Suwerenność czy zależność? Polska a technologiczne kompromisy XXI wieku

Na zdjęciu: Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl (po lewej), a także Przemysław Samoń, frontend manager w Britenet Sp. z o.o. Na zdjęciu: Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl (po lewej), a także Przemysław Samoń, frontend manager w Britenet Sp. z o.o.
Na zdjęciu: Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl (po lewej), a także Przemysław Samoń, frontend manager w Britenet Sp. z o.o.

Suwerenność technologiczna to nie tylko zgodność z regulacjami – to świadoma strategia zarządzania ryzykiem operacyjnym, kosztowym i geopolitycznym, od której zależy długoterminowa stabilność biznesu.

  • Największe niepokoje budzą dziś zależności od platforma globalnych dostawców, w których brakuje kontroli nad danymi oraz dostawca podlega innej jurysdykcji
  • Polskie firmy coraz poważniej traktują lokalne alternatywy infrastrukturalne dla globalnych platform jako element zarządzania ciągłością działania
  • AI to wartościowe narzędzie– ale tylko wtedy, gdy ostateczne decyzje i odpowiedzialność zawsze pozostają po stronie człowieka
  • Polska gospodarka – podobnie jak reszta Europy – staje przed fundamentalnym pytaniem: ile wolności technologicznej jesteśmy gotowi oddać w zamian za wygodę, szybkość i niski koszt?
Thumbnail
Twoja firma potrzebuje leadów kwalifikowanych? Rozpocznij współpracę

Debata o suwerenności technologicznej przestała być domeną akademickich konferencji i weszła na stałe do dyskusji w zarządach firm. Stawką jest coraz więcej: dane, modele biznesowe, ciągłość działania i długoterminowa konkurencyjność. Jak wytyczyć granicę między rozsądnym korzystaniem z globalnych platform a niebezpiecznym uzależnieniem od nich?

Kiedy polskie firmy mówią o suwerenności technologicznej, najczęściej myślą o regulacjach: RODO, AI Act, NIS2, DORA. To zrozumiałe – kary za naruszenia są dotkliwe, a terminy wdrożeń nieubłagane. Problem w tym, że zgodność z przepisami i rzeczywista suwerenność to dwie zupełnie różne rzeczy.

Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl, pierwszej prywatnej i suwerennej Fabryki AI w regionie CEE, stawia tę granicę precyzyjnie: — Suwerenności nie należy mylić ze zgodnością z regulacjami. RODO, AI Act, NIS2 czy DORA definiują minimum, ale nie zabezpieczają długoterminowych interesów organizacji — mówi dla Business Growth Review. — Suwerenność technologiczna zaczyna się, gdy jest zachowana realna kontrola nad danymi, modelami i know-how, które budują przewagę konkurencyjną organizacji — dodaje.

Ta definicja ma poważne implikacje dla polskiego biznesu. Firma może być w pełni zgodna z europejskim prawem, a jednocześnie uzależniona od zagranicznego dostawcy w stopniu, który zagraża jej stabilności. Przykłady są dobrze znane: nagłe zmiany polityki cenowej platform chmurowych, ograniczenia eksportowe nakładane przez rządy państw trzecich, jednostronne modyfikacje warunków świadczenia usług. W każdym z tych scenariuszy regulacje nie pomagają – chroni współpraca z dostawcami podlegającymi pod tą samą jurysdykcję i dostęp do alternatyw.

Wojciech Stramski nie pozostawia złudzeń co do tego, jak rozumieć suwerenność z perspektywy zarządu:

Z perspektywy C-level suwerenność technologiczna to zarządzanie ryzykiem operacyjnym, kosztowym i geopolitycznym oraz zapewnienie ciągłości działania na bazie wykorzystywanych rozwiązań i usług IT. Oznacza unikanie uzależnienia od jednego dostawcy, jednej jurysdykcji i nieprzewidywalnych zmian polityk dostępowych lub cenowych.

Wojciech Stramski

CEO , Beyond.pl

CEO Beyond.pl dodaje, że technologia nie może być narzędziem presji, ani przez ograniczenie dostępu do danych, ani przez erozję marż. — To nie ideologia, lecz świadoma strategia zarządcza, która wprost przekłada się na stabilność i długoterminową konkurencyjność biznesu — podkreśla.

Czytaj też: Infrastruktura to nowa suwerenność. Data4 stawia na Polskę jako hub AI dla CEE [WYWIAD]

AI: narzędzie czy niewidzialne ryzyko?

Jeśli jedno zagadnienie dominuje dziś rozmowy o technologicznych zależnościach w Polsce, to właśnie sztuczna inteligencja. Tempo adopcji AI jest bardzo dobre w kontekście prostych narzędzi, np. aplikacje wspomagające pisanie, analizę danych, automatyzację procesów czy generowanie kodu weszły do codziennej pracy tysięcy zespołów. Ale tam, gdzie jest szybkość i wygoda, bywa też ryzyko trudne do dostrzeżenia z zewnątrz.

Przemysław Samoń, frontend manager w Britenet Sp. z o.o., wskazuje, gdzie leży ta granica. — Obecnie jedne z największych obaw w biznesie budzą zależności związane z wykorzystaniem AI, szczególnie w obszarach, w których nie ma jasno określonej kontroli ani zdefiniowanych ram odpowiedzialności — zauważa dla Business Growth Review. — Problemem jest zwłaszcza tworzenie aplikacji lub elementów systemów wyłącznie na podstawie treści generowanych przez AI, bez ich późniejszej weryfikacji, testów bezpieczeństwa czy przeglądu jakości. W takim podejściu łatwo o luki bezpieczeństwa, które są trudne do wykrycia, a odpowiedzialność za błędy staje się niejednoznaczna — mówi.

Ten problem jest szczególnie istotny w sektorze wytwarzania oprogramowania, ale dotyczy każdej branży, w której AI generuje treści wchodzące bezpośrednio do systemów produkcyjnych.

Luka bezpieczeństwa wykryta po miesiącach może oznaczać poważne konsekwencje prawne i wizerunkowe, zwłaszcza w dobie rosnącej odpowiedzialności zarządów przewidzianej przez NIS2 i DORA.

Kiedy zależność jest do zaakceptowania?

Suwerenność technologiczna nie oznacza samowystarczalności. Żaden rozsądny biznes nie będzie budował własnego centrum danych dla każdej aplikacji ani rezygnował z usług chmurowych wyłącznie dla zasady. Pytanie brzmi: jakie zależności są strategicznie akceptowalne, a jakie stanowią realną słabość organizacji?

AI jest postrzegane jako akceptowalny kompromis wtedy, gdy pełni rolę narzędzia wspierającego zespoły, na przykład w analizie danych, automatyzacji prostych zadań czy przy wstępnym prototypowaniu. Kluczowe jest jednak to, aby końcowe decyzje i odpowiedzialność zawsze pozostawały po stronie człowieka, a samo wykorzystanie AI odbywało się w ramach jasno ustalonych zasad i standardów bezpieczeństwa.

Przemysław Samoń

Frontend Manager , Britenet Sp. z o.o.

Innymi słowy, zależność od narzędzia jest akceptowalna, gdy człowiek zachowuje ostatnie słowo. Staje się groźna, gdy narzędzie zastępuje ocenę ekspercką zamiast ją wspierać. To rozróżnienie – pozornie proste – ma ogromne znaczenie przy projektowaniu procesów, polityk bezpieczeństwa i podziału odpowiedzialności.

Suwerenność technologiczna to zatem nie wybór między izolacją a globalizacją, lecz umiejętność świadomego zarządzania zależnościami. Polskie firmy, które to rozumieją, budują odporność nie przez odcięcie się od świata, ale przez zachowanie kontroli tam, gdzie stawką jest ich konkurencyjność i ciągłość działania.

REKLAMA