Wyborcy różnych partii o zmianach w podatkach. Dzieli ich niemal wszystko [BADANIE]

Co myślą Polacy o zmianach w podatkach / Fot. Konoplytska, Shutterstock Co myślą Polacy o zmianach w podatkach / Fot. Konoplytska, Shutterstock
Co myślą Polacy o zmianach w podatkach / Fot. Konoplytska, Shutterstock

Sympatycy dwóch głównych nurtów polskiej prawicy bardzo podobnie oceniają cały pakiet podatkowy – przeważa przekonanie, że system stanie się mniej sprawiedliwy. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Badanie pokazuje, że w sprawie PIT, podatków dla dużych firm i daniny solidarnościowej ich oczekiwania potrafią różnić się o ponad 20 pkt proc.

  • Wśród sympatyków koalicji rządzącej bilans oceny sprawiedliwości reformy wynosi +26,6 pkt proc., a w dwóch głównych grupach prawicowych około -30 pkt proc.
  • 61,4 proc. sympatyków Konfederacji i prawicy wolnorynkowej popiera proponowaną zmianę skali PIT, w porównaniu do 37,2 proc. wśród sympatyków PiS i ugrupowań pokrewnych
  • Przy CIT sytuacja się odwraca: podwyżkę dla największych przedsiębiorstw popiera 47,8 proc. prawicowej opozycji i tylko 27,9 proc. prawicy wolnorynkowej
  • Jeszcze wyraźniej widać różnicę przy daninie solidarnościowej: poparcie wynosi odpowiednio 55,9 oraz 35,1 proc.

Rządowy pakiet zmian podatkowych obejmuje kilka bardzo różnych instrumentów. W PIT ma zostać podniesiony próg z 120 do 130 tys. zł, a między 130 a 150 tys. zł ma pojawić się nowa stawka 24 proc. Jednocześnie planowany jest wzrost CIT z 19 do 22 proc. dla największych firm, podwyższenie daniny solidarnościowej do 5 proc. oraz powrót do niższego limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu. Rząd argumentuje, że w ten sposób chce z jednej strony odciążyć część klasy średniej, a z drugiej zwiększyć udział największych firm i najlepiej zarabiających w finansowaniu państwa.

Badanie BGR Quantic, jednostki badawczej Business Growth Review, pokazuje, że ocena tych propozycji bardzo silnie zależy od sympatii politycznych. Wśród zwolenników koalicji rządzącej 46,2 proc. uważa, że po zmianach system będzie bardziej sprawiedliwy, a 19,6 proc. – że mniej sprawiedliwy. Daje to bilans +26,6 pkt proc.

Po przeciwnej stronie znajdują się dwie grupy prawicowe. Wśród sympatyków PiS i ugrupowań pokrewnych bardziej sprawiedliwego systemu spodziewa się 17,9 proc., a mniej sprawiedliwego aż 47 proc. Bilans wynosi więc -29,1 pkt proc.

Wśród sympatyków Konfederacji i prawicy wolnorynkowej wynik jest niemal identyczny: 15,3 proc. oczekuje systemu bardziej sprawiedliwego, 46,3 proc. mniej sprawiedliwego, co daje -31,0 pkt proc.

Na poziomie oceny całej reformy można więc odnieść wrażenie, że istnieje jeden duży prawicowy blok sceptyczny wobec propozycji rządu.

Wykres: polityczny termometr sprawiedliwości

Wystarczy zapytać o PIT i obraz się rozpada

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zamiast ogólnej oceny pakietu przejdziemy do konkretnych rozwiązań.

Najlepszym przykładem jest zapowiadana zmiana skali PIT. Wśród sympatyków PiS i ugrupowań pokrewnych popiera ją 37,2 proc. badanych. W grupie Konfederacji i prawicy wolnorynkowej poparcie wynosi natomiast aż 61,4 proc. Różnica to ponad 24 pkt proc.

Co więcej, pod tym względem zwolennikom Konfederacji jest znacznie bliżej do sympatyków obecnego rządu niż do drugiego dużego segmentu prawicy. Wśród osób deklarujących sympatię do KO, Polski 2050, PSL lub Nowej Lewicy zmianę skali PIT popiera 62 proc. respondentów.

To bardzo ciekawy układ. Spór polityczny sugerowałby prosty podział rząd–opozycja, ale ekonomiczna treść reformy tworzy zupełnie inne sojusze. Rozwiązanie pozwalające części podatników później wejść w najwyższą stawkę PIT trafia zarówno do dużej części elektoratu rządowego, jak i wolnorynkowej prawicy.

Czytaj też: Polacy chcą innej reformy podatkowej. Jedna zmiana bije wszystkie pozostałe [BADANIE]

Podatki dla dużych firm odwracają sytuację

Przy CIT role niemal się odwracają. Rząd chce podnieść stawkę CIT z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających przychody powyżej 50 mln euro. Wśród sympatyków PiS i ugrupowań pokrewnych takie rozwiązanie popiera 47,8 proc. badanych, a przeciw jest 17,3 proc.

W elektoracie Konfederacji i prawicy wolnorynkowej poparcie spada do 27,9 proc., podczas gdy przeciwników jest 32,8 proc. Bilans poparcia staje się tutaj ujemny. Różnica między dwoma segmentami prawicy wynosi niemal 20 pkt proc.

Jeszcze ciekawszy jest wynik dotyczący daniny solidarnościowej, czyli dodatkowego obciążenia osób osiągających ponad 1 mln zł dochodu rocznie. Rząd zapowiedział jej podwyższenie z 4 do 5 proc.

Taką zmianę popiera aż 55,9 proc. sympatyków prawicowej opozycji skupionej wokół PiS. Wśród zwolenników Konfederacji i prawicy wolnorynkowej odsetek wynosi 35,1 proc. Różnica ponownie przekracza 20 pkt proc.

Wykres: rozszczepiona prawica
Wykres: rozszczepiona prawica

Dwie prawice, dwie filozofie gospodarcze

Wyniki sugerują istnienie dwóch wyraźnie odmiennych sposobów patrzenia na podatki. Pierwszy można określić jako bardziej socjalny lub redystrybucyjny. Jego zwolennicy są sceptyczni wobec całego pakietu proponowanego przez obecny rząd, ale jednocześnie nie odrzucają zasady, że większą część kosztów funkcjonowania państwa powinny ponosić duże przedsiębiorstwa i najzamożniejsi.

Drugi jest wyraźnie bardziej wolnorynkowy. Tu szczególnie atrakcyjna okazuje się zmiana zmniejszająca ryzyko szybkiego wejścia części pracowników w wyższy próg PIT, natomiast rośnie opór wobec zwiększania obciążeń dla biznesu i osób o najwyższych dochodach.

Dobrze widać to na całym „odcisku podatkowym” trzech głównych elektoratów. Wśród sympatyków koalicji rządzącej poparcie dla zmiany PIT wynosi 62 proc., dla wyższego CIT 69,1 proc., a dla daniny solidarnościowej 71,3 proc. Wśród sympatyków PiS i ugrupowań pokrewnych wartości te wynoszą odpowiednio 37,2, 47,8 i 55,9 proc. Wśród sympatyków Konfederacji i prawicy wolnorynkowej: 61,4, 27,9 i 35,1 proc.

Trzy grupy tworzą więc trzy zupełnie odmienne kombinacje poglądów.

Wykres: podatkowy odcisk elektoratów
Wykres: podatkowy odcisk elektoratów

Podatki mogą być trudnym tematem dla całej opozycji

Polityczny wniosek z badania nie sprowadza się zatem do tego, że wyborcy rządu popierają jego rozwiązania, a wyborcy opozycji je odrzucają. Taki podział rzeczywiście widać w ogólnej ocenie sprawiedliwości reformy, ale znika on, kiedy respondent zaczyna oceniać jej poszczególne elementy.

Dla ugrupowań opozycyjnych oznacza to potencjalnie trudne zadanie. Krytyka całego pakietu może łączyć dużą część ich elektoratu, ale przedstawienie wspólnej alternatywy podatkowej jest już znacznie trudniejsze.

Wyborca o bardziej socjalnym podejściu może jednocześnie sprzeciwiać się rządowi i akceptować większe obciążenia dla dużych przedsiębiorstw czy milionerów. Wyborca wolnorynkowy może krytykować ten sam rząd, a jednocześnie popierać zaproponowaną przez niego zmianę skali PIT.

W efekcie prawdziwa linia sporu o podatki nie zawsze przebiega między rządem a opozycją. Czasami biegnie wewnątrz samej opozycji.

I właśnie to może okazać się jednym z najciekawszych politycznych skutków rozpoczynającej się debaty nad podatkami.

O badaniu

Badanie CAWI flash na próbie n=1021 dorosłych mieszkańców Polski w dniach 19-20 sierpnia 2026 r.. W tekście wykorzystano wyniki ważone oraz przekroje według deklarowanych sympatii politycznych. Liczebności analizowanych segmentów: koalicja rządząca n=300, prawicowa opozycja n=223, Konfederacja i prawica wolnorynkowa n=185.

REKLAMA