Rynek pracy dwóch prędkości. Bezrobocie niskie, ale pracy szuka się coraz trudniej

Rynek pracy dwóch prędkości. Bezrobocie jest niskie, ale pracy szuka się coraz trudniej Rynek pracy dwóch prędkości. Bezrobocie jest niskie, ale pracy szuka się coraz trudniej
Rynek pracy dwóch prędkości. Bezrobocie jest niskie, ale pracy szuka się coraz trudniej / Fot. Mat. własne, OpenAI

Polska nadal należy do europejskiej czołówki pod względem niskiego bezrobocia, jednak statystyki coraz słabiej opisują doświadczenia kandydatów. Największy problem mają osoby długo pozostające poza zatrudnieniem, bez konkretnych kwalifikacji, młodzi wchodzący na rynek oraz mieszkańcy regionów z małą liczbą inwestycji. Dla specjalistów medycznych i technicznych sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

  • W czerwcu w urzędach pracy było 901,5 tys. osób, o 13,1% więcej niż rok wcześniej
  • Prawie połowę zarejestrowanych stanowią osoby długotrwale bezrobotne, a jedną trzecią osoby bez kwalifikacji
  • Najłatwiej o zatrudnienie w ochronie zdrowia, edukacji, transporcie, energetyce i zawodach technicznych
  • Rynek powinien pozostać stabilny, ale poprawa nie obejmie wszystkich kandydatów jednakowo

Na koniec czerwca 2026 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,8% i spadła o 0,1 pkt proc. w ciągu miesiąca. Liczba zarejestrowanych wzrosła jednak w ujęciu rocznym o 13,1%, a stopa była o 0,7 pkt proc. wyższa. Według metodologii porównywalnej w UE bezrobocie w Polsce pozostaje w pobliżu 3%. Większość osób zdolnych do pracy zatrudnienie ma, lecz ci, którzy je tracą albo dopiero próbują wejść na rynek, pozostają w rejestrach dłużej niż dawniej.

Najbardziej niepokojąca jest struktura bezrobocia. Długotrwale bezrobotni stanowili w czerwcu 49,8% wszystkich zarejestrowanych. Osoby bez kwalifikacji zawodowych odpowiadały za 33,6%, a ludzie do 30. roku życia za 23,5%. Ponad 112 tys. zarejestrowanych nigdy wcześniej nie pracowało.

Dla tych grup sam wzrost gospodarczy może być niewystarczający. Potrzebują pierwszego doświadczenia, przekwalifikowania albo większej mobilności.

Problem ma również wyraźny adres. Bezrobocie wynosiło 3,7% w Wielkopolsce, ale 9,3% w woj. warmińsko-mazurskim, 9% na Podkarpaciu i 8,5% w Świętokrzyskim. Kandydat z poszukiwanym zawodem może więc otrzymywać propozycje w dużym mieście, podczas gdy osoba o podobnym doświadczeniu w słabszym powiecie nie zobaczy odpowiednich ofert przez wiele tygodni.

Sprawdź też: Google sprawdziło, jak pracujemy z AI. Bardziej pomocnik niż rywal

Najtrudniej na początku kariery i bez specjalizacji

Rynek stał się bardziej wymagający wobec kandydatów do pracy biurowej i specjalistycznej. W pierwszym półroczu przeciętne zatrudnienie w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej było o 5,7% niższe niż rok wcześniej. Spadki odnotowano też w informacji i komunikacji, przetwórstwie, budownictwie, transporcie oraz usługach administracyjnych. Rekrutacje trwają, lecz firmy częściej wybierają osoby, które mogą szybko przejąć odpowiedzialność.

Dlatego młody człowiek z ogólnym wykształceniem, bez praktyki i portfolio może mieć większy problem, niż sugeruje krajowa stopa bezrobocia. Podobnie jest z osobami wykonującymi dotąd powtarzalne zadania administracyjne. PARP wskazuje, że pracodawcom brakuje nie tylko wiedzy zawodowej, ale także samodzielności, organizacji pracy, odpowiedzialności, współpracy i odporności na stres. Dyplom coraz rzadziej zastępuje dowód, że kandydat potrafi rozwiązywać konkretne problemy.

Popyt natomiast nie zniknął. Na koniec pierwszego kwartału było 100,2 tys. wolnych miejsc pracy, o 0,8% mniej niż rok wcześniej. Słabsze były małe firmy, które często dawały pierwszą szansę: liczba wakatów w podmiotach do dziewięciu pracowników spadła o 7,2%, a zatrudniających od 10 do 49 osób o 5,8%. Czerwiec przyniósł odbicie — liczba ogłoszeń internetowych wzrosła o 4% rok do roku, w tym o 13% w zawodach medycznych i o 9% w IT. To poprawa, ale jeszcze nie boom.

Będzie lepiej, lecz dla konkretnych zawodów

Najbezpieczniejszą pozycję mają osoby z kwalifikacjami, których nie da się szybko zastąpić. „Barometr zawodów 2026” wskazuje 17 grup deficytowych. Są wśród nich lekarze, pielęgniarki, psycholodzy, opiekunowie osób starszych, kierowcy, elektrycy, spawacze, monterzy instalacji, operatorzy sprzętu budowlanego, nauczyciele zawodów, magazynierzy, pracownicy służb mundurowych i samodzielni księgowi. Jednocześnie 151 grup zawodowych ma być w równowadze, a liczba profesji deficytowych jest mniejsza niż rok wcześniej. Rynek staje się rynkiem właściwych kwalifikacji, a nie po prostu pracownika.

Komisja Europejska prognozuje, że zatrudnienie w Polsce pozostanie stabilne, a bezrobocie liczone metodą unijną utrzyma się w okolicach 3%. Wzrost PKB ma wynieść 3,5% w 2026 r., po czym zwolnić do 2,8% w 2027 r. Nie widać scenariusza gwałtownego załamania, ale trudno oczekiwać, że gospodarka automatycznie wchłonie każdą osobę poszukującą pracy.

Najbliższe miesiące powinny być lepsze dla lekarzy, nauczycieli, kierowców, fachowców technicznych, doświadczonych księgowych oraz specjalistów IT z aktualnymi kompetencjami. Trudniej pozostanie osobom długo bezrobotnym, bez zawodu, niemobilnym, zaczynającym karierę bez praktyki i kandydatom do ogólnych stanowisk biurowych, w tym juniorom. W Polsce nadal będzie praca — ale coraz rzadziej „jakakolwiek”, w dowolnym miejscu i bez wcześniejszego uzupełniania umiejętności.

Czytaj też: AI pomaga pracować szybciej. Ale może też nauczyć nas przeciętności

REKLAMA