Wysyłają dziesiątki CV, przechodzą wieloetapowe rekrutacje i tygodniami czekają na odpowiedź, która często nie nadchodzi. Część bezrobotnych po miesiącach bezskutecznych starań nie znajduje nowej pracy, lecz rezygnuje z dalszych poszukiwań. Ekonomiści ostrzegają, że rosnąca grupa zniechęconych kandydatów staje się poważnym problemem rynku pracy.
- Wielomiesięczne rekrutacje, brak odpowiedzi i masowe zwolnienia wypychają część kandydatów poza rynek pracy
- W czerwcu około 720 tys. Amerykanów przestało pracować lub aktywnie szukać zatrudnienia
- Długotrwałe bezrobocie pogarsza kondycję psychiczną i dodatkowo utrudnia powrót do aktywności zawodowej
- Część zniechęconych osób wraca na studia, zmienia branżę albo traktuje przerwę jako czas na przebudowę kariery
Ponad 300 godzin poświęconych na przeglądanie ofert, przygotowywanie aplikacji i udział w rozmowach nie przyniosło Danowi Codzie efektu. Po zwolnieniu w grudniu 2025 r. 40-latek z Durham w Karolinie Północnej szukał stanowiska związanego z zarządzaniem programami technicznymi lub projektami. Wysłał dziesiątki zgłoszeń. Efekty? Dostał około 15 odpowiedzi i kilkukrotnie przechodził przez kolejne etapy rekrutacji. Żadna nie zakończyła się ofertą zatrudnienia.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
W czerwcu uznał, że nie ma już siły kontynuować. Jak mówi, rynek pracy go „zużył”, a każda kolejna próba kończyła się zderzeniem ze ścianą.
W styczniu liczba zapowiedzianych zwolnień w USA osiągnęła poziom niewidziany od 2009 r., czyli od czasu wielkiej recesji. Tysiące pracowników jednocześnie zaczęły walczyć o te same stanowiska. Podobnie jest w wielu innych miejscach na świecie.
Zniechęceni znikają z rynku pracy
Historia Cody nie jest odosobniona. Ekonomiści zwracają uwagę na spadek aktywności zawodowej, czyli odsetka osób, które pracują albo aktywnie poszukują zatrudnienia. W czerwcu aktywność zawodowa osób w wieku 25–54 lata zanotowała największy miesięczny spadek od czerwca 1976 r., nie licząc pandemii. Według danych Rezerwy Federalnej w St. Louis pomiędzy majem a czerwcem około 720 tys. osób przestało pracować lub szukać pracy.
Wśród wycofujących się są kobiety i mężczyźni, ale największą grupę stanowią osoby w wieku od 25 do 34 lat. To szczególnie niepokojące, bo ten okres zwykle decyduje o tempie kariery, wzroście wynagrodzeń i budowaniu oszczędności emerytalnych.
Jednocześnie utrzymuje się wysoki poziom długotrwałego bezrobocia. W czerwcu ponad 1,9 mln Amerykanów, czyli mniej więcej co czwarta bezrobotna osoba, szukało zatrudnienia przez ponad pół roku. Rynek określany jako „low hire, low fire”, na którym firmy rzadziej zwalniają, ale również niechętnie zatrudniają, może pogłębiać ten problem.
Jednorazowy spadek może zostać skorygowany, ale nie zmienia to szerszego obrazu. Od początku XXI wieku udział Amerykanów w rynku pracy stopniowo maleje, czemu sprzyja starzenie się społeczeństwa, przechodzenie starszych pracowników na emeryturę oraz mniejszy napływ imigrantów.
Sprawdź też: Widoczność marki w AI to nie nowe SEO. Jak mierzyć ją bez iluzji i pustych wykresów
Rekrutacja, która niszczy motywację
Za decyzją o rezygnacji z poszukiwań często stoi nie tylko rachunek ekonomiczny, lecz także zdrowie psychiczne. Odrzucenia, brak odpowiedzi, kolejne rundy rozmów i presja finansowa prowadzą do wyczerpania. Z badania Resume Genius przeprowadzonego wśród tysiąca aktywnych kandydatów wynika, że około połowa uważa, iż proces poszukiwania pracy negatywnie wpływa na ich kondycję psychiczną.
Coda przerwał poszukiwania po rozmowie z żoną, która zauważyła pogorszenie jego nastroju. Jego rodzina mogła sobie jednak pozwolić na czasową przerwę, ponieważ wcześniej oszczędzała z myślą o wcześniejszej emeryturze. Rodzina ogranicza wydatki, a Coda może poświęcić więcej czasu trzyletniemu dziecku.
Trudniejsza była sytuacja 33-letniej Hainy, specjalistki od analityki marketingowej, która straciła pracę w Nowym Jorku w listopadzie 2025 r. Choć zdobyła kilka ofert, przeszkodą okazała się konieczność znalezienia pracodawcy gotowego obsłużyć transfer wizy H-1B. W maju przerwała poszukiwania w USA i wróciła do rodziny w Mongolii Wewnętrznej. Przyznała, że ciągłe wahania między nadzieją a rozczarowaniem całkowicie ją wyczerpały.
Długotrwała przerwa może później utrudnić powrót. Pracodawcy nadal często pytają o luki w CV, więc im dłużej ktoś pozostaje poza rynkiem, tym trudniej może mu być przekonać rekrutera. Zniechęcenie staje się mechanizmem samonapędzającym — brak pracy prowadzi do rezygnacji, a rezygnacja zwiększa barierę wejścia.
Powrót na studia albo całkowita zmiana zawodu
Część osób wykorzystuje przerwę na zdobycie nowych kwalifikacji lub zmianę branży. Podobnie było podczas wielkiej recesji, gdy liczba studentów wracających na uczelnie po okresie aktywności zawodowej wzrosła w USA o 30% między 2006 a 2010 r.
Taką drogę wybrała 26-letnia Celine Wang, wcześniej pracująca jako projektantka cyfrowa. W 2024 r. odeszła z agencji bez nowej oferty, nie spodziewając się, jak trudny okaże się rynek. Po roku aplikowania i nieudanej ośmioetapowej rekrutacji uznała, że musi spróbować czegoś innego. Wybrała higienę stomatologiczną, licząc na większy popyt i stabilność ochrony zdrowia. Rozpoczęła naukę w maju i zamierza ukończyć program pod koniec 2027 r., zachowując możliwość wykonywania zleceń projektowych.
Dla jednych przerwa staje się wymuszonym odwrotem, dla innych okazją do korekty planów. Coda daje sobie do roku sabbaticalu i przyznaje, że decyzja jest jednocześnie przerażająca i dobra. Tylko osoby posiadające oszczędności lub wsparcie rodziny mogą jednak pozwolić sobie na takie zatrzymanie bez natychmiastowego ryzyka finansowego.
Polski rynek pracy pozostaje inny niż amerykański, ale mechanizm zniechęcenia jest podobny. Kandydaci w Polsce również skarżą się na brak informacji zwrotnej, przeciągające się procesy, rekrutacje prowadzone „na zapas” i wieloetapowe rozmowy bez finału.
Przy słabszym popycie część osób może przechodzić do bierności zawodowej, emigracji, pracy dorywczej lub samozatrudnienia, czego nie pokazuje sam wskaźnik bezrobocia.
Wyzwaniem staje się zatem nie tylko tworzenie miejsc pracy, lecz także podtrzymywanie aktywności ludzi, którzy po miesiącach bezskutecznych starań przestają wierzyć, że rynek ma im cokolwiek do zaoferowania. Gdy kandydat znika z grona bezrobotnych tylko dlatego, że nie ma już siły aplikować, statystyka może wyglądać lepiej, ale gospodarka traci jego doświadczenie, kompetencje i przyszły potencjał.
Czytaj też: Dlaczego większość cold maili trafia do kosza? Odpowiedź dają trzy proste nawyki
