Meta ma nowy hit. Muse wskoczył na szczyt sklepów i pokazuje, jak mogą wyglądać agenci AI

Meta rozwija nowy produkt AI Meta rozwija nowy produkt AI
Meta rozwija nowy produkt AI

Meta znów próbuje zbudować produkt konsumencki wokół sztucznej inteligencji, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o generator treści. Muse łączy funkcje agenta AI z kontekstem z usług Mety i zewnętrznych aplikacji. Pierwsze dane o pobraniach sugerują, że taki model może być bliższy temu, czego użytkownicy oczekują od osobistego asystenta.

  • Po sześciu dniach od premiery Muse miał ponad 902 tys. pobrań, więcej niż poprzednia aplikacja Meta AI w analogicznym okresie
  • Aplikacja pozwala budować własnych agentów AI, którzy mogą wykonywać zadania w internecie i korzystać z kontekstu użytkownika
  • Muse może łączyć informacje z usług Mety oraz zewnętrznych narzędzi, m.in. Gmaila, kalendarzy i OpenTable
  • Silny start produktu przełożył się na wzrost kursu Mety i spółek z jej technologicznego łańcucha dostaw

Meta Platforms ma za sobą wyjątkowo mocny start nowej aplikacji. Muse, zaprezentowany 8 września, już w poniedziałek zajmował pierwsze miejsce wśród darmowych aplikacji zarówno w amerykańskim App Store, jak i Google Play. Według danych Sensor Tower w ciągu pierwszych sześciu dni aplikację pobrano ponad 902 tys. razy. Poprzednia aplikacja Meta AI zanotowała w analogicznym okresie około 773 tys. pobrań.

Muse jest produktem innego typu niż wcześniejszy Meta AI. Zamiast koncentrować się głównie na generowaniu obrazów, krótkich filmów i odpowiedzi tekstowych, pozwala tworzyć spersonalizowanych agentów AI. Taki agent może zostać wysłany do internetu, aby wykonać określone zadanie w imieniu użytkownika, a nie tylko podpowiedzieć mu, co powinien zrobić.

Najważniejszym wyróżnikiem Muse ma być kontekst. Aplikacja może odpowiadać na podstawie treści i aktywności użytkownika w ekosystemie Mety, m.in. na Facebook Marketplace i Instagramie. Może też łączyć się z Gmailem, kalendarzami Apple i Google, OpenTable czy stronami obsługiwanymi przez przeglądarkę. To może przesunąć AI z roli rozmówcy do narzędzia działającego w codziennych procesach.

Czytaj też: Przedsiębiorcy wyciskają maksimum z Claude Cowork

Meta wreszcie znalazła model na osobiste AI?

Z punktu widzenia Mety stawką jest znacznie więcej niż sukces jednej aplikacji. Mark Zuckerberg od dawna przekonuje, że przyszłość AI będzie związana z osobistymi asystentami. Muse daje firmie możliwość połączenia modeli z czymś, czego konkurenci nie mają w takiej skali: danymi społecznościowymi i codzienną aktywnością miliardów użytkowników.

Produkt jest bezpłatny w określonych limitach, ale Meta testuje również monetyzację. Plany za 20 i 100 dol. miesięcznie zapewniają większą pulę tokenów. Analitycy Evercore ISI ocenili, że Muse może stać się nowym motorem korzystania z usług Mety, a w dalszej kolejności otworzyć źródła przychodów z reklam, abonamentów oraz udziału w transakcjach realizowanych przez agentów.

Muse działa również w należącym do Mety WhatsAppie. To oznacza, że liczba pobrań samodzielnej aplikacji nie pokazuje pełnego zasięgu produktu. Jeżeli agent stanie się integralną częścią komunikatora, Meta nie będzie musiała budować dystrybucji od zera, tylko wprowadzi nowe funkcje w środowisku, z którego użytkownicy korzystają już codziennie.

Czytaj też: Agenci AI zmieniają tworzenie oprogramowania

Rynek uwierzył w nowy produkt

Pierwsza reakcja inwestorów była bardzo mocna. Akcje Mety wzrosły w poniedziałek o 11 proc., osiągając najwyższy kurs zamknięcia od poprzedniego października. Był to największy jednodniowy procentowy wzrost od kwietnia 2025 r. Sukces Muse został potraktowany jako sygnał, że ogromne wydatki na AI mogą zacząć przekładać się na produkty konsumenckie.

Efekt rozlał się także na dostawców sprzętu. AMD zyskało niemal 10 proc., Intel 12 proc., a Arm Holdings 17 proc. W przypadku AMD wzrost wypchnął kapitalizację firmy powyżej 1 bln dol. Inwestorzy odczytali popularność Muse jako kolejny argument, że popyt na moc obliczeniową dla usług AI może pozostać wysoki.

Polski kontekst jest szczególnie ciekawy dla firm rozwijających sprzedaż, obsługę klienta i marketing w kanałach społecznościowych. Jeżeli osobisty agent zacznie korzystać jednocześnie z komunikatorów, kalendarza, poczty, marketplace’ów i usług transakcyjnych, część ścieżki zakupowej może przenieść się z klasycznych stron WWW do interfejsu AI. Dla polskich e-sklepów i usługodawców oznacza to konieczność myślenia nie tylko o SEO i social mediach, ale też o tym, czy oferta jest czytelna dla agentów wykonujących zadania za użytkownika.

Na razie Muse pozostaje produktem na bardzo wczesnym etapie. Wysokie miejsce w sklepach może wynikać z efektu nowości, a prawdziwym testem będzie retencja po kilku tygodniach i miesiącach. Meta dostała jednak sygnał, którego przy poprzedniej aplikacji AI brakowało — konsumenci chcą sprawdzić narzędzie, które nie tylko generuje treść, ale próbuje działać za nich.

REKLAMA