Robot robi but w trzy minuty. Tak ma powstać fabryka bez ludzi

Robot obraca formę ludzkiej stopy, a dysza z dużą precyzją nawija na nią kolejne warstwy cienkiego tworzywa / Fot. Mat. prasowe z fabryki On Robot obraca formę ludzkiej stopy, a dysza z dużą precyzją nawija na nią kolejne warstwy cienkiego tworzywa / Fot. Mat. prasowe z fabryki On
Robot obraca formę ludzkiej stopy, a dysza z dużą precyzją nawija na nią kolejne warstwy cienkiego tworzywa / Fot. Mat. prasowe z fabryki On

Robotyczne ramię, dysza rozpylająca roztopione tworzywo i plastikowy model stopy wystarczą, by w zaledwie trzy minuty stworzyć cholewkę buta do biegania. Szwajcarska firma On przekonuje, że jej technologia LightSpray może wyeliminować nawet 300 godzin pracy człowieka w całym procesie projektowania i produkcji obuwia. To nie tylko nowy sposób wytwarzania butów, ale zapowiedź fabryk, które mogą powstawać bliżej klientów i działać niemal bez pracowników.

  • LightSpray tworzy cholewkę buta w około trzy minuty, wykorzystując 1,5 km cienkiego włókna z roztopionego tworzywa
  • On ograniczył konstrukcję buta z nawet 200 elementów do zaledwie siedmiu części
  • Firma szacuje, że technologia usuwa 200–300 godzin ludzkiej pracy w tradycyjnym cyklu rozwoju i produkcji
  • Roboty mogą szybko zmieniać rozmiary produkowanych butów, co pozwala odchodzić od wielkich, jednolitych serii

Maszyna pracująca w laboratorium On w Zurychu nie wygląda spektakularnie. Robot obraca formę ludzkiej stopy, a dysza z dużą precyzją nawija na nią kolejne warstwy cienkiego tworzywa. Po około trzech minutach powstaje lekka cholewka. W tradycyjnej fabryce podobny produkt wymaga cięcia, szycia, klejenia i łączenia nawet 200 części. W LightSpray liczba komponentów spada do siedmiu.

Twórcy firmy podkreślają, że nie próbują odtworzyć istniejącego modelu buta przy pomocy robotów. Cały produkt i proces opracowano tak, by były możliwe wyłącznie dzięki robotyce. To odróżnia On od producentów, którzy dodają automaty do istniejących linii, ale pozostawiają niezmienioną logikę masowej produkcji.

Takie podejście wyrasta z historii marki. Były zawodowy triathlonista Olivier Bernhard szukał buta, który łączyłby amortyzację z szybkością. Pierwsze prototypy tworzył, przyklejając do podeszwy kawałki ogrodowego węża. Pomysł zainteresował Davida Allemanna i Caspara Coppettiego, z którymi w 2010 r. założył firmę. Jeszcze w tym samym roku On pokazał pierwsze buty.

Dziś firma osiąga ponad 3 mld franków szwajcarskich rocznych przychodów, a jej kapitalizacja po giełdowym debiucie w Nowym Jorku wynosi około 15 mld dol. Ponad 90% sprzedaży nadal zapewnia obuwie. Najważniejszym rynkiem są obie Ameryki, odpowiadające za blisko 58% przychodów, natomiast najszybciej rośnie Azja i Pacyfik. Skala On wciąż pozostaje znacznie mniejsza niż Nike czy Adidasa, ale szwajcarska marka stała się jednym z najszybciej rosnących rywali.

Pomogły w tym inwestycja Rogera Federera, współprace z Loewe i Post Archive Faction oraz kampanie z Zendayą.

Technologia nie kończy się jednak na efektownym robocie. On zgłosił w ubiegłym roku około 200 patentów z obszaru obuwia, odzieży i produkcji. W laboratorium sportowym około 20 szybkich kamer analizuje ruch biegaczy na bieżniach, a platformy pomiarowe rejestrują siłę uderzenia stopy i odbicia. Maski tlenowe mierzą wydatek energetyczny, a system motion capture tworzy trójwymiarowe modele nóg i stóp. Inżynierowie mogą dzięki temu sprawdzać, czy drobna zmiana konstrukcji rzeczywiście poprawia ekonomię biegu.

Fabryka, która może powstać obok klienta

Rozwój buta wyścigowego LightSpray trwał niemal dekadę. Produkcja rozpoczęta w Zurychu została rozszerzona na Koreę Południową, gdzie roboty mają pomóc firmie zwiększać skalę. Nadal istnieje jeden ręczny etap: przymocowanie podeszwy przed natryskiwaniem cholewki. Jest wykonywany w Azji, ale On pracuje nad jego automatyzacją. Coppetti mówi, że docelowo przy tym procesie nie powinno być ludzi.

Ekonomika takiej zmiany opiera się na zamianie kosztów pracy na nakłady inwestycyjne. Roboty są drogie na początku, ale mogą pracować w różnych lokalizacjach bez dostępu do dużej grupy wyspecjalizowanych pracowników.

Dodatkową przewagą ma być elastyczność. Klasyczna linia produkuje tysiące par w jednym rozmiarze, zanim zostanie przestawiona. Robot LightSpray może wykonywać kolejno buty o różnych rozmiarach, lepiej dopasowując produkcję do bieżącego popytu.

W dłuższej perspektywie On widzi mniejsze, zautomatyzowane zakłady położone bliżej odbiorców. Skróciłoby to transport, czas dostaw i drogę od prototypu do sklepu. Produkcja obuwia mogłaby częściowo wrócić z wielkich azjatyckich fabryk do Europy czy Ameryki Północnej, ale już nie jako masowe zatrudnienie, lecz jako kapitałochłonny, technologiczny przemysł.

Dla Polski to istotny sygnał. Krajowi producenci obuwia, odzieży i komponentów coraz częściej konkurują nie tylko kosztami pracy, lecz także krótkimi seriami, logistyką i zdolnością szybkiego reagowania na zamówienia. Technologie podobne do LightSpray mogą sprzyjać produkcji bliżej europejskiego klienta, ale jednocześnie zmniejszą liczbę prostych stanowisk. Rosnąć będzie za to popyt na automatyków, inżynierów materiałowych, programistów robotów i specjalistów utrzymania ruchu.

Po 15 latach od prototypu z ogrodowego węża On nadal zadaje to samo pytanie: czy ruch może być przyjemniejszy? Teraz odpowiedź ma zależeć nie tylko od konstrukcji podeszwy, ale też od tego, czy fabryka potrafi wytwarzać but szybciej, bliżej klienta i niemal bez udziału człowieka.

Czytaj też: Tworzyli Teslę. Teraz stawiają na jej przeciwieństwo i mikropickupa TELO

REKLAMA