Pracownik generuje długi e-mail w kilkanaście sekund, a jego koledzy tracą potem czas na sprawdzanie, co właściwie z niego wynika. Tobias Lütke, szef Shopify, ostrzega przed takim używaniem sztucznej inteligencji. Firma, która oczekuje od zespołu korzystania z AI, mierzy się z prostym problemem: szybkość tworzenia materiałów nie gwarantuje ich użyteczności.
- Tobias Lütke krytykuje przekazywanie współpracownikom nieprzeczytanych i niesprawdzonych materiałów wygenerowanych przez AI
- W ankiecie BetterUp Labs i Stanford Social Media Lab 52,7 proc. badanych przyznało się do wysyłania takiego materiału
- Odbiorcy niskiej jakości treści szacowali czas potrzebny na poprawki średnio na 3,4 godziny miesięcznie
- Skutkiem może być nie tylko utrata czasu, lecz również spadek zaufania i niechęć do dalszej współpracy
Lütke wcześniej przedstawiał używanie AI jako podstawowy wymóg wobec pracowników Shopify. Przed wystąpieniem o dodatkowe zasoby zespoły miały wykazać, że nie osiągną celu przy pomocy tej technologii. Teraz w podcaście The Knowledge Project krytykuje tworzenie materiałów bez brania odpowiedzialności za rezultat.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Nazywa je „slop grenades”, czyli w przybliżeniu granatami z treściową papką. Chodzi np. o e-maile i kod programistyczny, których autor nie sprawdził przed wysłaniem. Kolega musi wtedy ustalić, czy informacje są poprawne, co należy zmienić i czy praca odpowiada pierwotnemu zadaniu.
W korespondencji AI powinna pomagać wydobyć sedno i skrócić drogę do decyzji. Jeśli zamiast kilku jasnych zdań powstaje rozbudowany wywód, koszt jego przeczytania ponosi odbiorca. Oszczędność autora widać od razu, a czas zabrany współpracownikom łatwo znika z rachunku korzyści.
Podobne zastrzeżenia zgłasza Luis von Ahn, szef Duolingo. Po wcześniejszej zapowiedzi strategii AI-first przyznał, że możliwości widoczne podczas demonstracji nie zawsze przekładają się na jakość przy dużej skali. W przywołanym przykładzie tysiąca historii do nauki języka mówił o 20 proc. treści będących czystym „slopem”. To ilustracja skalowania, nie zaś stały wskaźnik błędów AI.
Profesjonalny wygląd ukrywa koszt poprawek
Workslop wygląda na gotowy projekt: ma uporządkowaną strukturę, płynny język i pewny ton. Brakuje mu jednak elementów potrzebnych do wykonania zadania. Badani wskazywali dobrze zredagowane wiadomości z niedziałającymi linkami czy niepotrzebnie skomplikowany kod.
BetterUp Labs i Stanford Social Media Lab przeprowadziły ankietę wśród 962 amerykańskich pracowników biurowych zatrudnionych na pełny etat. Do wysyłania workslopu przyznało się 52,7 proc. respondentów. Ponad jedna trzecia, dokładnie 38 proc., deklarowała jego otrzymywanie. Zjawisko częściej występowało u osób pracujących w organizacjach zachęcających do korzystania z AI.
Takie powiązanie nie dowodzi, że samo promowanie technologii powoduje spadek jakości. Ankieta opisuje deklaracje i doświadczenia badanych, a nie eksperyment rozstrzygający przyczyny. Możliwym problemem zarządczym jest jednak premiowanie samego użycia narzędzia, bez równie jasnych wymagań dotyczących efektu. Pracownik widzi, że liczy się użycie AI, a odbiorca chce poprawnych wyników.
Odbiorcy workslopu szacowali czas potrzebny na poprawianie go średnio na 3,4 godziny miesięcznie. W poprzedniej edycji badania wskazywano dwie godziny, przy 40 proc. respondentów deklarujących kontakt z takim materiałem. Porównanie sugeruje większe obciążenie poprawkami, lecz bez pełnej analizy metodologii nie powinno być traktowane jako precyzyjny pomiar zmiany w całej gospodarce.
Czytaj też: Wpuścił agentów AI do projektów IT i sprawdził oszczędności
Firmy muszą mierzyć pracę całego zespołu
Strata czasu nie jest jedyną konsekwencją. Respondenci gorzej oceniali kompetencje i nastawienie współpracowników przysyłających workslop. Wśród osób, które go otrzymały, 36 proc. deklarowało chęć unikania przyszłej współpracy z nadawcami. Podejrzenie bezrefleksyjnego użycia AI szkodzi relacji, gdy odbiorca czuje się obciążony cudzą pracą.
Praktyczna odpowiedź powinna obejmować ocenę całego obiegu zadania. Jeśli przygotowanie raportu skrócono o pół godziny, lecz jego sprawdzenie wymaga godziny pracy innej osoby, zespół nie zyskał czasu. Warto zatem porównywać długość realizacji od zlecenia do akceptacji, liczbę zwrotów do poprawy i użyteczność materiału dla następnego uczestnika procesu.
Dla polskich firm usługowych, agencji i zespołów IT to argument, aby zasady używania AI łączyć ze standardami odbioru pracy. Autor powinien sprawdzić źródła, linki i zgodność z briefem oraz umieć wyjaśnić wnioski. W niewielkim zespole czas właściciela lub starszego specjalisty poświęcony na poprawki może szybko pochłonąć oszczędność uzyskaną przy przygotowaniu szkicu.
Lütke nie wycofuje w ten sposób samej idei korzystania z AI. Jego krytyka wskazuje raczej warunek powodzenia — przekazany dalej rezultat musi nadawać się do użycia. Odpowiedzialności za to nie można oddać narzędziu, które wygenerowało pierwszą wersję.
