Sam Tooley nie stworzył kolejnej siłowni sprzedającej dostęp do sprzętu. Z małego studia w New Jersey rozwinął Alpha Fit Club, którego siłą miały być relacje, wspólny wysiłek i trening możliwy do powtórzenia w kolejnych lokalizacjach. Jego historia pokazuje, dlaczego we franczyzie emocje klientów muszą iść w parze z dyscypliną operacyjną.
- Alpha Fit Club ma już 20 działających studiów i sprzedane prawa do kolejnych 30 lokalizacji
- Pierwszy klub marki otwarty w kwietniu 2019 r. zgromadził ponad 400 członków w ciągu dziesięciu miesięcy
- W pandemii firma podtrzymywała relacje dzięki treningom online i zajęciom plenerowym
- Własne zawody Alpha Games mają wzmacniać więź z klubem i dawać uczestnikom kolejny powód do regularnego treningu
Zanim powstała marka, Tooley był biegaczem i trenerem. Po studiach wrócił do rodzinnych stron, by szkolić młodych sportowców. Nagła śmierć ojca zmieniła jego sytuację: chciał wspierać matkę i młodszego brata, a jednocześnie zwiększyć dochody. Zaczął więc prowadzić przez internet zawodników wytrzymałościowych. W rozmowie z Danem Bovą z amerykańskiego „Entrepreneur” mówi też o pracy z uczestnikami eliminacji olimpijskich w maratonie.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Mimo rozwoju działalności online zależało mu na swoim miejscu. Wynajął studio o powierzchni około 65 mkw. Był tam on, pies i stojak do przysiadów. Wspominał, że początkowo część gości przychodziła głównie pobawić się ze zwierzęciem. Nie traktował tego jako problemu. Relacja z trenerem mogła zaczynać się od zwykłej sympatii.
Niedługo po podpisaniu umowy najmu rodzinny dom strawił pożar, w którym zginął młodszy brat Tooleya. Trener mówił, że pomaganie innym i codzienna praca stały się dla niego sposobem radzenia sobie ze stratą. To doświadczenie tłumaczy znaczenie, jakie nadawał później wspólnocie.
Większy klub zaplanował z dwojgiem klientów zainteresowanych franczyzą fitness. Chcieli połączyć atmosferę butikowych studiów Nowego Jorku z konsekwentnym programem siłowym. Pierwszy Alpha Fit Club otworzyli w Westfield w kwietniu 2019 r. Ponad 400 członków w dziesięć miesięcy pokazało, że oferta znalazła odbiorców.
Pandemia sprawdziła siłę klubowej społeczności
Potem przyszły ograniczenia pandemiczne. Firma organizowała treningi przez Zoom i zajęcia na świeżym powietrzu. Według relacji Tooleya na ćwiczenia z przenośnym sprzętem muzycznym i tablicą przychodziło nawet 250 osób. Klienci szukali ruchu, ale też kontaktu z innymi. Wartość klubu wykraczała poza dostęp do sali.
W docelowym modelu doświadczenie zaczyna się już w recepcji. Gość ma być zauważony, a pracownicy powinni znać jego imię. Dalej czekają przygaszone światła, muzyka i trener z mikrofonem. Opisany przez Tooleya trening obejmuje sześć stacji, po sześć minut pracy, z minutą na odpoczynek i zmianę miejsca. Program równoważy ćwiczenia siłowe i kondycyjne, poprzedzone instruktażem oraz rozgrzewką.
Taka usługa wymaga dobrych trenerów, spójnego programu i indywidualnego podejścia. Jednocześnie standard nie może opierać się wyłącznie na charyzmie właściciela. Jeżeli każdy nowy klub wymaga jego osobistej obecności, firma ma sprawdzone studio, lecz jeszcze nie ma sprawdzonej sieci.
Tooley twierdzi, że od początku projektował działalność z myślą o powielaniu. Do końca 2021 r. sprzedano 20 franczyz, zanim ruszyła pierwsza placówka franczyzowa.
Czytaj też: Franczyza w Polsce i jej model biznesowy
Własne zawody dają klientom cel
Pomysł na Alpha Games pojawił się po zawodach HYROX w Nowym Jorku, na które sieć przyprowadziła około 500 osób. Tooley dostrzegł ryzyko: jeśli uczestnicy polubią inną formułę rywalizacji, mogą przenieść się do klubów przygotowujących właśnie do niej. Własne wydarzenie miało połączyć sportowy cel z programem, który klienci już znali.
Pierwsza edycja zgromadziła 550 zawodników, druga 900 i wyprzedała się w 72 godziny. Nową zaplanowano na 3 października 2026 r. w American Dream w East Rutherford. Założyciel mówi o 1550 uczestnikach i oczekiwanych 3 tys. widzów. To zapowiedź skali wydarzenia, nie zaś wynik zakończonej imprezy. Obok rywalizacji przewidziano strefę regeneracji i sprzedaż klubowych produktów.
W Polsce o znaczeniu aktywnego właściciela przypomina badanie BGR Quantic opisane przez Business Growth Review: ponad połowa respondentów widzi siebie jako osobę operacyjnie zarządzającą franczyzą. Badanie CAWI objęło 1066 osób w wieku 25–50 lat na początku br. Dla klubów fitness to istotna wskazówka — lokalnych relacji i jakości obsługi nie zastąpi samo rozpoznawalne logo na wejściu.
Sam Tooley podkreśla odpowiedzialność wobec partnerów, którzy czasem finansują klub dodatkową hipoteką. Franczyzodawca powinien rozumieć prowadzenie kilku placówek i potrafić wykazać powtarzalność modelu. Społeczność może zwiększać szanse biznesu, ale dopiero dobra obsługa, kontrola kosztów i właściwi partnerzy pozwalają utrzymać ją podczas wzrostu.
Czytaj też: Co Polacy myślą o własnym biznesie pod cudzą marką
