Elon Musk rysuje przyszłość bez pracy i pieniędzy. Ale ostrzega też przed chaosem

Elon Musk podzielił się wizją o AI z tygodnikiem The Economist / Fot. Cathlin McCullough, The Economist Elon Musk podzielił się wizją o AI z tygodnikiem The Economist / Fot. Cathlin McCullough, The Economist
Elon Musk podzielił się wizją o AI z tygodnikiem The Economist / Fot. Cathlin McCullough, The Economist

Elon Musk przekonuje, że sztuczna inteligencja może wkrótce przewyższyć łączny potencjał intelektualny ludzi. Roboty doprowadzą zaś do świata niemal nieograniczonej obfitości. Jednocześnie snuje ponure prognozy dotyczące Europy i przyznaje, że AI budzi w nim zachwyt oraz przerażenie.

  • Musk uważa, że w ciągu pięciu lat AI może przewyższyć łączną inteligencję ludzkości
  • Za dekadę roboty mają wykonywać większość pracy, czyniąc zatrudnienie wyborem
  • Proponuje międzynarodowy system wzajemnego testowania modeli AI przed premierą
  • Przewiduje wzrost napięć politycznych w Europie i nie rezygnuje z roli globalnego komentatora

Elon Musk przedstawia się jako współczesna Kasandra: człowiek, który trafnie widzi przyszłość, ale jest skazany na niedowierzanie. W rozmowie z „The Economist” przekonuje, że jego prognozy nie są fantazją, lecz zapowiedzią zmian nabierających rozpędu. Najbardziej radykalna dotyczy AI. Według Muska w ciągu pięciu lat jej możliwości mogą przekroczyć sumę ludzkiego potencjału intelektualnego.

To prowadzi go do kolejnej tezy: za około dziesięć lat maszyny mają wykonywać niemal wszystkie zadania cyfrowe i fizyczne. Programowanie, analiza danych, produkcja, logistyka i duża część usług mogłyby zostać przejęte przez oprogramowanie i roboty humanoidalne. Człowiek nadal mógłby pracować, ale praca przestałaby być warunkiem utrzymania.

Utopia obfitości i koniec znaczenia pieniędzy

Musk twierdzi, że automatyzacja może doprowadzić do „niesamowitej obfitości”. Gdy maszyny będą wytwarzały ogromną ilość dóbr i usług przy minimalnym koszcie, problemem gospodarki nie będzie inflacja, lecz deflacja. Tradycyjne wynagrodzenie straci znaczenie, a państwa będą musiały zapewnić obywatelom nie tyle dochód podstawowy, ile – jak mówi Musk – „powszechny wysoki dochód”.

Jego recepta brzmi prosto. Rządy powinny wypłacać ludziom pieniądze, ponieważ produkcja stanie się niemal nieograniczona. To wizja wygodna również dla przedsiębiorcy rozwijającego własne imperium AI. xAI ma budować systemy wykonujące pracę umysłową, Tesla produkuje roboty humanoidalne, a centra danych miałyby trafić w przestrzeń kosmiczną.

Musk nie ukrywa jednak, że ta sama technologia budzi w nim lęk. AI potrafi – jak mówi – w ciągu jednego dnia przeprowadzić go od euforii do przerażenia. Dlatego popiera system, w którym największe laboratoria sprawdzałyby wzajemnie swoje modele przed udostępnieniem.

Proponuje, by amerykańskie i chińskie firmy otrzymywały tydzień lub dwa na analizę najnowszych systemów konkurencji. Wykryte zagrożenia mogłyby zgłaszać władzom w Waszyngtonie i Pekinie. Zdaniem Muska rywale mogliby w ten sposób „pilnować się nawzajem”. Dla bezpieczeństwa byłby nawet gotów odłożyć na bok spór z Samem Altmanem, szefem OpenAI.

Sprawdź też: AMD rzuca wyzwanie Nvidii. Umowa warta dziesiątki miliardów dolarów

Chiny, Europa i polityczna ciemna strona wizji

W rywalizacji technologicznej Musk nie lekceważy Chin. Uważa, że tamtejsze laboratoria mają szansę objąć prowadzenie w AI dzięki zasobom energii, rozwijanej robotyce i skali przemysłu. Jego zdaniem Pekin z czasem przezwycięży ograniczenia wynikające z amerykańskich sankcji na zaawansowane chipy i stworzy własne maszyny litograficzne.

Dlatego sprzeciwia się zakazom korzystania z chińskich modeli przez amerykańskie firmy. Takie restrykcje nie zatrzymają postępu rywali, a mogą jedynie spowolnić przedsiębiorstwa z USA. To odróżnia go od liderów branży AI mocniej akcentujących zagrożenie związane z Chinami.

Znacznie bardziej pesymistycznie Musk opisuje Europę. Przewiduje konflikty wokół migracji, bezpieczeństwa i tożsamości kulturowej, a w skrajnym scenariuszu nawet wojnę domową w Wielkiej Brytanii. Broni też europejskiej skrajnej prawicy, przedstawiając jej wyborców jako ludzi oczekujących bezpiecznych miast, kontroli granic i rozsądnych wydatków.

Tu ujawnia się największa sprzeczność jego myślenia. Z jednej strony technologia ma uwolnić ludzi od niedostatku i przymusu pracy, z drugiej Musk widzi Zachód jako obszar zmierzający ku społecznemu rozkładowi. Jego optymizm gospodarczy nie przekłada się na wiarę w stabilność instytucji i relacji społecznych.

Czy nas to jakoś dotyczy?

Dla Polski wizja Muska jest szczególnie interesująca, bo łączy dwa procesy coraz silniej wpływające na gospodarkę: automatyzację przemysłu i rosnące zapotrzebowanie na energię dla centrów danych.

Kraj z silnym sektorem produkcyjnym może zyskać na robotyzacji, ale jednocześnie musi odpowiedzieć na pytania o miejsca pracy, kompetencje, bezpieczeństwo energetyczne i podział korzyści z nowych technologii.

Musk pozostaje świadomy skali własnych wpływów. Kontroluje firmy działające w motoryzacji, kosmosie, łączności satelitarnej, mediach społecznościowych i AI, a jego decyzje mogą oddziaływać na konflikty, rynki i politykę. Przyznaje, że zbyt mocno zaangażował się w amerykańską politykę i „dał się ponieść”, ale nie rezygnuje z roli komentatora globalnych spraw.

Ostatecznie jego opowieść o przyszłości przypomina połączenie technoutopii, ostrzeżenia i autoprezentacji. Musk chce przekonać odbiorców, że widzi świat wcześniej niż inni. Dopuszcza nawet możliwość, że rzeczywistość jest symulacją stworzoną przez obcą cywilizację. Jak sam zauważa, skala rzeczy, które robi, wydaje mu się tak nieprawdopodobna, że trudno uwierzyć, iż są realne.

Czytaj też: AI zabrała stażystom nudną pracę. Firmy odkryły, że to nie rozwiązało problemu

REKLAMA