Jeszcze niedawno inwestorzy śledzili producentów leków na otyłość. Teraz na giełdowym radarze pojawia się kolejna ogromna grupa konsumentów. To osoby zmagające się z łysieniem. Nowe terapie mają być skuteczniejsze i prostsze w użyciu, a rynek jest ogromny.
- Veradermics od lutowego debiutu giełdowego zyskał niemal 500 proc., a akcje Absci w 2026 r. ponad dwukrotnie wzrosły
- Cosmo chce w 2027 r. złożyć w USA wniosek o dopuszczenie klaskoteronu, który blokuje hormon odpowiedzialny za łysienie przy mieszku włosowym
- Analitycy Jefferies szacują potencjalną globalną sprzedaż terapii Cosmo nawet na 3 mld dol.
- Inwestorzy widzą analogię do GLP-1, ale leczenie łysienia pozostanie najpewniej wydatkiem ponoszonym przez pacjenta
Łysienie androgenowe dotyczy według szacunków około 50 mln mężczyzn i 30 mln kobiet w samych Stanach Zjednoczonych. Mimo takiej skali problemu arsenał farmakologiczny od lat wygląda podobnie. Podstawą pozostają miejscowo stosowany minoksydyl oraz finasteryd na receptę. Oba rozwiązania mają ograniczenia, wymagają regularnego stosowania i mogą powodować działania niepożądane.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
To właśnie ta stagnacja przyciąga kapitał. Inwestorzy widzą rynek z ogromną grupą klientów i gotowością do płacenia z własnej kieszeni. Ludzie potrafią lecieć np. do Turcji tylko po to, aby wykonać przeszczep włosów. Jeśli podobny efekt dałoby się osiągnąć dzięki tabletce, zastrzykowi lub preparatowi miejscowemu, liczba potencjalnych pacjentów mogłaby szybko wzrosnąć.
Na razie najbardziej widocznym beneficjentem tej narracji jest Veradermics. Spółka, notowana pod symbolem MANE, od debiutu w lutym zyskała niemal 500 proc. Absci w 2026 r. ponad dwukrotnie zwiększyła wartość giełdową. Inwestorzy wyceniają więc szansę stworzenia nowej kategorii blockbusterów.
Cosmo najbliżej mety
Jednym z projektów będących najbliżej rynku jest klaskoteron rozwijany przez Cosmo. Preparat działa miejscowo i ma blokować przy mieszku włosowym hormon odpowiadający za łysienie typu męskiego. Firma uważa go za jedną z największych szans biznesowych w swoim portfelu i planuje złożyć wniosek do FDA w pierwszym kwartale 2027 r.
Jefferies szacuje, że globalna sprzedaż tej terapii może sięgnąć 3 mld dol., jeśli Cosmo znajdzie silnego partnera komercyjnego. Analitycy oczekują, że może to nastąpić jeszcze przed końcem tego roku. Liczyć się będą też skala dystrybucji, marketing i zdolność dotarcia do konsumenta.
Co istotne, analitycy nie zakładają, że zwycięzca zgarnie wszystko. Pacjenci z łysieniem często łączą różne metody – preparaty bez recepty, leki na receptę i zabiegi. Rynek może więc pomieścić kilka dużych produktów jednocześnie. To właśnie możliwość łączenia terapii dodatkowo zwiększa potencjalną wartość jednego klienta dla producentów.
Sprawdź też: Urlop ma dawać odpoczynek. Zamiast tego przechodzimy sześć etapów, zanim naprawdę odpuścimy
Tabletka, zastrzyk i sztuczna inteligencja
Veradermics rozwija doustną wersję minoksydylu. W kwietniu firma podała pozytywne wyniki badań dotyczących łysienia typu męskiego, a w lipcu przedstawiła obiecujące dane dla kobiet z przerzedzającymi się włosami. Jeśli lek otrzyma zgodę FDA, może zostać pierwszą zatwierdzoną tabletką przeznaczoną do leczenia łysienia androgenowego u kobiet.
Absci pracuje z kolei nad ABS-201 – zastrzykiem zaprojektowanym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Kandydat jest na wcześniejszym etapie rozwoju, a firma spodziewa się danych pośrednich w drugiej połowie 2026 r. Sukces wzmocniłby też narrację wokół wykorzystania AI do projektowania nowych leków.
Dlatego część analityków traktuje te spółki jak zakłady o bardzo asymetrycznym profilu. Jeśli terapia zawiedzie, wycena może gwałtownie spaść, ale jeśli zadziała i zostanie dopuszczona do sprzedaży, rynek adresowalny może być liczony w miliardach dolarów.
Polska też ma gotowy rynek klientów
W Polsce podstawowe opcje są podobne jak na innych rynkach. Preparaty z minoksydylem są dostępne bez recepty, natomiast finasteryd stosowany w łysieniu androgenowym wymaga recepty. Jednocześnie funkcjonuje rozwinięty rynek prywatnych zabiegów i przeszczepów włosów. Nowe terapie nie musiałyby więc tworzyć popytu od zera – konkurowałyby o pieniądze osób, które już dziś płacą za leczenie i rozwiązania estetyczne.
Nie będzie jednak powtórki z GLP-1 jeden do jednego. Otyłość jest chorobą przewlekłą i jej leczenie może być finansowane przez ubezpieczycieli lub systemy ochrony zdrowia. Łysienie pozostaje przede wszystkim problemem estetycznym, więc nowe leki najpewniej będą opłacane bezpośrednio przez pacjentów. Z biznesowego punktu widzenia nie musi to być wada — klienci rynku estetycznego już dziś płacą wysokie kwoty za widoczny efekt.
Ryzyko pozostaje jednak ogromne. Historia leków na otyłość pełna jest projektów, które nigdy nie osiągnęły komercyjnego sukcesu. Obecne wyceny spółek od łysienia są więc w dużej mierze zakładem o wyniki badań, bezpieczeństwo terapii i decyzje regulatorów. Wall Street widzi jednak coś, czego szuka najbardziej. To oczywiście wielki, słabo zagospodarowany rynek i klientów gotowych zapłacić za rozwiązanie bardzo osobistego problemu.
Czytaj też: Wchodzi do „klatki” wiecznej młodości. Jej eksperyment kosztuje 2,6 mln dolarów
