Przez ostatni rok pracownicy trzymali się swoich stanowisk nawet wtedy, gdy znikały podwyżki, benefity i elastyczność. Ten defensywny „job-hugging” zaczyna jednak pękać. Z badania Morgan McKinley wynika, że niemal połowa zatrudnionych zamierza aktywnie szukać nowej pracy w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Rynek nadal wygląda na zamrożony, ale pod powierzchnią rośnie presja na firmy, by ponownie walczyły o ludzi.
- 49% pracowników deklaruje, że w ciągu pół roku aktywnie zacznie szukać nowej pracy
- Aż 70% badanych nie otrzymało podwyżki w pierwszej połowie 2026 r.
- Elastyczność pracy wpływa na decyzje zawodowe 65% zatrudnionych i jest najważniejszym benefitem dla 70%
- 59% pracodawców uważa, że rekrutacja stała się bardziej konkurencyjna
Jeszcze niedawno „job-hugging”, czyli kurczowe trzymanie się obecnego stanowiska, było jedną z najważniejszych tendencji na rynku pracy. Niepewność gospodarcza, mniejsza liczba ofert i ostrożność pracodawców sprawiały, że nawet rozczarowani pracownicy woleli nie ryzykować. Firmy mogły zaś ograniczać podwyżki i zaostrzać zasady obecności w biurze. A nawet redukować część benefitów, nie obawiając się masowych odejść.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Raport Morgan McKinley Workplace Trends 2026, oparty na odpowiedziach ponad 3,2 tys. pracowników i pracodawców z siedmiu krajów, pokazuje jednak, że ten układ zaczyna się zmieniać. Nie następuje gwałtowny zwrot, lecz kumulacja wielu napięć: niepewności zatrudnienia, rozczarowania płacami, ograniczonej elastyczności, słabych perspektyw rozwoju i obaw o wpływ sztucznej inteligencji na role zawodowe.
Zamrożone płace i powrót do biur osłabiają lojalność
Największą przewagę pracodawców nadal widać w wynagrodzeniach. Aż 70% badanych pracowników nie dostało żadnej podwyżki w pierwszej połowie 2026 r., w porównaniu do 65% rok wcześniej. W warunkach inflacji oznacza to zauważalny spadek siły nabywczej. Szczególnie dotkliwie odczuwają to młodsi pracownicy, którzy mają mniejsze oszczędności i słabszą pozycję negocjacyjną.
Drugim punktem zapalnym jest praca stacjonarna. Prawie połowa pracodawców, dokładnie 47%, deklaruje, że zrealizowała cel polegający na sprowadzeniu pracowników do biur na więcej niż trzy dni w tygodniu. Tymczasem 45% zatrudnionych chciałoby pojawiać się w biurze najwyżej raz lub dwa razy w tygodniu. Ta rozbieżność nie musi od razu prowadzić do wypowiedzeń, ale stopniowo osłabia przywiązanie do firmy.
Dlatego pozornie stabilne organizacje mogą mieć większy problem z retencją, niż wskazują bieżące wskaźniki.
Pracownik może wykonywać obowiązki, nie zgłaszać otwarcie niezadowolenia i jednocześnie regularnie przeglądać oferty. Odejście nie jest wtedy impulsem, lecz finałem procesu, którego menedżerowie często wcześniej nie dostrzegają.
Sprawdź też: LinkedIn pomaga znaleźć pracę. Cztery zmiany, które robią różnicę
Połowa pracowników sprawdza, czy gdzie będzie im lepiej
Najbardziej niepokojąca dla firm jest deklaracja 49% respondentów, którzy zamierzają aktywnie szukać nowej pracy w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Co ciekawe, nie wynika to przede wszystkim z zapowiadanych zwolnień. Aż 63% pracodawców twierdzi, że nie planuje redukcji zatrudnienia w 2026 r. Mimo to wielu pracowników nie czuje stabilności i woli samodzielnie poszukać bezpieczniejszego lub bardziej rozwojowego miejsca.
Płaca pozostaje ważnym motywatorem, ale coraz większe znaczenie ma elastyczność. Dla 65% badanych wpływa ona na decyzję o przyjęciu oferty lub pozostaniu w obecnej firmie, a 70% uznaje ją za najcenniejszy benefit. Równie ważna staje się widoczna ścieżka kariery. Pracownicy chcą wiedzieć, czego muszą się nauczyć, jakie stanowisko mogą objąć i w jakim czasie rozwój jest faktycznie możliwy, a nie tylko deklarowany podczas rozmów rocznych.
Zmiana nastrojów jest już widoczna po stronie rekrutacji. 59% pracodawców ocenia, że konkurencja o kandydatów wzrosła.
Firmy wskazują elastyczne modele pracy oraz możliwości rozwoju jako dwa najważniejsze narzędzia przyciągania talentów.
Rynek może więc odzyskiwać dynamikę, zanim znacząco wzrośnie liczba nowych etatów. Wystarczy, że więcej zatrudnionych zacznie rotować pomiędzy organizacjami.
W Polsce ten trend może być szczególnie istotny w branżach opartych na specjalistach: IT, finansach, usługach biznesowych, sprzedaży B2B czy inżynierii. Choć pracownicy są ostrożniejsi niż w okresie rekrutacyjnego boomu, brak podwyżek, twarde nakazy powrotu do biur i niejasne ścieżki awansu mogą stopniowo uruchamiać rotację. Dla polskich firm oznacza to, że sama stabilność zatrudnienia przestaje wystarczać jako argument retencyjny.
Raport rekomenduje pracodawcom odbudowę poczucia bezpieczeństwa, ponowną ocenę zasad pracy biurowej oraz jasne pokazanie możliwości awansu. Warto też sprawdzić, które benefity rzeczywiście są używane, a które jedynie dobrze wyglądają w ofercie. Największym błędem byłoby uznanie, że brak wypowiedzeń oznacza zadowolenie. Gdy „job-hugging” słabnie, pracownicy nie muszą protestować. Wystarczy, że po cichu zaczną rozmawiać z konkurencją.
Czytaj też: Nadciąga „tsunami” AI na rynku pracy. Nobliści ostrzegają: nie jesteśmy gotowi
