Zimowy wypoczynek coraz częściej przestaje być tylko przerwą od pracy. Staje się elementem strategii zdrowia, efektywności i retencji talentów. Z jednej strony rośnie rynek krótkich, intensywnych pobytów regeneracyjnych i workation, a z drugiej — szybkie innowacje w sprzęcie i odzieży sprawiają, że łatwiej połączyć wymagający dzień na stoku z komfortem na co dzień.
- Firmy coraz częściej traktują zimowy wypoczynek jako narzędzie dobrostanu i wydajności, a nie wyłącznie benefit wizerunkowy
- Rynek premium przesuwa akcent na prywatność, autentyczność i kontakt z naturą
- Sprzęt zimowy staje się lżejszy i cieplejszy dzięki nowym materiałom oraz systemom grzania. Zmienia to oczekiwania użytkowników
- Trend zrównoważonych kolekcji rośnie, ale wciąż hamuje go cena i koszt produkcji
W wielu organizacjach rozmowa o zimowym urlopie coraz częściej dotyczy nie tylko planowania nieobecności, lecz także wpływu na energię zespołu, odporność na stres i jakość decyzji. Widać rosnące zainteresowanie krótkimi wyjazdami regeneracyjnymi dla kadry kierowniczej, wyjazdami integracyjnymi połączonymi z aktywnością oraz modelami pracy hybrydowej, w których część obowiązków można wykonać z atrakcyjnej lokalizacji.
— W Polsce coraz więcej osób na stanowiskach kierowniczych traktuje zimowy wypoczynek jako inwestycję w zdrowie i efektywność zawodową, a nie tylko rekreację — mówi dla Business Growth Review Tomasz Rzadkosz, dyrektor ds. organizacji wydarzeń w Hotel Bania Thermal & Ski. I dodaje:
Z perspektywy firm ma to dwa konkretne zastosowania. Po pierwsze, jako element polityki wellbeingu i przeciwdziałania wypaleniu, szczególnie w zespołach o wysokiej odpowiedzialności i presji czasu. I po drugie — jako format spotkań strategicznych. Tam, gdzie priorytetem jest skupienie i szybki reset poznawczy, a nie wielodniowa konferencja w sali bez okien.
Sprawdź też: Zima na wyjazd? Narty świetnym resetem dla liderów biznesu
Sprzęt i odzież. Wygoda w górach oraz w biurze
Zimowy wypoczynek ma też inny wymiar. Komfort i bezpieczeństwo zależą od jakości wyposażenia, a to wpływa na satysfakcję pracowników, liczbę przerw, ryzyko kontuzji czy zwyczajnie chęć do aktywności. W przypadku firm organizujących wyjazdy lub dopłaty do aktywności zimowych zmienia to sposób myślenia o kosztach. Co to oznacza? Wyższa cena lepszego sprzętu bywa uzasadniona, jeśli przekłada się na mniejsze obciążenie fizyczne i większą szansę na to, będzie on używany także poza stokiem.
— Do produkcji sprzętu używa się coraz lżejszych materiałów. Można powiedzieć, że obserwujemy wyścig producentów na to, kto wyprodukuje najlżejsze buty narciarskie czy narty, nie tracąc na walorach technicznych. Przykładem mogą być takie materiały do produkcji butów jak Graphene czy Grilamid — mówi dla Business Growth Review Andrzej Kramarski, category manager w Sportano.
Andrzej Kramarski
Uniwersalny styl zimą przestaje być kompromisem. Użytkownicy chcą odzieży i sprzętu, które wytrzymują intensywny dzień w górach, ale jednocześnie nie wyglądają i nie „zachowują się” jak typowo sportowe wyposażenie, gdy wracają do miasta albo łączą wyjazd z pracą zdalną.
Dla firm to sygnał, że pracownicze benefity w stylu dopłat do aktywności mogą działać lepiej, jeśli idą w parze z edukacją w zakresie:
- Jak dobrać warstwy
- Jak ograniczać wychłodzenie
- Kiedy komfort termiczny wpływa na produktywność kolejnego dnia
Co kupują klienci premium
Segment premium w zimowym wypoczynku i sprzęcie nie jest już wyłącznie droższą wersją tego samego. Coraz częściej oznacza mądrze zaprojektowane doświadczenie, czyli przewidywalność jakości, prywatność, spokój, możliwość regeneracji niezależnie od pogody, a także autentyczność miejsca.
To ważne także dla firm, bo rosną oczekiwania wobec wyjazdów dla kadry – mają być krótkie, intensywne i skuteczne, bez ryzyka, że pogoda zepsuje całą koncepcję.
— Menedżerowie przyjeżdżający na długie weekendy doceniają szybkie i skuteczne formy resetu – od wieczornych rytuałów saunowych po relaks w strefach ciszy z widokiem na Tatry — zauważa Tomasz Rzadkosz. I dodaje: — Segment premium redefiniuje luksus – w Bani rozumiemy go jako prywatność, autentyczność i kontakt z naturą, a nie wyłącznie efektowne wnętrza. Dlatego stawiamy na zmysłowe doświadczenia, od kameralnych zabiegów wellness, po unikalne wydarzenia muzyczne. W sezonie zimowym przewagę zdobędą te resorty, które potrafią połączyć workation, regenerację i lokalny charakter.
Równolegle rośnie presja na odpowiedzialność w zakupach, także w segmencie premium – ale z wyraźną barierą cenową. Andrzej Kramarski zauważa: — Na pewno dostrzegalny jest trend na tzw. produkty zrównoważone. Każda marka w swojej ofercie przedstawia takie kolekcje i jest tego coraz więcej. Świadomość klientów i sprzedaż produktów z tych kolekcji rośnie. Jednak nie tak, jak wszyscy by oczekiwali. Produkcja takich kolekcji jest droższa i co za tym idzie — produkt finalny również kosztuje więcej. Według mnie, gdyby te produkty były na tych samych poziomach cenowych, co kolekcje regularne, mielibyśmy zdecydowanie większe przyspieszenie.
Dla firm, które myślą o zimowym wypoczynku jako części strategii ESG lub polityki zakupowej, wniosek jest prosty. Brzmi: deklaracje to za mało. Jeśli organizacja chce promować bardziej zrównoważone wybory, musi liczyć się z wyższym kosztem jednostkowym albo szukać modeli, w których koszt rozkłada się w czasie, np. przez dłuższy cykl życia produktu, serwisowanie i świadome „kupowanie rzadziej, ale lepiej”.
Czytaj też: Zimowy gość chce wszystkiego naraz. Narty, SPA i autentyczność miejsca zmieniają rynek wypoczynku

Tomasz Rzadkosz