Największe fortuny związane ze sztuczną inteligencją powstają także daleko od laboratoriów tworzących chatboty. Producenci prowadnic, złączy i precyzyjnych narzędzi ze stali się niezbędni dla budowniczych centrów danych. Historia tajwańskiego King Slide pokazuje, jak dekady pracy nad niepozornym produktem mogą zaprocentować podczas technologicznego boomu.
- Majątek założyciela King Slide Lina Tsung-chiego Bloomberg szacował pod koniec sierpnia na 19,4 mld dol.
- Kapitalizacja producenta prowadnic wzrosła o ponad 3000 proc. w niespełna cztery lata od debiutu ChatGPT
- Wzrost wartości firm z nisz infrastruktury AI zwiększył majątki ich głównych akcjonariuszy łącznie o ponad 62 mld dol.
- Przewagę dostawców budują patenty, precyzja produkcji i szybkość opracowywania kolejnych generacji komponentów
King Slide powstał w 1986 r. i początkowo produkował uchwyty meblowe oraz prowadnice do szuflad. Dziś jego elementy pozwalają instalować i wysuwać ciężkie serwery z szaf podczas prac serwisowych. Rosnąca masa urządzeń podnosi wymagania wobec wytrzymałości i niezawodności mechanizmu.
Według danych przytoczonych przez Bloomberga wartość giełdowa spółki doszła do 43 mld dol., a majątek jej ponad 80-letniego założyciela wyniósł pod koniec sierpnia 19,4 mld dol. Lin Tsung-chi przez pewien czas wyprzedzał nawet Barry’ego Lama z Quanta Computer w rankingu najbogatszych Tajwańczyków. Te wielkości opisują wycenę rynkową i szacunek majątku, a nie gotówkę uzyskaną ze sprzedaży produktów.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Jane Lin, córka założyciela i prezeska firmy, porównuje sytuację do spadających z nieba sztabek złota. Zastrzega jednak, że spadają niezwykle szybko: dostawca, który nie nadąża za klientem, nie skorzysta z koniunktury. Podobne wyzwanie stoi przed producentami całych serwerów.
Przykładów jest więcej. Guangdong Dtech Technology wytwarza mikrowiertła do wykonywania otworów w płytkach drukowanych, także tych stosowanych w serwerach AI. Im bardziej złożona elektronika, tym większe znaczenie precyzyjnego narzędzia. Bloomberg oszacował majątek założyciela tej firmy, Wanga Xina, na 12 mld dol. według stanu na 27 sierpnia br.
Czytaj też: Cichy zwycięzca boomu AI. Wistron zamienił montaż komputerów na miliardy z serwerów
Za sukcesem stoją lata pracy i kosztowny zwrot
Przejście King Slide do technologii nie było skutkiem nagłego olśnienia po premierze ChatGPT. Na początku tego stulecia duży amerykański odbiorca zażądał obniżki cen o 30 proc. Firma odmówiła. Kryzys, który nastąpił po utracie zamówień, wiązał się z odejściem niemal połowy załogi. Szukanie nowego rynku stało się warunkiem przetrwania przedsiębiorstwa.
Z czasem King Slide zdobył zamówienia m.in. od Compaqa i IBM. Od kryzysu z 2000 r. zgromadził ponad 3800 patentów, a zespół inżynierski powiększył się z siedmiu do przeszło 500 osób. Według władz spółki firma potrafi dostarczyć prototyp w ciągu kilku tygodni. Szacowany udział przekraczający 70 proc. rynku prowadnic do najbardziej zaawansowanych serwerów AI pokazuje skalę specjalizacji.
Tę historię łatwo błędnie odczytać jako dowód, że wystarczy znaleźć prosty produkt. W rzeczywistości prowadnica jest końcowym rezultatem doświadczenia konstrukcyjnego, testów i ochrony własności intelektualnej. Konkurent musi zaoferować nie tylko podobny element, lecz także pewność, że będzie on działał w urządzeniu kosztującym znacznie więcej niż sama część.
Bloomberg wskazuje też szwajcarskiego producenta zaworów próżniowych VAT Group, dostawcę ceramiki Chaozhou Three-Circle i specjalistę od chłodzenia Jentech. Z kolei Lotes, założony przez braci znających obróbkę mechaniczną i wykonywanie form, wyrósł na czołowego dostawcę gniazd procesorów. To firmy, które rozwijały kompetencje długo przed obecną falą zamówień.
Polski przemysł może szukać podobnych nisz
Dla polskich firm obróbki metali, elektroniki i automatyki to wskazówka, by szukać miejsca w łańcuchu dostaw centrów danych. Szansą mogą być obudowy, elementy chłodzenia, zasilania lub usługi integracji. Wejście wymaga jednak potwierdzenia jakości, terminowości i zdolności do zwiększania produkcji. Sama etykieta AI nie zastąpi kwalifikacji u wymagającego odbiorcy.
Trzeba też odróżnić trwałą przewagę dostawcy od wysokiej ceny jego akcji. Nawet potrzebny produkt może okazać się słabą inwestycją, jeśli kurs zakłada wieloletni wzrost, którego firma później nie osiągnie. Majątki liczone na podstawie giełdowych wycen potrafią szybko się zmieniać.
King Slide pamięta ryzyko zależności od niewielu klientów. Rozszerza zastosowania swoich produktów i rozwija produkcję na Tajwanie oraz w USA. Według relacji Bloomberga próbna produkcja w Houston miała ruszyć we wrześniu. Geograficzna dywersyfikacja może ułatwić obsługę odbiorców, ale nie usuwa zależności od skali ich inwestycji.
Największa obawa Jane Lin dotyczy tego, czy firma zdąży opracować następny produkt. Nowe generacje sprzętu wymuszają kolejne prace konstrukcyjne, zanim poprzednie przestaną przynosić zamówienia. Dla dostawców przemysłowych boom oznacza więc także nieustanny wyścig o utrzymanie miejsca w projektach klientów.
Czytaj też: Cztery spółki na celowniku BofA w prognozie rynku chipów
