Nadciąga „tsunami” AI na rynku pracy. Nobliści ostrzegają: nie jesteśmy gotowi

Sztuczna inteligencja może w ciągu dekady przeobrazić gospodarkę mocniej niż rewolucja przemysłowa / Fot. Mat. własne Sztuczna inteligencja może w ciągu dekady przeobrazić gospodarkę mocniej niż rewolucja przemysłowa / Fot. Mat. własne
Sztuczna inteligencja może w ciągu dekady przeobrazić gospodarkę mocniej niż rewolucja przemysłowa / Fot. Mat. własne

Sztuczna inteligencja może w ciągu dekady przeobrazić gospodarkę mocniej niż rewolucja przemysłowa – i zrobić to znacznie szybciej. Ponad 350 naukowców, ekonomistów i liderów technologii apeluje, by państwa przygotowały się na masowe przesunięcia zatrudnienia.

  • Pod apelem „We Must Act Now” podpisało się ponad 350 ekspertów, w tym 15 noblistów
  • Autorzy ostrzegają przed wzrostem produktywności połączonym z utratą milionów miejsc pracy
  • Sygnatariusze chcą zabezpieczeń, które skierują AI na wspieranie, a nie tylko zastępowanie ludzi
  • Nawet część sceptyków przyznaje, że tempo rozwoju technologii staje się niepokojące

Ponad 350 osób podpisało deklarację dotyczącą gospodarczych skutków rozwoju sztucznej inteligencji. Wśród nich są badacze związani z OpenAI, Anthropic, Google i Microsoftem, byli szefowie firm technologicznych, inwestorzy oraz 15 laureatów Nagrody Nobla. Dokument opublikowano pod hasłem „We Must Act Now” na stronie powiązanej z Digital Economy Lab Uniwersytetu Stanforda.

Autorzy wskazują, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat systemy AI mogą stać się znacznie potężniejsze. Technologia może przekształcić gospodarkę z siłą większą niż rewolucja przemysłowa, lecz w krótszym czasie. Skutkiem mogą być zarówno wzrost poziomu życia, jak i utrata pracy przez dużą liczbę osób.

Rewolucja szybsza niż poprzednie

Erik Brynjolfsson, ekonomista ze Stanfordu i jeden z organizatorów inicjatywy, podkreśla, że nie jest przeciwnikiem AI. Jego zdaniem technologia może przynieść wzrost dobrobytu, lecz koszty przejścia będą wysokie, jeśli rządy i firmy zaczną reagować dopiero wtedy, gdy zwolnienia staną się powszechne.

Brynjolfsson porównał nadchodzące zmiany do tsunami. Transformacja może postępować szybciej niż przekwalifikowanie pracowników, zmiany w edukacji i dostosowanie systemów zabezpieczenia społecznego.

Rewolucja przemysłowa trwała dekady, podczas gdy generatywna AI może zmienić część stanowisk biurowych, analitycznych i kreatywnych w ciągu kilku lat.

Na liście sygnatariuszy są m.in. współzałożyciel Anthropic Jack Clark, dyrektor finansowa OpenAI Sarah Friar, współzałożyciel OpenAI Wojciech Zaremba, były prezes Google Eric Schmidt i inwestor Vinod Khosla. Apel podpisał także Yann LeCun, który wcześniej krytykował alarmistyczne prognozy dotyczące zaniku miejsc pracy.

Sprawdź też: AI chce uczyć się doświadczenia. Problem: ludzie nie zawsze potrafią je wytłumaczyć

Nawet sceptycy widzą rosnące ryzyko

Szczególną uwagę zwraca poparcie dokumentu przez Darona Acemoglu i Simona Johnsona, noblistów z ekonomii i profesorów MIT, znanych z ostrożnego podejścia do obietnic związanych z AI. Acemoglu nadal nie jest przekonany, że technologia zmieni gospodarkę tak szybko, jak przewidują jej twórcy. Przyznaje jednak, że ostatnie postępy zwiększyły ryzyko gwałtownej automatyzacji.

Ekonomista porównuje potencjalny wpływ AI do robotyzacji przemysłu. Tym razem podobny proces może objąć wiele zawodów umysłowych i wydarzyć się w bardziej skondensowanym czasie. Grozi to spadkiem dochodów i wzrostem nierówności, nawet jeśli gospodarka stanie się bardziej produktywna.

Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że do 2030 r. transformacja technologiczna może wyprzeć 92 mln miejsc pracy, ale stworzyć 170 mln nowych. Nie ma jednak gwarancji, że osoby tracące zatrudnienie będą miały kwalifikacje potrzebne na nowych stanowiskach. Goldman Sachs ocenia, że przy szerokim wdrożeniu AI zagrożonych może być około 9% amerykańskich pracowników w perspektywie dekady.

W Polsce problem może dotknąć centra usług biznesowych, księgowość, bankowość, obsługę klienta, marketing i proste prace analityczne. Nasz kraj korzystał dotąd z przewagi dobrze wykształconych, relatywnie tańszych specjalistów. Jeżeli AI ograniczy popyt na powtarzalne zadania biurowe, przewaga kosztowa może osłabnąć. Potrzebne będą programy przekwalifikowania, wsparcie dla firm wdrażających AI bez masowych zwolnień oraz zmiany w edukacji.

Autorzy apelu nie domagają się zatrzymania technologii. Wzywają do stworzenia zachęt, zabezpieczeń i instytucji, które sprawią, że AI będzie uzupełniać ludzką pracę, a nie wyłącznie ją zastępować. Bez przygotowania rachunek za transformację zapłacą przede wszystkim pracownicy.

Czytaj też: AI w 2026 r. zeszła z piedestału. Teraz widać, do czego naprawdę jej używamy

REKLAMA