KPMG: w pracy będziemy głównie mówić do oprogramowania

Na zdjęciu Chad Seiler, lider biznesowy ds. technologii, mediów i telekomunikacji w KPMG w USA / Fot. Mat. prasowe Na zdjęciu Chad Seiler, lider biznesowy ds. technologii, mediów i telekomunikacji w KPMG w USA / Fot. Mat. prasowe
Na zdjęciu Chad Seiler, lider biznesowy ds. technologii, mediów i telekomunikacji w KPMG w USA / Fot. Mat. prasowe

KPMG i OpenAI chcą zmienić sposób, w jaki pracownicy korzystają z firmowych aplikacji. Zamiast logować się do kolejnych systemów, przechodzić przez moduły i wypełniać formularze, mają po prostu powiedzieć agentowi AI, jaki rezultat chcą osiągnąć. Oprogramowanie pozostanie w tle, a głównym interfejsem pracy stanie się rozmowa.

  • KPMG zostało partnerem OpenAI najwyższego szczebla i zamierza wspólnie sprzedawać firmom rozwiązania oparte na agentach AI
  • Pierwszym wdrożeniem była platforma do zarządzania łańcuchem dostaw i realizacją zamówień przygotowana przez KPMG dla samego OpenAI
  • „Headless software” (czyli oprogramowanie działające w tle) ma oddzielić doświadczenie pracownika od ekranów, formularzy i modułów tradycyjnych systemów ERP oraz CRM
  • Automatyzacja skróci wykonywanie zadań, ale zwiększy znaczenie decyzji, kontroli, odpowiedzialności i rozmów o pracy

KPMG nie zaczęło od prezentacji dla klientów. Najpierw sprzedało własną koncepcję OpenAI. Firma konsultingowa zbudowała dla laboratorium platformę Supply Chain & Fulfillment Orchestration, koordynującą procesy związane z łańcuchem dostaw i realizacją zamówień. Wdrożenie określane jako klient zero stało się dowodem, że model może działać w dużej organizacji, a nie tylko w pilotażu.

Na tej podstawie obie firmy ogłosiły szerszy sojusz. KPMG otrzymało status OpenAI Elite Partner, przeznaczony dla partnerów zdolnych prowadzić duże, globalne wdrożenia. Etap eksperymentów ma ustąpić wykorzystaniu agentów AI w najważniejszych procesach firm.

Systemy zostają, znikają ich ekrany

Najważniejszym elementem tej wizji jest headless software, czyli oprogramowanie pozbawione tradycyjnego interfejsu jako głównego punktu kontaktu z użytkownikiem. Nie oznacza to, że ERP, CRM, systemy finansowe czy aplikacje do obsługi dostaw przestaną istnieć. Nadal będą przechowywały dane i pozostaną systemami referencyjnymi. Z perspektywy pracownika mają jednak stać się niemal niewidoczne.

Dziś wykonanie prostego zadania często wymaga znajomości „geografii” programu: trzeba wiedzieć, gdzie znajduje się odpowiedni moduł, które pola są obowiązkowe i jak połączyć dane z kilku narzędzi.

W modelu KPMG pracownik opisuje oczekiwany efekt, a agent AI interpretuje intencję, wybiera systemy, pobiera informacje i wykonuje kolejne czynności. Gdy pojawia się ryzyko, niejednoznaczność lub potrzeba oceny, zadanie wraca do człowieka.

Docelowym interfejsem ma być głos. Zamiast wpisywać dane do kilku aplikacji, pracownik poprosi system o przygotowanie prognozy, sprawdzenie zapasów, uruchomienie zamówienia albo zestawienie informacji o kliencie. Agent połączy dane z wielu źródeł i wykona działania w różnych systemach. Model SaaS nie znika — zmienia się natomiast powierzchnia, przez którą człowiek z niego korzysta.

Taki model może być istotny również w Polsce. W wielu firmach systemy ERP, CRM i obiegu dokumentów wdrażano etapami, często u różnych dostawców, a ich obsługa nadal wymaga ręcznych operacji. Warstwa agentowa mogłaby ograniczyć potrzebę kosztownej wymiany całej infrastruktury, ale wymusiłaby uporządkowanie danych, uprawnień i odpowiedzialności za decyzje AI.

Sprawdź też: Cyfrowy sprzedawca, który przekonał Sequoię. Sable zebrał 45 mln dol. na „pracownika” Aiden

Mniej wykonywania, więcej decydowania

Automatyzacja nie oznacza jednak, że praca po prostu zniknie. Arvind Narayanan z Princeton opisuje ją jako „kanapkę” złożoną z trzech warstw: decyzji, wykonania i dostarczenia rezultatu. AI najszybciej kompresuje środkową część, czyli samo wykonywanie zadań. Trudniej skrócić czas potrzebny na wybór celu, ocenę ryzyka, weryfikację efektu i przyjęcie odpowiedzialności.

Chad Seiler, lider biznesowy ds. technologii, mediów i telekomunikacji w KPMG w USA zgadza się z tym ujęciem, ale dodaje, że większa szybkość może stworzyć nowe obowiązki. Gdy system generuje więcej analiz, dokumentów i działań w krótszym czasie, organizacja musi intensywniej sprawdzać ich poprawność. Pracownicy mogą więc mniej czasu poświęcać na klikanie, a więcej na uzgadnianie celów, formułowanie poleceń, omawianie rezultatów i zatwierdzanie decyzji. Przyszłość pracy może być bardziej oparta na rozmawianiu, choć niekoniecznie będzie prostsza.

Narayanan zauważa ponadto, że AI zwiększa ambicję projektów, a wraz z nią znaczenie osądu i odpowiedzialności. Ostrzega również przed uzależnieniem od jednego agenta, który może stać się repozytorium nieformalnej wiedzy o procesach. Jego wymiana mogłaby sparaliżować pracę wielu zespołów.

Dlatego KPMG nie przedstawia agentowej transformacji jako zwykłej migracji technologicznej. To zestaw decyzji biznesowych: które procesy przebudować, gdzie dopuścić autonomiczne działanie, a gdzie zachować kontrolę człowieka. Duże organizacje prawdopodobnie nie będą opierać się też na jednym dostawcy modeli. Obok OpenAI mogą wykorzystywać rozwiązania Anthropic, modele otwarte i tańsze narzędzia do węższych zadań.

Przewagą firm konsultingowych ma być nie sam dostęp do modeli, lecz znajomość danych, procesów, kultury, silosów i regulacji klientów. Połączenie AI z przedsiębiorstwem pozostaje trudnym projektem organizacyjnym. KPMG i OpenAI stawiają więc nie na koniec oprogramowania, lecz na koniec oprogramowania widocznego dla użytkownika.

Czytaj też: AI tylko na slajdach? Nowy indeks obnaża pozorne wdrożenia w firmach

REKLAMA