Sztuczna inteligencja miała masowo odbierać ludziom pracę, ale najnowsze badanie Google pokazuje inny obraz. Analiza milionów anonimowych interakcji z narzędziami AI wskazuje, że pracownicy najczęściej wykorzystują je jako wsparcie przy wybranych zadaniach, a nie technologię przejmującą całe stanowiska.
- AI jest dziś używana głównie do wspierania pracowników, a nie pełnej automatyzacji ich obowiązków
- Z narzędzi korzystają nie tylko specjaliści biurowi, lecz także elektrycy, mechanicy i inni pracownicy techniczni
- Największą rolę AI odgrywa przy zadaniach wymagających oceny, doświadczenia i niestandardowego podejścia
- Wraz z rozwojem technologii proporcje między wspomaganiem a zastępowaniem ludzi mogą się jednak zmienić
Obawa, że generatywna AI doprowadzi do masowej likwidacji miejsc pracy, stała się ważnym tematem debaty gospodarczej. Firmy informują o restrukturyzacjach, część menedżerów wskazuje AI jako powód cięć, a pracownicy zastanawiają się, czy nowe narzędzia zwiększą ich produktywność, czy uczynią ich zbędnymi.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Badacze Google pokazują, jak technologia jest używana obecnie. Raport powstał na podstawie milionów zanonimizowanych interakcji z narzędziami AI na całym świecie. Wynika z niego, że sztuczna inteligencja jest obecna w wielu zawodach, lecz zwykle pomaga przy wąskim fragmencie obowiązków.
AI jak laserowa poziomica, nie kasa samoobsługowa
Autorzy badania rozróżniają dwie role technologii. Pierwsza to automatyzacja, czyli przejęcie zadania w sposób ograniczający potrzebę pracy człowieka. Druga to współpraca, w której AI zwiększa możliwości pracownika, ale nie eliminuje jego wiedzy, oceny ani odpowiedzialności.
Google porównuje te modele do kasy samoobsługowej i laserowej poziomicy. Kasa może zmniejszyć zapotrzebowanie na kasjerów, bo przejmuje powtarzalny proces. Poziomica nie usuwa fachowca z placu budowy, lecz pozwala mu wykonywać pomiary szybciej i dokładniej. Według raportu dzisiejsze zastosowania generatywnej AI częściej przypominają drugi przypadek.
Najbardziej widać to przy niestandardowych zadaniach poznawczych, w których nie wystarcza jeden schemat działania. Fotograf może użyć AI do poprawy obrazu, ale każda fotografia wymaga innej decyzji. Mechanik może przesłać zdjęcie części i poprosić o pomoc w rozpoznaniu problemu, lecz nadal musi zweryfikować diagnozę i wykonać naprawę. Narzędzie wzmacnia więc doświadczenie, zamiast je zastępować.
Adopcja AI nie ogranicza się przy tym do wysoko opłacanych stanowisk biurowych. Znaczącą grupę użytkowników stanowią elektrycy, mechanicy samochodowi i przedstawiciele innych profesji technicznych. Częściej niż pracownicy umysłowi przesyłają oni zdjęcia i nagrania, by rozwiązywać konkretne problemy w terenie.
To ważna różnica wobec analiz koncentrujących się na teoretycznej „ekspozycji” zawodów na AI, czyli na tym, ile zadań dany model mógłby potencjalnie wykonać. Google analizuje zachowania użytkowników. Możliwość wykonania zadania przez algorytm nie oznacza jeszcze, że firmy powierzają mu cały proces.
Sprawdź też: FIFA wygrała mundial o portfele kibiców. Rekordowe 15 mld dol. i apetyt na więcej
Produktywność rośnie, ale pytań nie ubywa
Badacze określają obecne wykorzystanie AI jako „płytkie”. W większości profesji technologia dotyka tylko niewielkiej części obowiązków. Sam fakt uruchomienia chatbota nie dowodzi też, że pracownik osiągnął cel, zaoszczędził czas albo obniżył koszty. Raport opisuje sposób użycia narzędzi, a nie pełny bilans ich skuteczności.
Pozostaje ryzyko, że rozwój modeli przesunie granicę od współpracy w stronę automatyzacji. Dzisiejszy asystent może z czasem przejmować coraz bardziej złożone procesy. Badanie nie odpowiada też na pytanie, czy doświadczeni specjaliści, którzy dzięki AI wykonują więcej pracy, nie ograniczą pośrednio zapotrzebowania na juniorów.
Google ma interes w podkreślaniu korzystnego wpływu technologii, bo Alphabet rozwija Gemini, a branża mierzy się ze sprzeciwem wobec zwolnień i kosztów centrów danych. Raport nie zamyka więc dyskusji, lecz pokazuje, że dotychczasowy wpływ AI jest bardziej ewolucyjny niż rewolucyjny.
Technologia wspiera ludzi także poza pracą: przy urzędowych formularzach, domowych budżetach czy planowaniu napraw. Takie oszczędności czasu nie są widoczne w statystykach PKB, choć poprawiają codzienne funkcjonowanie.
W Polsce podobny model może być szczególnie istotny w sektorach, w których brakuje fachowców, czyli w budownictwie, energetyce, serwisie technicznym, logistyce i usługach dla biznesu. AI może wspierać dokumentację, diagnostykę oraz dostęp do wiedzy, ale nie zastąpi uprawnień i doświadczenia. Dla firm ważne będzie takie wdrażanie narzędzi, by podnosiły produktywność bez osłabiania ścieżek rozwoju młodszych pracowników.
Na razie obraz z badania jest daleki od wizji natychmiastowej rewolucji. AI wchodzi do pracy małymi krokami, przejmując pojedyncze czynności i wspierając decyzje. Może zwiększać wartość ludzi o wysokich kompetencjach, ale także presję na tych, którzy nie nauczą się z niej korzystać.
Czytaj też: Google przestaje być wybawcą mediów, a wydawcy chcą odciąć mu treści
