Apple szuka utraconej magii. Nowy CEO ma przywrócić firmie odwagę z czasów Steve’a Jobsa

Apple pozostaje jedną z najlepiej zarządzanych firm świata, ale od lat częściej ulepsza istniejące produkty, niż tworzy nowe kategorie / Fot. Grafika ilustracyjna Apple pozostaje jedną z najlepiej zarządzanych firm świata, ale od lat częściej ulepsza istniejące produkty, niż tworzy nowe kategorie / Fot. Grafika ilustracyjna
Apple pozostaje jedną z najlepiej zarządzanych firm świata, ale od lat częściej ulepsza istniejące produkty, niż tworzy nowe kategorie / Fot. Grafika ilustracyjna

John Ternus przejmie stery w Apple w chwili, gdy firma jest finansowo potężniejsza niż kiedykolwiek, ale coraz częściej oskarżana o brak przełomowych pomysłów. Jego zadaniem nie będzie tylko dalsze doskonalenie iPhone’a. Ma sprawić, by Apple znów tworzyło produkty zmieniające codzienne nawyki.

  • Tim Cook zbudował operacyjną potęgę, lecz krytycy twierdzą, że Apple utraciło część dawnej kultury projektowej
  • John Ternus ma przywrócić większą rolę inżynierom i projektantom oraz ograniczyć dominację finansów i logistyki
  • Największym wyzwaniem będzie AI, która może osłabić znaczenie tradycyjnych urządzeń i interfejsów
  • Szansą na nowy rozdział są m.in. składany iPhone, inteligentne okulary oraz głęboka przebudowa Siri

Gdy Matthew Rogers jako młody inżynier pracował nad pierwszym iPhone’em, mógł bezpośrednio spierać się ze Steve’em Jobsem. Zespół liczył zaledwie kilkadziesiąt osób, a pierwsza koncepcja telefonu była pochodną iPoda Nano z charakterystycznym kółkiem sterującym. Jobs uznał jednak, że rozwiązanie nie jest wystarczająco dobre. Oczekiwał produktu bliskiego perfekcji.

Ta historia wraca dziś jak symbol kultury, którą Apple miało utracić. We wrześniu Tim Cook ma przekazać stanowisko CEO Johnowi Ternusowi, obecnemu szefowi inżynierii sprzętowej. Ternus obejmie Apple silniejsze niż w epoce Jobsa, lecz wielu byłych pracowników, inwestorów i analityków uważa, że firma zatraciła część swojej „produktowej duszy”.

Tim Cook zbudował maszynę do zarabiania

Bilans rządów Cooka jest imponujący. Od 2011 r. roczne przychody Apple wzrosły o ponad 300 mld dol., a zyski zwiększyły się ponad czterokrotnie. Firma stała się wzorem zarządzania łańcuchem dostaw, produkcją na ogromną skalę i ochroną marż. Rozwinęła też usługi, takie jak iCloud czy App Store.

Problem polega na tym, że sprawność operacyjna nie zawsze przekłada się na przełomową innowację.

Krytycy przypominają, że ostatnim produktem Apple, który rzeczywiście stworzył nową kategorię codziennego użytku, był Apple Watch z 2015 r. Vision Pro nie spełnił komercyjnych oczekiwań, Siri zaczęła odstawać od konkurencji, a kolejne premiery iPhone’ów coraz częściej sprowadzają się do stopniowego ulepszania aparatów, procesorów i ekranów.

To szczególnie niebezpieczne w momencie, gdy sztuczna inteligencja zmienia sposób korzystania z urządzeń. Jeżeli głównym interfejsem stanie się asystent AI, a nie ekran telefonu, przewaga Apple w sprzęcie może słabnąć. Analityk Gene Munster ostrzega, że firma musi się na nowo wymyślić, zanim konkurent stworzy rozwiązanie wielokrotnie lepsze.

Apple wciąż ma potężny punkt wyjścia: 2,5 mld aktywnych urządzeń. Jednocześnie aż 51% przychodów pochodzi ze sprzedaży iPhone’ów, co pokazuje, jak bardzo grupa jest uzależniona od produktu stworzonego niemal dwie dekady temu.

Od iteracji do prawdziwej innowacji

Ternus nie jest drugim Jobsem i prawdopodobnie nie powinien próbować nim zostać. Ma jednak cechy, których Apple dziś potrzebuje: silne zaplecze inżynierskie, szacunek zespołów produktowych i reputację menedżera, który skutecznie doprowadza projekty do końca. Odegrał ważną rolę przy aluminiowym iMacu z 2007 r.

Najważniejszym zadaniem będzie odbudowa znaczenia projektantów. W ostatnich latach wielu cenionych specjalistów odeszło do konkurencji, w tym do OpenAI i Mety.

Dawniej to zespół designu wyznaczał kierunek, a operacje miały znaleźć sposób, by wizję zrealizować. Z czasem kolejność się odwróciła — projektanci coraz częściej dopasowywali pomysły do finansów, produkcji i harmonogramu premier.

Powrót do dawnego modelu nie oznacza chaosu. Apple sprzedaje ponad 200 mln telefonów rocznie, więc nie może działać jak niewielki start-up. Ternus może jednak tworzyć małe, autonomiczne zespoły, które otrzymają prawo do ryzyka i pracy poza główną strukturą. Tak mogłyby powstawać projekty składanych urządzeń, okularów, nowych interfejsów czy produktów opartych na AI.

Kluczowe będzie podejście „problem first”. Czyli najpierw zidentyfikować potrzebę użytkownika, a dopiero później dobrać technologię. Apple będzie musiało mocniej zintegrować AI z systemami operacyjnymi, odbudować Siri i nauczyć się rezygnować z premier, które nie spełniają wysokiego standardu doświadczenia użytkownika. Ternus ma więc nie tyle stworzyć kolejny efektowny gadżet, ile przywrócić kulturę, w której odważny pomysł jest ważniejszy niż wygodna kontynuacja.

Dla klientów w Polsce Apple pozostaje przede wszystkim marką premium, silną zwłaszcza wśród przedsiębiorców, specjalistów i użytkowników związanych z ekosystemem urządzeń. Powrót firmy do przełomowych produktów miałby więc znaczenie nie tylko dla sprzedaży iPhone’ów. Wpłynąłby również na rynek aplikacji, usług cyfrowych, płatności, elektroniki ubieralnej oraz standardy, do których dostosowują się lokalni deweloperzy.

Rogers trafnie podsumowuje różnicę między obecną a dawną firmą: Apple stało się najlepsze na świecie w iteracji. Teraz musi ponownie nauczyć się innowacji. To będzie prawdziwy test nowego CEO.

Czytaj też: Hotel na czterech kołach. Chińczycy odkryli nowy sposób podróżowania

REKLAMA