Handlowcy z pokolenia Z domykają sprzedaż w social mediach. Dlaczego to działa

Handlowcy z pokolenia Z domykają sprzedaż w social mediach. Dlaczego to działa Handlowcy z pokolenia Z domykają sprzedaż w social mediach. Dlaczego to działa

Jeszcze niedawno social media były w sprzedaży głównie dodatkiem do prospectingu. A dziś? Coraz częściej stają się miejscem, w którym relacja z potencjalnym klientem zaczyna się, dojrzewa i kończy podpisaną umową. Najmłodsi sprzedawcy na rynku pracy – szczególnie Gen Z – wchodzą w ten model naturalnie, bo traktują LinkedIn czy TikToka jak środowisko rozmowy, a nie kanał do publikacji firmowych komunikatów. W efekcie potrafią generować wartościowe leady i inicjować procesy sprzedażowe bez klasycznego cold outreachu, który coraz częściej ginie w szumie automatyzacji.

  • Gen Z zamienia zimny start w relację. Najpierw treści i interakcje, a potem rozmowa o produkcie
  • Social selling działa, bo odbiorcy uciekają od masowej, nieadekwatnej komunikacji sprzedażowej i wolą cyfrowy, samodzielny etap researchu
  • Wyniki są obiecujące: od kilkunastu spotkań demo miesięcznie po leady, które bezpośrednio zamieniają się w przychód, a nawet w nowe role i awanse
  • To nie kolejna taktyka, tylko system biznesowy: kultura firmy, zgoda na widoczność handlowców online i konsekwentna obecność w kanałach, w których kupujący rzeczywiście spędzają czas

Przykład Yanniego Pappasa (na stanowisku Business Development Representative w Workshop) pokazuje mechanikę, która powtarza się w wielu zespołach. Klasyczne zimne telefony i maile przestają działać, bo skrzynki są przeciążone, a odbiorcy coraz częściej filtrują komunikację, którą uznają za nieistotną. W badaniu Gartnera 73% kupujących B2B deklaruje, że aktywnie unika dostawców wysyłających nieadekwatny outreach, a większość preferuje etap zakupu bez udziału typowych handlowców, oparty na własnym researchu w kanałach cyfrowych.

Pappas odwrócił logikę. Najpierw postawił na selekcję osób pasujących do profilu idealnego klienta (ICP), a potem konsekwentne publikował treści „z perspektywy ich świata” (problemy, memy, spostrzeżenia), aż do momentu, gdy to odbiorcy zaczynają reagować i inicjować kontakt. Istotny jest tu nie tyle zasięg, co kontekst. Kiedy rozmowa przenosi się do wiadomości prywatnych, nie jest „pierwszym kontaktem”, tylko kontynuacją relacji zbudowanej w feedzie social mediowym. W jego przypadku przełożyło się to na wzrost liczby umawianych spotkań demo do poziomu kilkunastu–kilkudziesięciu miesięcznie oraz na przychód liczony w setkach tysięcy dol.

TikTok jako scena, na której „brudna robota” sprzedaży staje się treścią

Drugi wątek dotyczy tego, co Gen Z robi wyjątkowo dobrze, czyli zamienia proces w format, który da się oglądać. Sara Uy, pracując w rekrutacji i szkoleniach sprzedażowych, zaczęła publikować fragmenty cold calli na TikToku – początkowo jako ćwiczenie, później jako stały element budowania marki. Viralowe zasięgi dały jej coś więcej niż popularność. Zapewniły dotarcie do osób decyzyjnych, które same odezwały się z potrzebą rozmowy o usługach. Uy raportowała, że znacząca część przychodu była generowana przez ruch napędzany przede wszystkim TikTokiem.

To wpisuje się w szerszy trend zachowań zakupowych młodszych grup. Social media są dziś zarówno miejscem discovery (odkrywanie nowych treści), jak i coraz częściej — do przeprowadzania transakcji. Dane Salesforce z raportu Connected Shoppers pokazują, że Gen Z masowo odkrywa produkty w socialach i duża część tej grupy kupuje przez lub dzięki platformom społecznościowym.

Sprawdź też: Jak Formuła 1 pompuje wartość Pirelli. Od „niedzieli na torze” do inteligentnych opon na co dzień

Social selling jako kompetencja zespołu, nie talent jednostki

Historie Pappasa i Uy kończą się podobnie. Organizacje próbują „zreplikować” ich sukces, prosząc o szkolenia dla innych sprzedawców i formalizując działania wokół treści oraz społeczności. To naturalny kierunek, ale z jednym zastrzeżeniem: social selling nie skaluje się przez kopiowanie stylu, tylko przez budowę własnego głosu sprzedawców i jasne ramy działania.

W praktyce oznacza to zasady obecności (co można komunikować, a czego nie), wsparcie marketingu w doborze tematów i formatów oraz spójne mierzenie efektu w lejku, a nie w samych zasięgach.

Tu dochodzi jeszcze element kultury i „pozwolenia” na widoczność dla pracowników. Dopiero w firmie, w której liderzy i handlowcy aktywnie działają na LinkedIn, można poczuć przestrzeń, by samemu zacząć publikować – a potem ruch przychodzący staje się rzeczywistym źródłem leadów.

Z perspektywy zarządzania sprzedażą warto spojrzeć na to jak na odpowiedź na dwa równoległe zjawiska. Po pierwsze, kupujący w B2B chcą dłużej pozostać w trybie samodzielnego researchu i unikają masowego outreachu. Po drugie, rośnie przewaga tych firm, które potrafią budować zaufanie wcześniej, zanim w ogóle padnie propozycja spotkania. LinkedIn wskazuje, że zespoły i sprzedawcy rozwijający social selling osiągają więcej szans sprzedażowych i częściej realizują cele, co wzmacnia argument, by traktować tę kompetencję jako standardowy element nowoczesnego playbooka sprzedaży.

Czytaj też: Jak znaleźć lidera, który osiągnie wyniki? Dorota Kołecka o executive search, AI i globalnych ambicjach [WYWIAD]

REKLAMA