Fit Cake nie wymaga dyplomu z cukiernictwa

Na zdjęciu Rafał Kościuk i Ewelina Kościuk, właściciele Fit Cake / Fot. Mat. prasowe Na zdjęciu Rafał Kościuk i Ewelina Kościuk, właściciele Fit Cake / Fot. Mat. prasowe
Na zdjęciu Rafał Kościuk i Ewelina Kościuk, właściciele Fit Cake / Fot. Mat. prasowe

Fit Cake sprzedaje nie tylko „fit słodycze”, ale też gotowy sposób na prowadzenie kawiarni w formule, która ma działać zarówno jako wymarzone miejsce pracy właściciela, jak i biznes doglądany z dystansu. Model FLEX ma jedną ambicję: pozwolić wystartować bez przeinwestowania, a rozwój dobudowywać wtedy, gdy lokal i właściciel są na to gotowi.

Okładka magazynu
BGR Franchises
Artykuł pochodzi z wydania specjalnego Business Growth Review Franchises 2026
Bezpłatny magazyn
Przejdź →

Rynek kawiarni rośnie, ale rośnie też liczba klientów, którzy nie traktują „słodkiego” jako jednego, oczywistego wyboru. Cukier, gluten, alergeny, diety eliminacyjne — to dziś kryteria zakupowe, a nie nisza do obsłużenia przy okazji. Fit Cake buduje franczyzę na tej zmianie i wprost mówi, kogo szuka. Niekoniecznie ludzi po gastronomii, tylko przedsiębiorczych partnerów, którzy rozumieją misję marki i chcą zmieniać sposób myślenia o słodyczach, przy jednoczesnym szacunku do wykluczeń żywieniowych.

Przedsiębiorczość ważniejsza niż doświadczenie w gastro

W Fit Cake franczyzobiorca nie musi mieć historii w gastronomii, ale powinien mieć gotowość do nauki, konsekwencję i zrozumienie, że ten koncept jest w dużej mierze o wiarygodności. Klient przychodzi tu po produkt, który ma być przewidywalny i bezpieczny dla jego ograniczeń żywieniowych. Dlatego sieć mocno akcentuje podejście do alergenów, procedury oraz powtarzalność receptur.

Model FLEX zakłada elastyczność również po stronie właściciela. Najczęściej franczyzobiorca dogląda biznesu i zarządza nim jako przedsiębiorca, ale bywają partnerzy, dla których kawiarnia staje się wymarzonym miejscem pracy. W takim wariancie – jak podkreśla sieć – właściciel zarabia podwójnie. To znaczy? Jako właściciel i jako własny pracownik. Jednocześnie koncept nie jest zbudowany wyłącznie pod scenariusz, w którym właściciel codziennie stoi za ladą.

Ważne jest wdrożenie standardów i zespołu, a w tym sieć opiera się na szkoleniach startowych oraz wsparciu specjalistów na etapie uruchomienia. Co istotne z perspektywy bezpieczeństwa relacji, Fit Cake stawia na partnerski model współpracy – sieć akcentuje brak instrumentów przymusu w umowie, w tym brak weksla, oraz możliwość wyjścia z umowy. Partner może także sprzedać biznes, zatrzymując 100% przychodu ze sprzedaży. To komunikat, który w świecie franczyz brzmi niecodziennie, ale jednocześnie buduje jasną filozofię. Biznes ma się bronić wynikami i wsparciem, nie rygorem.

Transparentna opłata, koszty jak w kawiarni niezależnej i cel zwrotu w 18 miesięcy

W rachunku ekonomicznym Fit Cake nie obiecuje magii, tylko przewagę operacyjną. Koszty wejścia są podobne do tych, które poniósłby przedsiębiorca, tworząc kawiarnię od zera, ale sieć ma skracać drogę, ograniczać błędy i negocjować to, czego pojedynczy inwestor często nie wynegocjuje.

Paulina Mlazga i Łukasz Mlazga, franczyzobiorcy z Kielc. Obecnie w procesie otwarcia drugiego lokalu / Fot. Fit Cake
Paulina Mlazga i Łukasz Mlazga, franczyzobiorcy z Kielc. Obecnie w procesie otwarcia drugiego lokalu / Fot. Fit Cake

Kandydat powinien brać pod uwagę koszty remontu i dostosowania lokalu, kaucję, czynsz płacony jeszcze przed otwarciem w czasie prac wykończeniowych, sprzęt i wyposażenie, meble, reklamy wewnętrzne i zewnętrzne oraz pierwsze zatowarowanie. Po stronie Fit Cake pojawia się wsparcie praktyczne, czyli pomoc w doborze ekipy i negocjacjach, dostęp do wypracowanych rabatów na wyposażenie, a także wsparcie specjalistów – od projektanta po osobę prowadzącą dokumentację pod wymagania Sanepidu. Sieć deklaruje, że nie zarabia na remoncie ani sprzedaży wyposażenia, a model ma być transparentny.

Jeśli chodzi o opłaty sieciowe, podstawowa jednorazowa opłata franczyzowa wynosi 22 tys. zł, a miesięczna opłata za markę to 1000 zł netto. Fit Cake podkreśla brak procentu od obrotu oraz brak dodatkowych opłat marketingowych. Skala inwestycji zależy od punktu wyjścia. Lokal ze stanu deweloperskiego, przy metrażu powyżej 50 m2, może oznaczać budżet powyżej 100 tys. zł, natomiast przy wynajęciu gotowego lokalu po kawiarni i wykonaniu liftingu nakłady mogą zamknąć się w okolicach 30 tys. zł.

Od strony marżowości sieć celuje w utrzymanie kosztu składników na poziomie 20–30% ceny finalnej produktu. Zwrot inwestycji będzie wypadkową wysokości wkładu, stałych kosztów najmu i skali zatrudnienia, a jako „idealny” scenariusz Fit Cake wskazuje zwrot w 18 miesięcy. Dla franczyzobiorcy oznacza to jedno. Lokalizacja i racjonalna obsada zespołu są tu równie ważne jak sama rozpoznawalność marki.

WARTO WIEDZIEĆ

Używane kawiarnie też istotne

Sieć deklaruje, że czasem kupuje w Polsce całe używane kawiarnie i przenosi je do miasta franczyzobiorcy. W praktyce ma to skracać czas uruchomienia i ograniczać budżet wyposażenia, zwłaszcza gdy lokal nie startuje ze stanu deweloperskiego.

Fit Cake buduje też poczucie bezpieczeństwa partnera na nietypowym, jak na franczyzę, założeniu: brak weksla w umowie oraz możliwość swobodnego wyjścia i sprzedaży lokalu, przy zachowaniu 100% wpływów ze sprzedaży po stronie franczyzobiorcy.

FLEX w praktyce

Model FLEX ma odpowiadać na klasyczny błąd nowych punktów gastro: zbyt duży start, zbyt szybkie dokładanie oferty i zbyt wysokie koszty stałe, zanim rynek potwierdzi popyt. W pakiecie bazowym franczyzobiorca otrzymuje procedury i przepisy na produkty bez cukru i glutenu, podstawowe śniadania, lody oraz bazę testową pod produkty KETO.

Istotą FLEX ma być możliwość rozpoczęcia z podstawową opcją i rozwijania lokalu wtedy, gdy pojawiają się jasne sygnały z otoczenia – często jeszcze przed otwarciem, w rozmowach z przechodniami i sąsiadami, którzy mówią wprost, czego brakuje w okolicy. Sieć dopuszcza też elastyczność kosztową w zakresie systemu i wybranych elementów modelu, w tym obniżenie ceny lub rozłożenie na raty niezbędnych komponentów.

Drugą nogą jest lokalizacja i decyzje inwestycyjne podejmowane wspólnie. Fit Cake opisuje ten proces jako pracę zespołową franczyzodawcy i franczyzobiorcy. Chodzi tutaj o liczne analizy weryfikowane przez specjalistów, technolog opiniuje założenia, a projektant przygotowuje wizualizacje lub dobiera elementy wyposażenia po konsultacjach z partnerem. W praktyce oznacza to, że partner nie zostaje sam z ryzykiem ładnego lokalu, który się nie spina finansowo.

Trzeci element, ważny dla stabilności sprzedaży, to jakość i powtarzalność. Franczyzobiorca przechodzi szkolenia offline, pracując manualnie przez kilka dni w kawiarni na produkcji, a receptury są opisane z bardzo dokładnymi gramaturami. Sieć opiera ujednolicenie składu na sprawdzonych dostawcach i, podobnie jak przy wyposażeniu, deklaruje brak zarobku na składnikach – zamiast tego dzieli się rabatami i kontraktami, które mają zapewniać ciągłość dostaw. Każdy lokal działa na listach alergenów zgodnych z wytycznymi Sanepidu oraz na procedurach HACCP i GHP/GMP, co w segmencie fit jest równie ważne jak smak.

Na koniec pozostaje sprzedaż w pierwszych tygodniach. Fit Cake utrzymuje wewnętrzny dział marketingu dostępny dla franczyzobiorcy przez cały czas trwania umowy, zapewnia materiały wideo i foto oraz gotowe pomysły na komunikację. Partner może prowadzić działania samodzielnie, ale w ramach strategii sieci. Centrala prowadzi reklamę ogólnopolską, ma wspierać również działania lokalne i partycypować w inicjatywach w miastach partnerów, a raz w miesiącu franczyzobiorca otrzymuje raport z zasięgów i skuteczności treści. Dodatkowym wzmacniaczem mają być współprace z influencerami finansowane przez sieć, by partner dostawał gotowy materiał do wykorzystania.

Dla tych, którzy myślą o skali, Fit Cake opisuje ścieżkę multi-franczyzy, w której pierwszy lokal może pełnić funkcję produkcyjno-sprzedażową, a kolejne punkty działać bez produkcji – jako miejsca sprzedażowo-konsumpcyjne. Taki układ ma obniżać koszty kolejnych otwarć i redukować obciążenia kadrowe po stronie produkcji, bo zwiększenie wolumenu w jednym miejscu jest łatwiejsze niż budowanie pełnego zaplecza od nowa.

REKLAMA