Kamery z rozpoznawaniem twarzy trafiają do sklepów, biur i na ulice. Projektanci odpowiadają „adversarial fashion” – ubraniami, które mają mylić algorytmy, ukrywać twarz albo sprawiać, że system widzi w człowieku… zebrę.
- Antyinwigilacyjna moda wykorzystuje nietypowe wzory i materiały odbijające podczerwień, by utrudniać identyfikację twarzy
- Ceny takich produktów wahają się od kilkunastu dolarów za maskę po setki dolarów za designerską sukienkę
- Skuteczność ubrań zależy od algorytmu, jakości kamery, oświetlenia i tempa rozwoju systemów rozpoznawania
- Dla twórców równie ważny jak techniczna ochrona jest publiczny manifest przeciw masowemu nadzorowi
Moda zwykle reaguje na zmiany społeczne, ale tym razem stawką nie jest wyłącznie wygląd. Wraz z rosnącą liczbą kamer wyposażonych w sztuczną inteligencję pojawiła się odzież zaprojektowana tak, aby oszukiwać systemy rozpoznawania twarzy. Projektanci określają ją mianem „adversarial fashion”, czyli mody kontradyktoryjnej lub antyinwigilacyjnej.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Takie ubrania wykorzystują ograniczenia komputerowego widzenia. Systemy biometryczne analizują twarz, mierząc odległość między oczami, kształt szczęki czy charakterystyczne proporcje. Następnie przekształcają cechy w cyfrowy podpis i porównują go z danymi w bazach. Adwersarialne wzory próbują zakłócić ten etap. Mogą sprawić, że algorytm nie wykryje twarzy albo błędnie uzna człowieka za przedmiot czy zwierzę.
Od maski za 20 dolarów do sukienki za 780
Rynek jest niewielki, ale zróżnicowany. Anti-AI Clothing sprzedaje maski i kominy w cenie poniżej 20 dol., a koszulki kosztują około 30 dol. Z kolei włoska marka Cap_able oferuje dwustronną sukienkę za około 780 dol. Jedna strona ma być odczytywana przez system jako człowiek, druga jako zebra. To eksperyment, wzornictwo i polityczny komunikat.
Założycielka Cap_able Rachele Didero zaczęła rozwijać pomysł w 2019 r., gdy studiowała w Fashion Institute of Technology w Nowym Jorku. Zwróciła uwagę na liczbę kamer biometrycznych w przestrzeni miejskiej. Jej zdaniem w internecie użytkownik może odrzucić pliki cookie, natomiast na ulicy nie ma przycisku pozwalającego zrezygnować z analizy twarzy. Ubranie ma więc stać się fizycznym odpowiednikiem braku zgody na śledzenie.
Część projektów wykorzystuje materiały odbijające promieniowanie podczerwone. Na nagraniu twarz może wyglądać jak prześwietlona silnym światłem. Inne bazują na nadrukach z pikselami i symbolami, które zakłócają rozpoznawanie punktów twarzy. Nie istnieje jednak jedno rozwiązanie skuteczne przeciw wszystkim kamerom i modelom AI.
Marka Urban Privacy przyznaje, że efekty zależą od algorytmu i warunków. Jej koszulka Faceception Reloaded została testowana z iPhone’em 8 oraz biblioteką OpenCV, ale producent zastrzega, że rozwój technologii może zmienić wyniki. Ubranie, które dziś myli system, jutro może zostać poprawnie rozpoznane po aktualizacji.
Technologiczny wyścig i polityczny manifest
Sceptycy twierdzą, że producenci odzieży nie wygrają wyścigu z firmami rozwijającymi monitoring. Algorytmy uczą się szybciej, niż powstają kolejne kolekcje, a systemy mogą łączyć rozpoznawanie twarzy z analizą sylwetki, chodu, tablic rejestracyjnych czy lokalizacji telefonu. Antyinwigilacyjna bluza nie daje więc pełnej anonimowości.
Mimo to projektanci przekonują, że skuteczność jest tylko częścią wartości. Takie ubrania przyciągają uwagę, uruchamiają debatę i pokazują, że nie wszyscy akceptują automatyczne profilowanie w przestrzeni publicznej. Nick Tidball, współzałożyciel marki Vollebak, podkreślał, że adversarial fashion może być jednocześnie ochroną, modą i symbolem sprzeciwu. Jego firma nie produkuje odzieży przeciw rozpoznawaniu twarzy, ale sprzedaje ubrania z nietypowych materiałów, w tym kurtkę blokującą fale radiowe za 4295 dol. i miedzianą wiatrówkę za 1895 dol.
Debata nie jest abstrakcyjna. Rynek monitoringu wideo wspieranego przez AI ma wartość ponad 4 mld dol. i według prognoz do 2032 r. może przekroczyć 10 mld dol. Krytycy wskazują, że systemy projektowane dla bezpieczeństwa mogą zostać wykorzystane do śledzenia ludzi. Kontrowersje wywołują sieci kamer, jak Ring, oraz systemy automatycznego odczytu tablic rozwijane przez Flock Safety. Problem pogłębia fakt, że rozpoznawanie twarzy częściej popełnia błędy wobec osób czarnoskórych i azjatyckich, co prowadziło już do pomyłek i niesłusznych zatrzymań.
W Polsce podobna dyskusja dopiero nabiera tempa. Kamery działają w komunikacji miejskiej, sklepach, firmach i na osiedlach, ale obywatel rzadko wie, czy obraz jest tylko nagrywany, czy również analizowany biometrycznie. Przepisy ochrony danych ograniczają użycie biometrii, lecz tanie narzędzia AI zacierają granicę między monitoringiem a automatyczną identyfikacją. Antyinwigilacyjna moda może więc trafić także do Polski – raczej jako symbol pytań o zgodę, przejrzystość i kontrolę nad własnym wizerunkiem.
Paradoks polega na tym, że im skuteczniejsze staną się takie ubrania, tym szybciej mogą zainteresować polityków i regulatorów. Tidball przewidywał, że prawdziwie efektywna odzież mogłaby zostać zakazana. To otworzyłoby spór: czy człowiek ma prawo ubrać się tak, by nie zostać automatycznie rozpoznanym?
Sprawdź też: FIFA wygrała mundial o portfele kibiców. Rekordowe 15 mld dol. i apetyt na więcej
