Microsoft przebudowuje Copilota wokół zadań zawodowych. Łączy doświadczenia z wersji konsumenckiej i firmowej, dodaje pracę na dokumentach oraz narzędzia do tworzenia aplikacji i automatyzacji. To zwrot ku klientom, którzy mają już Excela, Worda i Teams, a od AI oczekują przede wszystkim wykonanej pracy.
- Nowy Copilot skupia uwagę Microsoftu na produktywności i potrzebach firm
- Użytkownicy mają tworzyć i edytować dokumenty bez opuszczania środowiska asystenta
- Funkcja Code ma ułatwiać budowanie własnych narzędzi, a Autopilot wykonywać zadania także bez kolejnych poleceń
- Zapowiedź obejmuje etapowe wdrożenia i testy, więc dostępność poszczególnych funkcji będzie się różnić
Przez ostatnie dwa lata Microsoft rozwijał oddzielne podejścia do AI dla domu i dla miejsca pracy. Wersja konsumencka miała konkurować o osobistą relację z użytkownikiem, podczas gdy firmowa pomagała w dokumentach, spotkaniach i poczcie. Nowy kierunek łączy te wysiłki, ale wyraźnie przesuwa punkt ciężkości w stronę zastosowań zawodowych.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Powód jest biznesowy. ChatGPT zdobył ogromną popularność, Google może docierać do odbiorców przez ekosystem Androida, a Meta rozwija własnego asystenta.
Microsoft ma natomiast inną przewagę: jego programy od dawna są miejscem, w którym powstają budżety, prezentacje i oferty handlowe. Nie musi zaczynać od budowania nowego nawyku korzystania z AI, jeśli potrafi usprawnić istniejący nawyk pracy.
Charles Lamanna, jeden z menedżerów odpowiedzialnych za funkcje Copilota, tłumaczy, że firma nie zamierza budować osobistego towarzysza. Chce pomagać w załatwianiu spraw. Rozwojem zunifikowanej aplikacji kieruje Jacob Andreou, wcześniej związany ze Snapem.
Zwrot nie oznacza, że użytkownicy indywidualni tracą wszystkie dotychczasowe możliwości. Andreou zapowiada zachowanie części funkcji związanych z nauką, zdrowiem czy wyszukiwaniem informacji. Z wersji konsumenckiej mają natomiast pozostać rozwiązania poprawiające wygodę korzystania z narzędzia.
Dokument i rozmowa w jednym miejscu
Najbardziej namacalna zmiana dotyczy plików. Użytkownik powinien móc poprosić o dokument lub arkusz i dalej go edytować w tym samym środowisku. Dotąd częstą barierą było przechodzenie między czatem a właściwą aplikacją oraz przenoszenie rezultatów. Microsoft próbuje ograniczyć tę pracę, łącząc rozmowę z rzeczywistym wykonywaniem zadania.
Oficjalna zapowiedź z 25 września przedstawia Home, Code i Autopilot. Home łączy czat z delegowaniem pracy, a funkcje pakietu Office trafiają do doświadczenia Copilota. Code ma pomagać tworzyć m.in. proste aplikacje i pulpity danych. Autopilot, wcześniej znany jako Scout, ma kontynuować zadania w tle. Wdrożenie będzie etapowe: część nowości trafi najpierw do programu Frontier lub prywatnych testów.
Praktyczna różnica jest istotna. Podsumowanie spotkania oszczędza czas jednej osobie. Narzędzie, które dodatkowo przygotuje materiały i wesprze kolejne etapy procesu, może zmienić sposób pracy zespołu.
W Polsce taki model może zainteresować zwłaszcza działy finansowe, sprzedaż i firmy usługowe pracujące na dokumentach klientów. Przed rozszerzeniem użycia warto uporządkować uprawnienia do plików i ustalić, które wyniki wymagają akceptacji człowieka.
Pilot obejmujący jeden proces pozwoli porównać czas wykonania, liczbę poprawek i koszt z dotychczasowym sposobem pracy.
Czytaj też: Suwerenność cyfrowa nie jest pytaniem o to, czyje są serwery. Microsoft odpowiada polskim CIO
Za subskrypcją musi pójść mierzalny efekt
Na koniec czerwca firmy opłacały ponad 30 mln subskrypcji Copilota. Liczba ta pokazuje skalę komercyjnego rynku, ale nie mówi jeszcze, jak często pracownicy korzystają z narzędzia ani czy organizacje odzyskują poniesione nakłady.
Przykładem jest GHD, firma inżynieryjna i doradcza. Zaczęła pod koniec 2023 r. od testu obejmującego 300 osób, a następnie udostępniła Copilota wszystkim 12 tys. pracowników. David McLaren, odpowiedzialny za dane i AI, wymienia podsumowania telekonferencji, obsługę poczty oraz przygotowywanie ofert i analiz dla klientów jako zadania realizowane z AI Microsoftu.
Tego rodzaju zastosowania są mniej widowiskowe niż demonstracja całkowicie autonomicznej firmy, ale łatwiej powiązać je z faktycznym kosztem pracy. Liczy się czas potrzebny do przygotowania użytecznej wersji materiału, z uwzględnieniem weryfikacji. Szybki pierwszy szkic nie jest oszczędnością, jeśli później wymaga wielogodzinnego poprawiania danych i wniosków.
Microsoft wskazuje też, że bardziej złożona praca agentów będzie wiązać się z rozliczaniem zużycia. Dla klienta oznacza to konieczność mierzenia kosztu procesu, a nie tylko ceny dostępu dla pracownika. Nowy Copilot może umocnić pozycję koncernu, jeśli połączy wygodę z przewidywalnym wydatkiem i dobrym rezultatem. Firmy kupują bowiem obietnicę sprawniejszej pracy, ale odnawiają umowy na podstawie jej efektów.
Czytaj też: Historia Dominiki pokazuje, czym naprawdę jest dostępność w dobie AI
