze stażem powyżej trzech lat mają podstawę 5450–5900 zł brutto, co z premią daje około 5950–6400 zł brutto. W przeliczeniu na rękę (umowa o pracę, standardowe koszty, ulga podatkowa) podstawa to mniej więcej 3950–4200 zł netto, a z premiami realnie około 4300–4700 zł netto. Kwota zależy od realizacji budżetu sklepu i procedur operacyjnych, więc maksymalne widełki nie są gwarantowane. Do tego dochodzą świadczenia pozapłacowe — pakiety świąteczne, e-kody i programy socjalne.

REKLAMA